Dzisiejsza premiera to dość specjalistyczny ebook, ale jak przekonuje sam autor i osoby, które już go czytały, każdy może być importerem i zarabiać na tym całkiem niezłe pieniądze. Tak czy inaczej, osoby zainteresowane zachęcam do zapoznania się z fragmentem publikacji, a następnie oczywiście z całym ebookiem.
„Wstęp
Proszę Cię, zanim zaczniesz czytać, odpowiedz mi na kilka pytań…
Czy masz rodzinę w Chinach? Albo wolne pół miliona złotych?
A może pracujesz w międzynarodowym koncernie z oddziałami
na Dalekim Wschodzie?
A może biegle mówisz jakimś językiem mandaryńskim? No to może chociaż masz szwagra w konsulacie w Pekinie? To przynajmniej powiedz, że masz ukończone studia z handlu międzynarodowego...
Nie?
TO NAWET NIE MYŚL O IMPORCIE! I ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE
RAZ NA ZAWSZE, BO TO NIE DLA CIEBIE!
Takie pytania — i odpowiedź — usłyszysz od każdego, kto zarabia pieniądze na imporcie towarów — nie tylko z Chin, ale z każdego zakątka Dalekiego Wschodu, Europy czy obu Ameryk.
Dlaczego? Żeby Cię zniechęcić. Im więcej ludzi wejdzie w ten rynek, tym większa będzie konkurencja — więc mniejsze zyski dla tych, którzy się odważyli, spróbowali, są na nim i zarabiają prawdziwe pieniądze. Prawdziwe to na początku nie znaczy wcale duże. To znaczy realne. Autentyczne banknoty o nominale 100 złotych, poukładane po 10 sztuk w dwóch rzędach.
Tyle możesz zarobić na towarze poukładanym w takim pudełku, w jakie zazwyczaj pakuje się buty, a które przyniesieCi do domu kurier albo listonosz. Tak, właśnie Ty zarobisz te pieniądze! Osoba, która nie ma rodziny w Chinach ani pół miliona na koncie, nie zna mandaryńskiego ani nie ma szwagra w pekińskim konsulacie.
Import jest dużo prostszy, niż Ci się wydaje. Skąd o tym wiem?
Sam przeszedłem całą drogę od początku do końca. Czytałem, próbowałem, sparzyłem się, zarobiłem, straciłem. Ale się nauczyłem.
Teraz już wiem jak. I wcale nie musiałem zatrudniać do tego doradców podatkowych, celnych ani prawników. Czasem nawet nie musiałem zatrudniać magazynierów ani sam nie pakowałem towarów, które kupili moi klienci. Chwileczkę...
Jak to? Bez pakowania towarów? Bez Poczty Polskiej? A właśnie że tak! Nie musiałem się ruszać sprzed komputera! Ba, czasem nawet nie musiałem go w ogóle włączać! Dziwne?
Wiem, ale to możliwe. I pokażę Ci, jak można to robić. Zarabiałem i zarabiam na imporcie cały czas.
To mit, że aby zacząć biznes importowy, potrzebne Ci są setki tysięcy złotych. Ale to prawda, że importując, możesz zarobić setki tysięcy. To już nie te czasy, że trzeba było zamawiać pełne kontenery, które płynęły przez morza i oceany. Dzisiaj możesz kupić towar, który przyjdzie do Ciebie w małej paczce i zarobisz na jego sprzedaży tysiąc, dwa lub trzy tysiące złotych.
A Twoja inwestycja w produkty to tylko 500 złotych.
Chcesz przykład? Proszę bardzo. Nowoczesną lub stylową albo odjechaną obudowę do iPhone’a możesz kupić w Chinach już za 1 centa. Tak! Za 1 centa! Minimalne zamówienie to 300– 1000 sztuk. Ile musisz zainwestować? To chyba łatwo wyliczyć. Paczkę przywiezie Ci kurier za 300 złotych (przez EMS, paczka 1 kg). Koszt jednej obudowy, gdy zamówisz ich 1000, nie przekroczy 35 groszy. Przy większym zamówieniu spadnie poniżej 20 gorszy. Teraz sprawdź na allegro.pl, za ile możesz taką obudowę sprzedać — ceny wahają się od kilku do kilkunastu złotych.
Ile zarobisz? No cóż... Pozwól, że tutaj zostawię Cię sam na sam z matematyką...
W tej publikacji odkryję przed Tobą wszystkie znane mi tajniki biznesu importowego — tego małego — od którego sam zaczynałem — do tego dużego, w którym teraz jestem. Pokażę Ci import, gdzie pieniądze kapią powoli, ale za to są pewne i bez ryzyka, oraz taki, na którym zarobisz mnóstwo pieniędzy — ale i dużo ryzykujesz. To Ty dozujesz emocje.
Pokażę Ci sposób, w jaki możesz sobie go zorganizować w zależności od tego, czy chcesz się w niego angażować czy tylko dorabiać na nim do pensji. Poznasz wszystkie kombinacje — po to, żeby wybrać dla siebie najbardziej optymalną.
Jak wszędzie — musisz tylko wiedzieć, jak to robić. Jak wybrać model importu, jaki produkt, jak sprawdzić swojego kontrahenta, jak wysłać mu pieniądze i w końcu — kiedy, gdzie i jak sprzedać to, co właśnie kurier przyniósł Ci do domu.
Import może być Twoim sposobem na życie — nieważne, co robisz zawodowo. Zarabiając w taki sposób bez pośredników, kierujesz swoim życiem. Tym, co robisz, tym, co chcesz robić, tym, co chcesz osiągać.
Pracujesz na etacie? Świetnie — masz więc stałe źródło dochodów, możesz sprawdzić się w handlu międzynarodowym.
Jesteś przedsiębiorcą? Doskonale — zobacz, jak łatwo możesz stworzyć źródło sporych dochodów.
Nie możesz znaleźć pracy? Nie przejmuj się. Tutaj pokażę Ci, jak stworzyć sobie pracę, o jakiej marzysz. Taką, która przyniesie Ci pieniądze i satysfakcję.
Dlaczego możesz zarobić na imporcie?
Konsumpcja i zakupy w Polsce spadły nieznacznie, bezrobocie i inflacja utrzymują się na stabilnym poziomie. Mimo to wszędzie na świecie panuje ON. Nikomu nie musi się kłaniać, nie musi znać obcych języków, nie płaci za bilety lotnicze, a jest wszędzie i wszyscy się go boją. Kryzys. Wydaje się — chyba
z resztą słusznie — że ominął Polskę. Dzięki temu, że nasza gospodarka jest dość mocno zdywersyfikowana, a jednocześnie nie jesteśmy całkowicie uzależnienie od eksportu ani importu, radzimy sobie całkiem nieźle. Nasi sąsiedzi — Słowacy, Węgrzy, Litwini oraz inne kraje Europy — nawet te „wysokorozwinięte” — mają duże problemy ze swoimi gospodarkami. Konsumpcja, czyli skłonność do zakupów, w tamtych krajach zmalała z uwagi
na niepokój społeczny wywołany przez kryzys. To samo dziejesię w USA i całej Unii Europejskiej. Po prostu ludzie boją się o swoją przyszłość, więc nie kupują dużo. Dzisiaj, gdy piszę te słowa, dolar kosztuje nieco ponad 2,70 zł, a euro około 4,10 zł1.
W związku z tym, firmy mają spore problemy ze zbytem, zaczynają redukować koszty i stosować promocje, aby być bardziej konkurencyjnymi na rynku. Dzięki temu ceny wielu produktów znacznie potaniały. Co ważne — potaniały na dłużej. Przynajmniej do czasu, gdy widmo kryzysu nie minie. Ale nawet jeżeli minie, ciągle można liczyć na mocną złotówkę, która sprawi, że import będzie opłacalny.
A co w Polsce? Optymizm konsumentów jest nadal duży, co oznacza, że ciągle chętnie wydają swoje pieniądze. Mamy więc potencjalnych dostawców za granicą i rynek zbytu w kraju.
W dalszej części tej publikacji dowiesz się, jak połączyć obie informacje i wykorzystać je do zrobienia biznesu.
Jak wykorzystać tę szansę?
Jak pewno się domyślasz, szansą jest wyszukanie produktów za granicą i oferowanie ich do sprzedaży w kraju. Ale nie tylko. To jest publikacja, która pokaże Ci, że import nie jedno ma imię.
Zobaczysz, że żeby korzystać z możliwości, które oferuje import, wcale nie musisz kupować i sprzedawać produktów. Możesz pośredniczyć.
Ty sam wybierasz poziom ryzyka. Duże ryzyko — zakup i sprzedaż na własny rachunek — to również duży zysk.
A małe ryzyko — związane z pośrednictwem w dostępie do informacji — to mały zysk, ale bardziej przewidywalny.
W tej publikacji nie znajdziesz suchych definicji, cytatów z ustaw, ani traktatów międzynarodowych które wypełniają podręczniki akademickie. Definicję tego, czym jest dropshipping, warunki Incoterms czy akredytywa lub świadectwo pochodzenia towaru znajdziesz bez trudu w Wikipedii albo Google.
Nawet dam Ci do nich linki, ale nie chcę zajmować nimi miejsca. Ta publikacja to skoncentrowana wiedza o tym, jak importować i na tym zarabiać. Pokażę Ci, że inwestując niewielkie pieniądze (maksymalnie 200–300 zł), możesz zrobić
interes wart kilka tysięcy miesięcznie. Albo inwestując kilkadziesiąt — stworzyć biznes za milion. Wszystko zależy tylko od tego, jaki poziom ryzyka jesteś skłonny zaakceptować. Ale do rzeczy.
Dla kogo jest ta publikacja?
Czy interesowały Cię arkana importu — jak to się robi „od podszewki”?
Czy ciekawiło Cię, jak Twoi konkurenci kupują dużo tańsze towary z pominięciem pośredników?
Czy chciałeś kiedykolwiek spróbować zaimportować jakieś towary?
Czy bałeś się spróbować?
Jeżeli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś TAK, to znaczy, że ta publikacja jest dla Ciebie.
Czego tutaj na pewno nie znajdziesz?
Zapewniam Cię, że nie znajdziesz tutaj złotej recepty na doskonały, bezproblemowy biznes oparty na imporcie. Nie znajdziesz informacji o tym, że najlepiej jest sprzedawać latem okulary przeciwsłoneczne, a zimą koce, które możesz kupić w firmie XYZ z Malezji za 10 centów i sprzedać na targu w Poznaniu lub Allegro za 30 zł od sztuki. Znajdziesz tu dużo więcej. Dużo więcej konkretnych i wartościowych informacji, niż mógłbyś się spodziewać. Bo wszystkie wskazówki są konkretne, rzeczowe i poparte przykładami z życia. To moje własne doświadczenia.
Czego się tutaj dowiesz?
Sprawdzone wskazówki i informacje o tym, jak szukać nisz, interesujących produktów, jak wybierać dostawców, jak się ustrzec przed oszustwem i jak szukać nabywców na zaimportowane towary.
Zobacz spis treści. Te wszystkie tematy, które tam znajdziesz, zawierają konkretne przykłady poparte wnikliwą analizą przyczyn oraz skutków. Wszystko po to, aby Twój biznes mógł działać szybciej, bez niepotrzebnego marnotrawstwa i z maksymalnym zyskiem.
Wszystko po to, żebyś mógł wykorzystywać możliwości, które czekają na Ciebie za każdym razem, kiedy waluty tanieją, a jakąś branżę dotyka kryzys. Od następnego rozdziału przejdę już do konkretów.
Ani słowa, które mogłoby być nieprzydatne. Owocnej lektury!”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz