To nie jest kolejna książka
techniczna na temat prowadzenia biznesu
Wiele
publikacji na naszym rynku traktuje o różnych etapach prowadzenia biznesu: od
procesu zakładania firmy, poprzez zwiększanie dochodów, o tym, jak
prowadzić firmę, jak zdobywać klientów czy jak tworzyć
skuteczną reklamę. Skupiają się one w małym lub zerowym zakresie na kwestiach
najważniejszych, które de facto odróżniają bankrutów od biznesmenów. Osoba
przedsiębiorcza może
pomyśleć, że sukces w biznesie ogranicza się do wykonywania
serii czynności technicznych.
Czas
raz na zawsze wyjaśnić, co stoi za sukcesem szczęśliwych biznesmenów: Mowa
tutaj o specyficznym stanie umysłu,
pozwalającym dostrzec i wykorzystać piętrzące się dookoła okazje. Nie mniej
ważnym czynnikiem jest stan emocjonalny i stosunek do własnego biznesu oraz to,
czy jest on zgodny z zainteresowaniami i charakterem swego twórcy.
1.
Każdy biznes, przedsiębiorstwo, sukces, zaczyna się w świecie
przekonań jego lidera, a więc w głowie. Wystarczą dwa słowa wypowiedziane w
myślach: To trudne, by najpiękniejszy pomysł, najbardziej szczytna idea,
kreatywne rozwiązanie napotkało barierę, którą pokonać najtrudniej – barierę
własnych ograniczeń i braku pewności.
Zabójcy pomysłów funkcjonują w każdym otoczeniu, w każdej firmie i środowisku. Słyszymy ich słowa: To się nie uda; Nie damy rady; To niemożliwe; U nas to nie przejdzie; Nie ma sensu i wreszcie: To trudne. Jeśli sam dla siebie jesteś zabójcą pomysłów, ten przekaz odbierze zespół, którym zarządzasz, klienci i szerokie otoczenie biznesowe. Potęga myślenia zasadza się na tym, że sami sobie, umysł umysłowi, możemy wydawać polecenia, sugestie i rozkazy. Twój umysł jest zarówno sędzią, wykonawcą, graczem i kontrolerem, menedżerem i pracownikiem. Od dialogu z samym sobą zależy realny efekt.
W książce znajdziesz wiele sytuacji biznesowych i studiów przypadków dotyczących konkretnych przedsiębiorców, które pokazują szanse i zagrożenia, a także rozwój koncepcji biznesowych w polskiej praktyce. Piotr Surdel logicznie, krok po kroku, prowadzi nas przez kolejne etapy rozwoju przedsiębiorczości. Wskazuje na kluczowe aspekty, które decydują o tym, że jedni wygrywają, a inni nie. Zaprasza czytelnika do zrealizowania pomysłu na biznes życia.
Zabójcy pomysłów funkcjonują w każdym otoczeniu, w każdej firmie i środowisku. Słyszymy ich słowa: To się nie uda; Nie damy rady; To niemożliwe; U nas to nie przejdzie; Nie ma sensu i wreszcie: To trudne. Jeśli sam dla siebie jesteś zabójcą pomysłów, ten przekaz odbierze zespół, którym zarządzasz, klienci i szerokie otoczenie biznesowe. Potęga myślenia zasadza się na tym, że sami sobie, umysł umysłowi, możemy wydawać polecenia, sugestie i rozkazy. Twój umysł jest zarówno sędzią, wykonawcą, graczem i kontrolerem, menedżerem i pracownikiem. Od dialogu z samym sobą zależy realny efekt.
W książce znajdziesz wiele sytuacji biznesowych i studiów przypadków dotyczących konkretnych przedsiębiorców, które pokazują szanse i zagrożenia, a także rozwój koncepcji biznesowych w polskiej praktyce. Piotr Surdel logicznie, krok po kroku, prowadzi nas przez kolejne etapy rozwoju przedsiębiorczości. Wskazuje na kluczowe aspekty, które decydują o tym, że jedni wygrywają, a inni nie. Zaprasza czytelnika do zrealizowania pomysłu na biznes życia.
Przedsiębiorczość to stan umysłu
Jeśli będziesz
świadom, jak to, co myślisz, wpływa na Ciebie i Twoje otoczenie, i ukierunkujesz swój styl bycia na bardziej pozytywny, szybko przekonasz się, że otoczenie będzie wspierać ten komunikat równie mocno jak ten negatywny. Szybko zauważysz też dodatkową energię do działania. Twój umysł pozostanie również otwarty na możliwości zwykle piętrzące się dookoła oraz pozwoli z nich korzystać w odpowiedni sposób.
Pamiętaj:
nie ma tutaj żadnej magii. Sposób myślenia wpływa na otoczenie nie za
sprawą czarów, tylko Twojej reakcji, mającej potwierdzić Twoją otwartość
lub uprzedzenia. Wręcz poszukujesz sytuacji potwierdzających słuszność
Twego poglądu.
Kim
jest autor książki - Piotr Surdel?
Autorem
książki jest Piotr Surdel, założyciel i właściciel Akademii
Daytradingu, szkolącej w praktycznej grze giełdowej na amerykańskich
rynkach akcji. Autor cyklu Forex. Kompendium wiedzy oraz Daytrading. Amerykańskie rynki
papierów wartościowych. Piotr Surdel jestem coachem, trenerem,
menedżerem i prezesem. W książce dzieli się wiedzą o tym, czego potrzeba, by
stworzyć z niczego satysfakcjonującą firmę, która może zapewnić byt pokoleniom
Twojej rodziny. Uczy, jak zrobić to w polskich realiach.
Kto
najbardziej skorzysta na tej publikacji?
Książka
jest skierowana do wszystkich ludzi, którzy mieli swój biznes, który upadł, do
tych, którzy nie mieli firmy, lecz zawsze chcieli ją mieć oraz do ludzi, którzy
dopiero myślą o otwarciu firmy, jak i tych, co już ją mają, lecz nie są z niej
zadowoleni. Dostarcza odpowiedzi na pytanie, co różni przedsiębiorcę,
któremu się udało i udaje, od przedsiębiorców, którzy męcząc się ze swym
biznesem, cierpią mentalne katusze. Autor pokazuje coachingowe podejście do przedsiębiorczości
w Polsce, które przetrenował, i chce otworzyć oczy tym, którzy
są na to gotowi.
Jesteś
gotowy? To działaj i czerp inspirację z książki "Myśl jak człowiek
biznesu. Przedsiębiorczość to stan umysłu"!
Przedmowa
Podziękowania
Od autora na przedbiegu
Część I. Umysł przedsiębiorczy
Rozdział I. Przedsiębiorcza rzeczywistość
Popyt generuje podaż
Podaż generuje popyt
Inne czasy
Etyka
Definicje
Rozdział II. Jakim chcesz być przedsiębiorcą?
Zjawisko instalacji
Siła oddziaływań autorytetu zewnętrznego
Eksperyment Milgrama
Autorytet i jego komunikat
Ćwiczenie. Poziomy logiczne Roberta Diltsa
Przykład: Mechanicy
Rozdział III. Percepcja Przedsiębiorcza
Up time
Przekonania
Racjonalna Terapia Zachowań
Skaner przekonań
Przykłady skanowania przekonań
Ćwiczenie: Włodek
Rozdział IV. Pomysł na biznes życia
Stan flow
Ćwiczenie flow
SPP
Ćwiczenie SPP
Nasze (nie)wspierające otoczenie
Społeczne przyzwolenia i zakazy
Rozdział V. Pomysł, plan, akcja, realizacja!
Wymiarowanie celu
Efekt
Jeszcze o celach
Organizacja czasu
Zasada Pareto
Prawo Parkinsona
Matryca Eisenhowera
Hey ho, let’s go!
Rozdział VI. Studium przypadku
Przemek sklepikarz
Janusz wynalazca
Łukasz negocjator
Pan Rysiek fachowiec
Arek wizjoner
Podsumowanie
Część II. Świat przedsiębiorczy
Rozdział VII. Typy przedsiębiorczości
Usługi, handel i produkcja
Przedsiębiorczość usługowa
Przedsiębiorczość handlowa
Przedsiębiorczość produkcyjna
Jaka działalność dla mnie?
Rozdział VIII. Oszczędzanie, inwestowanie, triki
Oszczędzanie
Energia elektryczna
Ciepło
Woda
Paliwo
Forma pracy
Domowe finanse
Inwestowanie
Giełda
Nauka
Inwestycja w wędkę
Triki
Rozdział IX. Reklama
Internet
Hosting
Domena
Strona internetowa
SEO
Facebook
Reklama offline
Jaka reklama dla ciebie?
Rozdział X. Sursum corda!
Gdy pojawi się konkurencja
Gdy nadejdzie kryzys
Gdy problemy się nawarstwią
Koło wpływu
Praktyczny tuzin przedsiębiorczy
Addendum. Nie przestawaj się uczyć
Rozwój osobisty
Rozwój branżowy
Rozwój ogólny
Od autora na starcie
Bibliografia
Podziękowania
Od autora na przedbiegu
Część I. Umysł przedsiębiorczy
Rozdział I. Przedsiębiorcza rzeczywistość
Popyt generuje podaż
Podaż generuje popyt
Inne czasy
Etyka
Definicje
Rozdział II. Jakim chcesz być przedsiębiorcą?
Zjawisko instalacji
Siła oddziaływań autorytetu zewnętrznego
Eksperyment Milgrama
Autorytet i jego komunikat
Ćwiczenie. Poziomy logiczne Roberta Diltsa
Przykład: Mechanicy
Rozdział III. Percepcja Przedsiębiorcza
Up time
Przekonania
Racjonalna Terapia Zachowań
Skaner przekonań
Przykłady skanowania przekonań
Ćwiczenie: Włodek
Rozdział IV. Pomysł na biznes życia
Stan flow
Ćwiczenie flow
SPP
Ćwiczenie SPP
Nasze (nie)wspierające otoczenie
Społeczne przyzwolenia i zakazy
Rozdział V. Pomysł, plan, akcja, realizacja!
Wymiarowanie celu
Efekt
Jeszcze o celach
Organizacja czasu
Zasada Pareto
Prawo Parkinsona
Matryca Eisenhowera
Hey ho, let’s go!
Rozdział VI. Studium przypadku
Przemek sklepikarz
Janusz wynalazca
Łukasz negocjator
Pan Rysiek fachowiec
Arek wizjoner
Podsumowanie
Część II. Świat przedsiębiorczy
Rozdział VII. Typy przedsiębiorczości
Usługi, handel i produkcja
Przedsiębiorczość usługowa
Przedsiębiorczość handlowa
Przedsiębiorczość produkcyjna
Jaka działalność dla mnie?
Rozdział VIII. Oszczędzanie, inwestowanie, triki
Oszczędzanie
Energia elektryczna
Ciepło
Woda
Paliwo
Forma pracy
Domowe finanse
Inwestowanie
Giełda
Nauka
Inwestycja w wędkę
Triki
Rozdział IX. Reklama
Internet
Hosting
Domena
Strona internetowa
SEO
Reklama offline
Jaka reklama dla ciebie?
Rozdział X. Sursum corda!
Gdy pojawi się konkurencja
Gdy nadejdzie kryzys
Gdy problemy się nawarstwią
Koło wpływu
Praktyczny tuzin przedsiębiorczy
Addendum. Nie przestawaj się uczyć
Rozwój osobisty
Rozwój branżowy
Rozwój ogólny
Od autora na starcie
Bibliografia
Myśl jak człowiekbiznesu
— Nalej sobie więcej herbaty — rzekł z wielką powagą
Szarak.
— Jeszcze w ogóle nie piłam — odparła Alicja urażona tą propozycją.
— Trudno więc, abym nalała sobie więcej.
— Chciałaś powiedzieć, że trudno, abyś nalała sobie mniej
— wtrącił się Kapelusznik. — Przecież znacznie łatwiej nalać sobie więcej niż
nic.
Alicja w Krainie Czarów, Lewis Carroll
Dzięki myśleniu tunelowemu, które z kilku raptem
wspomnień buduje obraz rzeczywistości, przeważnie widzimy tylko jedną wersję
naszego otoczenia. Sytuacja ta powoduje, iż napakowani przekonaniami,
stereotypami i konwenansami przegapiamy znaczną cześć tego, co się wokół nas
dzieje.
Przepadają w ten sposób ciekawe doświadczenia oraz, co
równie ważne z punktu widzenia przedsiębiorcy, okazje zarobkowe. Będąc głęboko
skupionym na własnej skrupulatnej wersji tego, co jest możliwe, a co nie; co
się uda, a co się nie uda, drastycznie ograniczamy sobie pole działania.
Niektóre z założeń nasz umysł robi za nas zupełnie
automatycznie, zniekształcając obrazy i odczucia tak, by pasowały do wyuczonych
wzorców. Co ciekawe, nawet gdy mamy do czynienia z oczywistym złudzeniem, potrzebujemy
dodatkowych zabiegów, by się o tym przekonać.
Mało tego, że prosty rysunek jest w stanie oszukać nasze zmysły.
Życiowe doświadczenia, wiedza oraz nieświadomie przyswojone wzorce są w stanie
utrudniać nam nawet najprostsze zagadnienia.
Skoro już wiesz, że mimowolnie możesz zniekształcać wszystko,
co widzisz, słyszysz i czujesz, że możesz nakładać na rzeczywisty obraz wiele
ze swoich przekonań i wzorców, nie możesz zakładać, że twoja wizja świata jest
obiektywna.
Nikt nie może. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że
nie możesz również arbitralnie powiedzieć, co jest możliwe, a co nie jest możliwe, co jest
ważne, a co nie. Nie możesz być również pewien, że wszystkie istotne wiadomości
z twojego otoczenia trafiają do twojej świadomości.
Być może odrzucasz właśnie kilka obiektywnie wyjątkowo istotnych
informacji z twojego otoczenia, ponieważ twój umysł na podstawie
zniekształconych wspomnień i doświadczeń pomija je jako nieważne…
Co więc możemy zrobić, ażeby w sposób świadomy brać pod
uwagę więcej sygnałów z otoczenia niż do tej pory? Co możemy zrobić, żeby nie
podlegać bezkrytycznie dyktatowi naszych wzorców? W zasadzie całkiem sporo. Za
chwilę zdziwisz się, jak wielu rzeczy w ogóle nie bierzesz pod uwagę, ile
szczegółów pobranych przez twe zmysły znika w czeluściach nieświadomej
otchłani, zamiast dostarczać ci nowych, czasem istotnych perspektyw.
Fragment publikacji
Up time
Usiądź wygodnie, tak aby plecy miały podparcie, a nogi kontakt
z podłożem. Weź głęboki wdech, odpręż się, zamknij oczy. Zauważ, jak myśli,
które teraz się pojawiają, przepływają bez twojej intensywnej atencji. Pozwalasz
im przechodzić bez echa, przepływają niczym chmury na niebie, jak liście
płynące poprzez spokojną rzekę.
Teraz skup się wyłącznie na tym, co słyszysz. Postaraj
się wyodrębnić wszystkie dźwięki z twojego otoczenia, nawet te ledwo słyszalne.
Jeśli pojawią się jakieś myśli, pozwól im swobodnie przepłynąć, ty jednak skup
się na dźwiękach w twoim otoczeniu. Daj sobie na to nieco czasu, postaraj się
wychwycić i wyodrębnić wszystko, co słyszysz. Zapamiętaj ten stan.
A teraz skup się na tym, co odczuwasz. Czy jest ciepło,
czy chłodno, czy powietrze jest nieruchome, a może czujesz powiew? Poczuj
nacisk fotela, jakim odpowiada on na twój ciężar. Postaraj się odczuć wszystkie
sygnały z ciała, wychwyć je i wyodrębnij. Zapamiętaj ten stan.
Teraz otwórz oczy i rozejrzyj się po twoim otoczeniu.
Zauważ wszystkie szczegóły, na które do tej pory nie zwróciłeś uwagi. Rozglądaj
się tak długo, aż będziesz pewien, że zauważyłeś i nazwałeś już wszystko, co
znajduje się wokół ciebie. Zapamiętaj ten stan.
A teraz przywołaj wszystkie trzy stany, które przed
chwilą poznałeś. Usłysz, poczuj i zobacz wszystko, co znajduje się i wpływa na
ciebie w twoim otoczeniu. Gdy któryś stan będzie wybijał się przed pozostałe,
zauważysz, że bardziej skupiasz się na odczuciach, dźwiękach lub obrazach. Nie walcz
z tym — to twój dominujący kanał zmysłowy. Pozwól myślom pojawiać się i
przepływać obok, a ty skup się na wszystkich trzech stanach. Słysz, czuj i
zobacz wszystko dookoła ciebie. Jesteś w Up time.
***
Stan wzmożonej percepcji to tak zwany stan Up time.
Będąc w tym stanie, uczysz swój umysł odbierać i rejestrować więcej bodźców ze
środowiska. Powtarzaj to ćwiczenie regularnie, a z czasem pozwoli ci ono
poszerzyć horyzont postrzegania otoczenia, co może wzbogacić cię o zupełnie nowe
doznania i wnioski.
Gdy już poznasz ów stan, proponuję ci ćwiczenie, które sam
wykonuję w każdej wolnej chwili, niezależnie od miejsca i ilości czasu, jaki
mogę na nie przeznaczyć. Na przykład dzisiaj w centrum handlowym, gdy żona
poszła „tylko na chwilkę coś sprawdzić” w jednym z butików, oparłem się
wygodnie o filar, spojrzałem najbardziej w lewo, na ile dało się bez
nadwerężania karku, i powoli omiotłem całą moją panoramę, zwracając uwagę na
wszystkie detale, których wcześniej w ferworze zakupów nie zauważyłem. Następnie
rzecz powtórzyłem od prawa do lewa, dostrzegając kolejne szczegóły, które
umknęły mi za pierwszym razem.
Przy trzeciej próbie zwróciłem uwagę również na dźwięki, a
potem także na wszelkie odczucia. Zadziwiająco szybko czas zleciał w ten
sposób, a mnie w makówce wzmocniły się dwa lub trzy neuronalne połączenia.
Ćwiczenie to, jak i wiele innych, poznałem podczas kursu coachingowego
we wspomnianej już Norman Benett Academy. Wtedy potraktowałem je bardziej jako
technikę relaksacyjną, z perspektywy czasu jednak doskonale widzę, że widzę
więcej.
Fragment publikacji
Przekonania
Wiesz już, jak ćwiczyć nieświadome filtry percepcji.
Rzućmy więc okiem na bardziej świadomą stronę twojego ja.
Nie dość, że korzystamy czasem z bardzo starych wzorców, nie
dość, że podlegamy instalacjom i sugestiom, to jeszcze jesteśmy w stanie sami
tworzyć nowe ograniczenia każdego dnia. I to z własnej, niczym nieprzymuszonej
woli. Bardziej lub mniej świadome założenia na temat istoty naszego otoczenia i
zjawisk, których jesteśmy świadkami, noszą miano przekonań. Możemy je podzielić
na wspierające i ograniczające.
Przekonanie wspierające to takie, które poszerza twoje
horyzonty — pozwala ci odkrywać i eksperymentować, prowadzi do innowacji.
Przekonanie ograniczające to takie, które zamyka cię w zniekształceniu bądź
generalizacji otoczenia, imitując fakt, przez co odcinasz się od całych grup
rozwiązań.
Przykład. Przekonanie
ograniczające:
. Wszystkie francuskie auta są „do bani” (generalizacja).
. Nic mi się nie udaje, bo jestem za niski
(zniekształcenie).
. Włosi już tacy są postrzeleni…
. Do niczego nie da się dojść, nie mając znajomości.
. Własny biznes to zawsze ciężka harówka.
. Nigdy na nic nie mam czasu!
Przekonanie wspierające:
. Własny biznes daje wolność decydowania.
. Każdy może mieć jakieś umiejętności, które pomagają
prowadzić firmę.
. Gdy się chce, to wszystkiego się można nauczyć.
. Jeśli Bill Gates potrafił, to i ja potrafię.
. Mogę dowolnie organizować swój czas.
Racjonalna Terapia Zachowań
Doktor Maxie C. Maultsby, amerykański psychiatra,
poświęcił 40 lat na badania metod samopomocy psychologicznej.
Jednym z najwartościowszych owoców jego pracy jest
Racjonalna Terapia Zachowań17 (ang. Rational
Behavior Therapy) — szeroko stosowane podejście
oparte na terapii krótkoterminowej, która jednak wywiera długotrwałe efekty.
Uznany i nagrodzony dr Maultsby pośrednio lub bezpośrednio pomógł milionom
osób, a jego metoda została na stałe wprowadzona w poczet narzędzi psychologii,
psychiatrii czy też coachingu. Nie mogło więc zabraknąć części pracy
Maultsby’ego w tym opracowaniu.
Przyjrzymy się za chwilę skanerowi przekonań, który
wchodzi w skład Racjonalnej Terapii Zachowań. Jest to metoda, która w sposób
obiektywny może określić, czy dane przekonanie cię wspiera, czy też ogranicza.
Znalazłszy przekonanie ograniczające, masz możliwość przeformułowania go tak,
by zaczęło cię wspierać. Jest to jedna z lepszych metod na precyzowanie własnych
ograniczeń i rozprawianie się z nimi.
Skaner
przekonań
Weź, proszę, kartkę papieru i wypisz na niej wszystko, co
myślisz na temat prowadzenia biznesu, konkretnie twojego pomysłu, jeśli już
taki masz, lub ogólnie, co myślisz o przedsiębiorcach i biznesie. Co myślisz o
sobie, o świecie i o ludziach w kontekście własnej działalności gospodarczej.
Zapisz wszystko, co przychodzi ci do głowy.
Wybierz teraz ze swojej kartki jedno zdanie, jedną
opinię, która wydaje się najbardziej jaskrawa, po czym spójrz na swoją dłoń. Ma
ona zapewne pięć palców. Użyjemy jej, ażeby przeskanować przydatność twojego
jaskrawego przekonania.
Otóż kciuk, jako palec silny i gruby, jest palcem
rzeczywistości.
Tutaj zadaj sobie pytanie, czy twoje przekonanie jest
zawsze prawdziwe? Czy w każdym momencie, w każdym miejscu i dla każdego
człowieka twoje przekonanie jest prawdziwe?
Palec wskazujący jest palcem celu. Zadaj sobie pytanie,
czytwoje przekonanie pozwala ci realizować bliższe lub dalsze cele.
Palec środkowy jako międzynarodowy symbol konfliktu przynosi
pytanie: Czy moje przekonanie pozwala mi unikać konfliktów lub naprawiać błędy?
Palec serdeczny to palec emocji. Zadaj sobie pytanie, czy
twoje
przekonanie pozwala ci się czuć tak, jak chcesz się czuć.
I ostatni, mały palec, to palec zdrowia i życia. Czy
twoje przekonanie chroni twoje zdrowie fizyczne lub psychiczne, lub życie?
Jeśli udzieliłeś przynajmniej trzech negatywnych
odpowiedzi, masz do czynienia z przekonaniem ograniczającym. Zastanów się
wtedy, jak powinno owo przekonanie brzmieć, by cię wspierało. Nowe,
przeformułowane przekonanie przeskanuj jeszcze raz dla pewności, po czym, jeśli
faktycznie jest wspierające, zadaj sobie pytanie: Co potrzebuję zrobić, by nowe
przekonanie stało się prawdą o mnie?
Przykłady skanowania przekonań
Za chwilę rozpracujemy skanerem przekonań dwa z nich, które
dawno temu nękały mnie i moich znajomych. Argumentacja w poszczególnych
odpowiedziach jest odzwierciedleniem mojego punktu widzenia na dany temat, a
więc jest z natury rzeczy subiektywna. Zwróć jednak uwagę na tok myślowy oraz
jego zmianę przy przeformułowanych przekonaniach.
Przekonanie:
„Prowadzenie własnej firmy wiąże się z dużym
ryzykiem”.
Czy zawsze prawdziwe? Potrafię sobie wyobrazić firmy działające
z bardzo ograniczonym lub wręcz żadnym ryzykiem, a więc NIE.
Czy pozwala realizować cele bliższe lub dalsze? Wręcz
przeciwnie, raczej od owych celów odciąga, a więc NIE.
Czy pozwala rozwiązywać konflikty albo naprawiać błędy?
Nie widzę sposobu, w który mogłoby owo przekonanie tutaj pomóc,
a więc NIE.
Czy pozwala mi się czuć tak, jak chcę się czuć? Nie lubię
dużego ryzyka, czuję niepokój, a więc również NIE.
Czy chroni moje życie lub zdrowie fizyczne albo
psychiczne?
W pewnym sensie tak — bojąc się podjąć działania, nie
narażam się na ich efekty. Czegokolwiek by nie mówić o stagnacji, w pewnym
sensie zapewnia mi jakąś formę przynajmniej fizycznego bezpieczeństwa, a więc
odpowiedź brzmi TAK.
Mamy więc 4 razy NIE i raz TAK, co ni mniej, ni więcej oznacza,
że przekonanie jest dla mnie szkodliwe, ogranicza mnie. Jak więc potrzebuję je
przeformułować, ażeby zaczęło mnie wspierać? Sprawdźmy taką jego wersję:
Przeformułowane przekonanie: „Prowadzenie własnej firmy może wiązać się z ryzykiem,
którym mogę zarządzać”.
Czy zawsze prawdziwe? Stopień ryzyka oraz
niebezpieczeństwo
z niego płynące zależy moim zdaniem od tego, jak się do
niego przygotowałem i co zrobię, gdy sprawy przybiorą kiepski obrót, a więc
TAK.
Czy pozwala realizować cele? Jeszcze jak! Swobodnie mogę określać
i przewidywać ryzyko moich działań i radzić sobie z nim w dążeniu do celów.
TAK.
Czy pozwala naprawiać błędy? Jeśli mogę ryzykiem
zarządzać,
to mogę też przewidywać, co może się zdarzyć i jak sobie
z tym poradzić. Co więcej, takie podejście do ryzyka uświadamia mi, że mogę
błędy popełniać, mogę też zaplanować, co zrobię, jeśli moje podejście będzie
błędne. Jak najbardziej TAK.
Czy pozwala mi czuć się tak, jak chcę się czuć? Czuję, że
chcę brać się do roboty, być aktywnym, planować, wdrażać i szacować — TAK, chcę
się tak czuć!
Czy chroni moje życie lub zdrowie fizyczne albo
psychiczne?
Owszem — mam poczucie kontroli, które psychicznie nie
„wciska” mnie w defetyzm. Pozwala mi za to konstruktywnie myśleć, uważam, że
jest dla mnie bardzo zdrowe.
TAK!
Pięć razy TAK, a więc teraz jeszcze niedawno demonizowane
przeze mnie ryzyko, które rysowało się w moim umyśle jako niewidzialna,
destruktywna siła, w każdym momencie mogąca zabrać mi wszystko, co mam i
narobić tony problemów, stało się zwykłym czynnikiem, na który mam wpływ.
Ode mnie zależy, jak go wykorzystam. Widzę i akceptuję konsekwencje
moich poczynań, biorę za nie odpowiedzialność i jestem świadom, że to, jak
bardzo ryzykowne działania podejmę, zależy i będzie zależeć tylko ode mnie. Nic
więc już nie stoi na przeszkodzie, by zacząć działać!
Przekonanie:
„Nie da się odnieść sukcesu bez znajomości”.
Czy zawsze prawdziwe? Znam multum firm zaczynających od
zera, które teraz, nie korzystając z niczyjej pomocy, mają sporo do powiedzenia
w swoich branżach. Mało tego, znam też takie, gdzie znajomości okazały się
bardzo szkodliwe.
Zdecydowanie NIE.
Czy pozwala realizować cele? To jedynie moja własna
wymówka, pozwalająca mi wytłumaczyć „układami” praktycznie
wszystkie przeciwności losu, które napotkam. Nie pomaga
mi takie przekonanie realizować celów, gdyż traktując brakujące znajomości jako
niezbędny czynnik w drodze do sukcesu, sam sobie ów sukces utrudniam i oddalam,
a więc NIE.
Czy pozwala mi rozwiązywać konflikty lub naprawiać błędy?
Nie, pozwala mi jedynie przekonywać samego siebie, że nic
nie da się zrobić, bo moje znajomości są niewystarczające.
NIE.
Czy pozwala mi się czuć tak, jak chcę się czuć? Czuję się
bezsilny. Nie lubię i nie chcę czuć się bezsilny, a więc NIE.
Czy chroni moje życie lub zdrowie? Odpowiednio często powtarzane
takie przekonanie prędzej wpędzi mnie w depresję,
niż cokolwiek ochroni. NIE.
Pięć razy NIE oznacza przekonanie mocno mnie
ograniczające.
Jak mógłbym je przeformułować, aby zaczęło mnie wspierać?
Być może tak:
Przeformułowane przekonanie: „Znajomości mogą mnie wspierać, lecz sukces zależy
przede wszystkim ode mnie”.
Czy zawsze prawdziwe? Kto jest odpowiedzialny za moje życie,
jak nie ja sam? Sukces jako część życia w takim razie również zależy ode mnie.
Bliżsi i dalsi znajomi zawsze mogą mnie wspierać, lecz nie muszą, a ja
niezależnie od nich zawsze jestem kowalem swego losu. Moja odpowiedź:
TAK.
Czy pozwala realizować cele? Mam poczucie sprawczości, wpływu
na to, co robię, oraz efektów mej pracy. Nie wiem, co bardziej może mnie pchać
w stronę realizacji celów.
TAK!
Czy pozwala rozwiązywać konflikty lub naprawiać błędy?
Nie szukając na siłę „wartościowych” znajomości, unikam konfliktów.
Myślę, że TAK.
Czy pozwala mi czuć się tak, jak chcę się czuć? Jasne!
Jestem wszak panem własnego losu, podejmuję decyzje i wyznaczam własne ścieżki.
TAK właśnie chcę się czuć!
Czy chroni moje życie lub zdrowie? No to już zależy, o
jakich znajomościach jest tu mowa… Unikanie niektórych może wydatnie chronić
moje życie i zdrowie. Abstrahując jednak od ekstremalnych przykładów, dalej
myślę, że nowe przekonanie chroni moje zdrowie, zwłaszcza psychiczne.
A więc TAK.
Znowu 5 razy TAK! Myślenie w ten sposób wspiera moje działania,
a więc jest dla mnie korzystne. Teraz pora na ciebie.
Przyjrzyj się swojemu modelowi Diltsa, zwłaszcza
poziomowi przekonań. Użyj skanera, by sprawdzić, czy to, co myślisz na temat
przedsiębiorczości i biznesu, cię wspiera
czy też ogranicza w drodze do twych celów. Owocnych łowów19!
***
Racjonalna terapia zachowań w pierwszej jej odsłonie w
moim życiu pokazała mi, w sposób obiektywny, w których miejscach w moim
ówczesnym światopoglądzie robiłem się w konia. Nadgryzłszy dosyć już skostniałe
przekonania na przykład na temat tego, co to znaczy być dorosłym, sprawiła, że
większość z moich poglądów legła w gruzach, co przyniosło całkiem sporą ulgę.
Okazało się, że jako osoba dorosła wcale nie muszę martwić się o przyszłość
każdego dnia, nie muszę spędzać czasu na budowie murów, które odgrodzą moje
dzieci od niebezpieczeństw tego świata, po czym martwić się każdą pierdołą, którą
usłyszę od przedszkolnych opiekunek na temat zachowania mojego synka.
Sam w końcu w jego wieku byłem prowodyrem pierwszej w
historii mojego przedszkola zorganizowanej ucieczki, gdy wraz z kolegami przez
zrobioną dziurę w ogrodzeniu udaliśmy się na najzwyklejsze wagary, ku
późniejszej wątpliwej uciesze opiekunów i rodziców.
RTZ ma ogromny potencjał nie tylko kwestii rozbrajania przekonań
ograniczających twoją zdolność przedsiębiorczego myślenia. To narzędzie, które
pierwotnie było używane w różnorakich terapiach psychologicznych, również ciężko
chorych osób. Potrafi oczyścić umysł i utorować drogę pozytywnemu,
konstruktywnemu myśleniu, tak byśmy również w naszych poglądach mogli wspierać
własny rozwój oraz realizować swe marzenia.
RTZ pozwala szybko i sprawnie, we własnym zakresie, rozprawić
się z własnymi założeniami odnośnie rzeczywistości.
Wzorce i stereotypy, którymi potrafimy się karmić latami,
często mają przełożenie na błędne decyzje i mogą znacząco zmieniać jakość
naszego życia. Przykład? Znowu?
No dobra.
Rok 1965, miasteczko Arles, Francja. François Raffray, miejscowy
prawnik, właśnie ubił interes życia. Otóż znalazł on spory dom zamieszkany
przez 90-letnią babcię, która zgodziła się sprzedać budynek w zamian za
dożywotnią rentę w wysokości 2500 franków miesięcznie. Francois wiedział
doskonale, że mająca miejsce niespełna kilka lat wcześniej dewaluacja franka
francuskiego nie będzie ostatnią.
Orientował się doskonale, wszystko wskazywało na to, że
właśnie ubił fantastyczny interes. Właścicielka domu, pani Jeanne Calment, mimo
swego wieku, mówiąc delikatnie, nie stroniła od wina, słodyczy i papierosów —
co więc mogło pójść „źle”?
Być może gdyby pan Raffray miał szansę poznać RTZ i inne techniki
coachingowe, nie zrobiłby tylu założeń i zabezpieczyłby
swoją umowę nieco lepiej, oszczędziłby sobie w ten sposób
lat życia w emocjonalnym fermencie. Tymczasem pani Jeanne Calment jest dzisiaj
potwierdzoną rekordzistką długowieczności — żyła 122 lata i 164 dni. Francois Raffray
płacił jej rentę aż do swojej śmierci, po czym obowiązek przejęła jego żona,
wtedy wdowa, i płaciła jeszcze przez 2 lata z okładem. W sumie małżeństwo
Raffrayów zapłaciło ponaddwukrotną równowartość nieruchomości pani Calment. Jak
by nie spojrzeć — interes życia.
***
Mając do czynienia ze zmianą wieloletnich wzorców i
przekonań, warto pamiętać jeszcze o jednym. Zmiana sposobu myślenia wiąże się z
wytworzeniem i umocnieniem nowych połączeń w mózgu, przy jednoczesnym
wytłumieniu tych starych, nieraz bardzo silnych. Z powodu zwykłych neurologicznych
ograniczeń taka zmiana może nie zaistnieć natychmiast. Czasem, gdy nowe
przekonanie jest znacznie bardziej korzystne, nie będzie trzeba cię namawiać,
byś często się do niego odwoływał. Jednak zdarza się również tak, że trzeba
przywoływać się do porządku i wracać do nowych spojrzeń na świat dzięki
świadomemu wysiłkowi woli. Aby nowe przekonanie przetrwało, ilekroć poczujesz,
że wracasz do starych, nieraz kultywowanych latami szkodliwych schematów
myślenia, powinieneś ponownie sprecyzować, jak chcesz myśleć, i znów do takiego
toku myślowego się niejako przymusić.
Nowe połączenie w mózgu tworzy się minimum dwa tygodnie.
Kolejne dwa, przy aktywnym używaniu owego połączenia, potrzebne
są na wzmocnienie go na tyle, by stało się naturalne. Tak więc gdy znajdziesz
nowe, wspierające cię przekonanie, pamiętaj, by przez pierwszy miesiąc, lub i
dłużej, jeśli zajdzie potrzeba, odwoływać się do niego tak często, jak to tylko
możliwe.
Ćwiczenie: Włodek
Wiedząc już, po co chcemy być przedsiębiorcami, uporawszy
się z kilkoma ograniczeniami, w ramach ćwiczeń z percepcją zapraszam cię do
eksperymentu. Weź czystą kartkę papieru, przeczytaj poniższy akapit i wynotuj
wszystkie możliwości zarobkowe, z których może skorzystać tytułowy Włodek,
nawet te mocno „odjechane”.
Fragment publikacji
Włodek
Włodek mieszka w jednym z blokowisk pośrodku dużej, miejskiej
aglomeracji. Jego dzień wygląda dosyć zwyczajnie.
Wstaje o 6:00 rano i wyprowadza psa, Włodek po prostu kocha
te czworonogi. Potem robi poranne zakupy śniadaniowe, które konsumuje wraz z
małżonką. Po śniadaniu i krótkiej konwersacji Włodek ubiera się, wychodzi z
bloku, wsiada do auta i jedzie do biura, w którym pracuje. Dojazd zajmuje dobre
pół godziny, po których zaczyna się dzień pracy. Włodek jest urzędnikiem na
stanowisku, na którym pracy nie jest dużo, jednak musi stale przy nim siedzieć,
aż do przerwy na drugie śniadanie. Nie jest ona długa, więc wszyscy urzędnicy z
piętra Włodka na wyścigi pędzą do bufetu i z powrotem. Przeważnie go to bawi,
gdyż sam zawsze ma kanapkę od żony i nie musi się denerwować przy windzie. Po
południu Włodek wraca do domu, gdzie przeważnie czeka na niego pyszny domowy
obiad, żona Włodka jest wszak mistrzynią kuchni. Po obiedzie tradycyjnie Włodek
wychodzi z żoną i psem na spacer do pobliskiego parku. Po powrocie oboje
oglądają film z wypożyczalni, do której Włodek wstępuje po drodze z pracy, po
czym myją się i idą spać.
Jeśli twoja lista dodatkowych możliwości zarobkowych Włodka
jest gotowa, czytaj dalej.
Pewnego dnia Włodek doznał oświecenia po odkryciu prawd
związanych z percepcją, sugestią i siłą wewnętrznej motywacji. Wstaje teraz o
5:30, ubiera się i razem z psem jeździ windą w swoim bloku, zbierając
czworonogi swych sąsiadów. Chwilkę trwało, zanim się do siebie przyzwyczaiły, jednak
zamiłowanie do psów wzięło górę — teraz wyprowadza nie tylko swego pupila, ale
jeszcze 5 innych, za co bierze śmieszne 5 zł od spaceru. Wszyscy są zadowoleni,
gdyż mogą dłużej pospać. Po spacerze z psami Włodek pakuje do windy marketowy
wózek i jedzie do osiedlowego sklepu zrobić zakupy dla 10 rodzin, których przedstawiciele,
jak się okazało, co rano stoją w tej samej kolejce co Włodek. Za usługę
transportową Włodek bierze ni mniej, ni więcej jak złotówkę od zakupów.
Ma zapisane stałe zestawy dla każdego, a rzeczy dodatkowe
przychodzą SMS-ami. Jako „duży” klient Włodek nie stoi w kolejce, a większość
zakupów jest już popakowana w zgrabne siateczki. Sprzedawca jest wniebowzięty w związku z tym, że ma takiego klienta; dał
nawet Włodkowi rabat — 5% od całkowitej ceny zakupów. Dostarczając zakupy,
Włodek przyjmuje pocztę. Jeśli ktoś ma coś do wysłania, wyśle to, wracając z
pracy, również za „złocisza” od listu.
Po porannej gimnastyce z wózkiem, śniadanie z żoną
smakuje znacznie lepiej niż przedtem, zwłaszcza że jest ono kupione za rabat
osiedlowego sprzedawcy — a więc smacznie i za darmo. Pod blokiem Włodek spotyka
czterech nowych kolegów, którzy, okazało się, pracują w okolicach jego biura.
Pakują się wszyscy razem do auta Włodka i wspólnie jadą do centrum. Chłopaki
dają po 2,5 zł za podwózkę tam i drugie tyle za jazdę z powrotem. Jest znacznie
weselej w ten sposób, poza tym który autobus zatrzymuje się koło wypożyczalni
filmów? Dobrze jest wspólnie je pożyczać, gdyż płacąc za jeden, można wybrać
sobie dodatkowy od pozostałych chłopaków, kiedy już obejrzą i jest jeszcze dzień
czy dwa do terminu zwrotu. Często też wybierają jakiś film i oglądają go
wspólnie — pół darmo, a i zabawa o niebo lepsza.
W pracy Włodek sprawił sobie wózek do rozwożenia kanapek i
ubił interes z właścicielem bufetu. Dostaje 5% kwoty, na jaką opiewa
zamówienie, które rozwiezie w trakcie przerwy obiadowej. Teraz już Włodka zna i
lubi całe biuro, wszak oszczędza on ludziom i czasu, i energii na gonitwę po
biurowcu. Bufet pracuje prężniej, gdyż nie zatyka się podczas przerwy na drugie
śniadanie. Szef Włodka szybko zauważył, że pracownicy, którzy nie muszą gonić
za śniadaniem, są weselsi, a przez to bardziej efektywni, więc z zadowoleniem
przymyka oko na nieco dłuższe przerwy śniadaniowe Włodka.
Po powrocie do domu i wymianie filmów, Włodek je z żoną
obiad i idą na spacer z psami: własnym i sąsiadów.
Oboje bawią się przy tym nieźle, gdyż budzą sensację prawie
jak jakaś arystokracja. Okoliczne dzieciaki również mają frajdę i często
aktywnie uczestniczą w tym spacerze.
To właśnie one zainspirowały Włodka do ustawienia dystrybutora
z kauczukowymi kulkami przed pawilonem handlowym z osiedlowym sklepem
spożywczym, koło którego, jak się okazało, biegnie trasa z osiedla do
przedszkola.
Było to strzałem w dziesiątkę: sprzedawca pilnuje interesu,
dbając o swego najlepszego klienta, i w nocy przechowuje dystrybutor w swoim
sklepie. Włodek musi jedynie od czasu do czasu dosypać kulek, które kupuje na kilogramy
w hurtowni. To dla Włodka kolejne średnio 10 zł zysku dziennie.
Włodek rozpoczął również podbój Internetu. Założył stronę
internetową na temat opieki nad psami. Temat „kręci” ich oboje, więc razem z
żoną uzupełniają swój serwis o nowe artykuły, gdy tylko przyjdzie im coś do
głowy. Włodek zarejestrował się w kilku programach partnerskich i teraz przez jego stronę można kupić produkty dla
psów, co generuje prowizję dla Włodka. Z czasem strona ma coraz większą liczbę
odwiedzin, prowizje rosną, a Włodek wraz żoną przygotowują się do pierwszych
warsztatów psiej tresury, które poprowadzą już w ten weekend.
Włodek w sumie ma teraz dodatkowo ponad 100 zł zysku dziennie.
Co miesiąc daje mu to drugą wypłatę, sporo frajdy oraz realizowanie się w
swojej pasji. Włodek uczy się również wielu nowych rzeczy, spotyka ludzi,
którzy chętnie dzielą się z nim swoimi pomysłami, po części dlatego, że go lubią,
gdyż ułatwia im życie, a po części z chybionej litości — wszak większość sąsiadów
Włodka jest przekonana, że nie wiedzie
mu się zbyt dobrze, skoro „musi” latać im po zakupy za marną złotówkę…
***
Porównaj teraz swoją listę z tą z historii Włodka.
Zobacz, ile dodatkowych pomysłów przyszło ci do głowy. Idę o zakład, że każdy z
czytelników dołoży przynajmniej kilka ciekawych idei. Jestem tego pewien, gdyż
świat jest pełen możliwości i nawet osoba o doskonałej percepcji, o
wytrenowanym przedsiębiorczym myśleniu nie jest w stanie zauważyć ich
wszystkich.
Zapraszam cię do nieustającego zadania domowego. Gdy będziesz
szedł ulicą, jechał autobusem lub spacerował po parku — rozglądaj się. W
wolnych chwilach zajmij swój umysł
pytaniem co, choćby nie wiem jak kuriozalnego, można zrobić w tym miejscu, by
uzyskać jakiś przychód, choćby i najdrobniejszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz