
NIEWIELKIE ZMIANY PRZYNOSZĄ WSPANIAŁE REZULTATY!
Stwórz dietę dostosowaną do swoich potrzeb – taką, która pasuje do
twojego stylu życia, zawiera smaczne i odżywcze posiłki, podnosi poziom energii
i pozwala na stałe pozbyć się nadwagi.
Zacznij DZISIAJ, aby pozbyć się dwóch
kilogramów. Dieta elastyczna rozpoczyna
się od dwutygodniowej fazy zwanej „dzisiaj”. Wprowadź niewielkie zmiany w
diecie i stylu życia, które pomogą ci schudnąć już teraz, ukazując drogę do
twojego nowego wizerunku.
Rób tak CODZIENNIE, a zrzucisz kolejne pięć kilo. Trzytygodniowy
program „codziennych rozwiązań” polega na wprowadzeniu jadłospisów na
śniadania, lunch i kolacje. Zawierają one przepisy na dziesiątki smacznych
potraw i dostarczają wielu informacji na temat ich wartości odżywczej.
Ćwiczenia oraz codzienne zwyczaje sprzyjające zdrowiu serca pozwolą ci zmienić
swoje życie.
Wprowadzenie
Lekarze rozwiązują problemy.
Tym właśnie się zajmują.
Tak naprawdę nigdy nie miałem
zamiaru napisać książki
o diecie. Ale sprawy nie
zawsze toczą się tak, jak sobie pomyślimy.
Książka ta powstała, ponieważ
zacząłem szukać
odpowiedzi, dzięki którym
mógłbym pomóc swoim pacjentom
– a zwłaszcza jednemu z nich –
poradzić sobie z dość powszechnym
problemem. Człowiekowi, który
potrzebował skutecznego
rozwiązania sprawy, z jaką się
borykał.
Pozwól, że opowiem nieco o
sobie, aby przedstawić wszystko
w szerszej perspektywie.
Jestem kardiologiem – specjalistą
od chorób serca – pracuję w
dużym akademickim szpitalu rejonowym
w Portland w stanie Oregon.
Codziennie spotykam się
z pacjentami – ludźmi takimi
jak ty. Studentami uczelni medycznych,
emerytami, pracownikami fizycznymi
i umysłowymi,
samotnymi matkami lub ojcami,
osobami urodzonymi w okresie
wyżu demograficznego oraz w
okresach przejściowych między
innymi ważnymi generacjami, a
także coraz częściej z przedstawicielami
tzw. pokolenia X. Widuję ich w
gabinecie, na oddziale
intensywnej opieki medycznej,
przy stole do badań lub w helikopterze
sanitarnym, a czasami pod
respiratorem.
Wiele z tego, co robię,
następuje po dramatycznych wydarzeniach
w ich życiu – które
uświadamiają im potrzebę zmian –
zawale, rozpoznaniu zastoinowej
niewydolności serca lub palpitacji
związanej z migotaniem
przedsionków. Sporo nerwów
kosztuje towarzyszenie
pacjentowi w takim momencie i udzielanie
mu pomocy, tak by doczekał
następnego awansu, chrzcin czy
10 dieta elast yczna
kolejnych wakacji z rodziną.
Jednak mimo całego dramatyzmu
tych działań zawsze czułem, że
największy wpływ na człowieka
można mieć z dala od
fluorescencyjnych świateł pomieszczenia,
w którym przeprowadza się
cewnikowanie serca, i nie wtedy,
gdy chory leży pod
respiratorem, podłączony do kroplówki.
Najlepiej udaje mi się to
podczas wizyt pacjentów w przychodni
przyszpitalnej, kiedy czują
się dobrze, są pełni optymizmu oraz
pewni siebie i mają czas na
zadawanie pytań i słuchanie wyjaśnień,
a ja mogę podzielić się z nimi
swoimi opiniami, wypisać recepty
i od czasu do czasu
zaproponować rozwiązania.
Książkę tę dedykuję swoim
pacjentom.
A są nimi prawdziwi ludzie.
Nie opowiadają o swoim wyzdrowieniu
w reklamach – są raczej tymi,
którzy je oglądają.
Nie mają własnych kucharzy ani
osobistych trenerów. Pracują,
doglądają swoich dzieci i
śpią, kiedy tylko się da. Jedzą frytki.
Niektórzy palą. Podejmują
trudne decyzje i niekiedy popełniają
błędy. Szukają rozwiązań. A czasami zaszczycają mnie swoimi
pytaniami i pozwalają, abym
pomógł im w zrozumieniu problemów,
z jakimi się zmagają.
O co pytasz swojego lekarza?
Podczas każdego spotkania
pacjent i lekarz realizują swoje
cele. Lekarz być może skupia
się na nieprawidłowych wynikach
badania czynności twojej
wątroby, interesuje się tym, czy wiesz
wszystko o swojej
kolonoskopii, albo też pilnuje, czy przypadkiem
nie czas już na kolejnego
pacjenta… lub popołudniową
herbatę. A jakie są twoje cele? Jeśli nie wiesz, znajdujesz się
w zdecydowanie niekorzystnej
sytuacji.
Do wizyty u lekarza skłaniają nas
różne dolegliwości wywołujące
lęk; często jesteśmy też
przerażeni rosnącymi wydatkami
na leczenie, wskutek czego
podnosi się nam ciśnienie krwi. Ale
jestem zdumiony, kiedy pytam
kogoś, kto się u mnie zjawia:
„A więc co pana/panią do mnie dzisiaj sprowadza?”,
i widzę jedynie
niepewne lub zdziwione
spojrzenie. Ludzie wydają się
czasem prawdziwie zaskoczeni
tym pytaniem i często nie wiedzą,
co odpowiedzieć. Ja jednak
domagam się odpowiedzi i nierzadko
jestem zdumiony tym, co
słyszę.
Czy może mi pan pomóc schudnąć?
Kiedy pierwszy raz usłyszałem
taką prośbę, naprawdę mnie zatkało.
Jestem kardiologiem, a nie
cudotwórcą! Myślałem, że do
moich obowiązków należy
naprawianie uszkodzonych serc, operowanie
ludzi, odurzanie ich lekami na
nadciśnienie i zrażanie
do siebie zakazami jedzenia
hamburgerów z boczkiem i serem.
Nie po to się tym zajmowałem,
by rozwiązywać czyjeś problemy
z nadwagą. Wolałbym zostawić
to zadanie komuś innemu,
kto ma więcej czasu,
cierpliwości, a może i własny program telewizyjny.
Powoli jednak zacząłem sobie
coś uświadamiać.
To jasne, że ludzie pragną być
zdrowi. Nikt nie ma ochoty
trafić do szpitala z zawałem
ani patrzeć, jak ktoś z bliskich poddaje
się operacji serca z powodu
zaburzeń, którym można było
zapobiec. Nikt nie chce
faszerować się lekarstwami ani też chorować
na nadciśnienie lub cukrzycę.
Nie pragnie odczuwać znużenia
przez cały dzień ani też
męczyć się okropnie przy wykonywaniu
prostych czynności.
Trudno jednak poczuć swoje
ciśnienie. I niełatwo zobaczyć,
jakie ma się stężenie cholesterolu
lub cukru we krwi.
Ale istnieje pewien czynnik
ryzyka chorób serca, który dostrzegamy
za każdym razem, kiedy idziemy
myć zęby, wkładamy
(lub zdejmujemy) ubranie lub
proponujemy komuś randkę
(albo czekamy, aż ktoś nas gdzieś zaprosi).
Tym czynnikiem jest
nasza waga.
Ciężar ciała to barometr
zdrowia, w tym również stanu serca.
Ludzie interesują się swoją
wagą z wielu powodów. Zdrowie
serca zazwyczaj do nich nie
należy. Według mnie to jednak nic
złego. Nie ma znaczenia, że
nasze motywacje są różne, jeśli rozwiązanie
jest takie samo. Odwołując się
do popularnego powiedzenia,
nie mam nic przeciwko temu,
żeby dostać się do twojego
serca przez żołądek. Jeśli
tylko się tam dostanę.
Z „pleneru” do internetu
Po kilku latach badania tych
spraw i szukania rozwiązań w swojej
klinice kardiologicznej czułem
się coraz bardziej zdezorientowany
tym, co wydawało się
powszechnie występującym problemem.
Ludzie pragną, by ich życie
było dobrej jakości, ale
wydaje się czasem, że kiedy
dokonują właściwych wyborów, staje
się ono trudniejsze i mniej
zadowalające. Kiedy spoglądamy
na swój brzuch, stojąc na
łazienkowej wadze, mamy wrażenie,
że nigdy nie uda nam się
pozbyć nadmiaru kilogramów. To dotyczy
niemal wszystkich. I nie
chodzi tylko o zapobieganie chorobom
serca, lecz raczej o to, by
czuć się pewnie, kiedy wchodzimy
do klubu, spotykamy się z
przyjaciółmi lub wracamy do
pracy po urlopie
macierzyńskim. By czuć się dobrze we własnej
skórze i w swoich ubraniach. I
zapewnić sobie bezpieczeństwo
na dłuższą metę.
Chodzi zatem o czas… czyż nie?
Zacząłem częściej rozmawiać z
pacjentami i w ogóle ludźmi
na temat tego, co ich trapi.
Odwiedzałem kluby rotariańskie,
wchodziłem na fora
społecznościowe, opowiadałem o zapobieganiu schorzeniom serca i o konieczności
dokonywania lepszych
wyborów. Wciągałem przyjaciół
i osoby obce do blogów, na fora
internetowe, do Facebooka i
Twittera. Zacząłem nawet zamieszczać
swoje spostrzeżenia (i
niekiedy tyrady) w internecie
na stronie
www.jamesbeckerman.com – zajrzyj tam czasem.
Kiedy się przekonałem, że ten
powszechny problem dotyczy
nie tylko małego zakątka
północno-zachodniego rejonu
Ameryki Północnej, ale sięga
dużo dalej, postanowiłem wyruszyć
w drogę – a mówiąc
konkretniej, internetową autostradą
– i nawiązać kontakty z
pacjentami spoza swojej praktyki
klinicznej. Zostałem ekspertem
od chorób serca na stronie
www.WebMD.com, a także
specjalistą od odchudzania i zdrowego
stylu życia na portalu
www.MedHelp.org, gdzie można
mnie znaleźć codziennie –
odpowiadam na pytania dotyczące
schorzeń serca, zrzucania
nadwagi i zdrowego sposobu życia. Te
strony, odwiedzane przez
miliony ludzi w miesiącu, to źródło
wiarygodnych informacji na
tematy medyczne. Duże wrażenie
wywarły na mnie spostrzeżenia
uczestników internetowych
forów dyskusyjnych, na których
proponują oni własne tematy
i dzielą się swoimi
doświadczeniami. I wciąż zdumiewa mnie
rozwaga bijąca z listów, na
które odpowiadam.
Oprócz tego nadal zajmowałem
się swoją wciąż rozwijającą
się praktyką kardiologiczną, w
coraz większym stopniu eliminując
czynniki ryzyka chorób serca,
a także podkreślając znaczenie
stylu życia i zdrowej diety.
Coraz bardziej byłem zajęty.
Wystarczy spytać moją żonę i
dzieci. Staram się jednak zachować
równowagę, podobnie jak ty, i
sądziłem, że mi się to udaje.
A wtedy poznałem pana S. i
potem już nic nie było takie samo.
Jeden pacjent, jedno rozwiązanie
Pozwól, że opowiem ci o panu
S. Pewnie znasz dużo takich facetów
jak on. Może to twój brat,
kolega z pracy lub małżonek.
Ma czterdzieści parę lat. Dużo
pracuje, ale żyje dla swoich dzieci.
Gra na gitarze i chciałby
częściej chodzić na siłownię.
Tam właśnie był, kiedy jego
serce przestało bić. Szykował się
do wejścia na trenażer
eliptyczny i wtedy nastąpiło zatrzymanie
akcji serca, zanim zdążył
nacisnąć guzik „start”.
Na szczęście w pobliżu
znajdowali się ludzie, którzy mogli
mu pomóc. Jednym z nich był
jego syn. Świadkowie wydarzenia
przeprowadzili podstawową
akcję reanimacyjną, zanim
przyjechała karetka pogotowia.
U pana S. stwierdzono migotanie
komór, zaburzenie rytmu serca,
często prowadzące do
śmierci, które sprawia, że nie
jest ono w stanie dostarczyć krwi
do mózgu. Ani też tlenu.
Za pomocą defibrylacji
przywrócono sercu normalny rytm
i zawieziono pana S. karetką
na oddział ratunkowy. Tam przyszedłem
do niego we wtorkowe popołudnie.
Elektrokardiogram
wykazał, że pacjent ma zawał
serca. Szybko został przewieziony
do laboratorium cewnikowania
tego narządu, gdzie stwierdzono
zator niewielkiej tętnicy
wieńcowej zasilającej w krew przednią
część serca. Odblokowano ją
bez trudu i wstawiono tam mały
metalowy stent, aby pozostała
otwarta i mogła dostarczać tlen
uszkodzonemu mięśniowi
sercowemu. Ciśnienie krwi nie chciało
się jednak ustabilizować;
pacjent potrzebował rurki intubacyjnej
do oddychania i masy leków,
aby go utrzymać przy życiu.
Miał trudności z odzyskaniem
przytomności. Odwiedzała go
rodzina i przyjaciele i
wszyscy traciliśmy nadzieję. Serce zatrzymało
się na zbyt długo. Brakowało
tlenu. Naprawdę nie wyglądało
na to, by ta historia mogła
zakończyć się szczęśliwie.
Jednak tak się właśnie stało.
Niewielkie zmiany doprowadziły
do większych. Oddychanie nieco
się poprawiło. Pacjenta odłączono
od respiratora. Po kilku
dniach rozchwiania i majaków
pan S. poprosił o swoją gitarę
i wszyscy odetchnęliśmy. Kiedy
wypisano go ze szpitala, z
radością zobaczyłem, że opuszcza go
o własnych siłach, chociaż
mówił powoli i powłóczył nogami.
Przez miesiąc nie myślałem o
nim zbyt często. W tym czasie
wydarzyło się sporo zawałów
serca. Było mnóstwo zabiegów
cewnikowania tego narządu. I
niektóre z tych historii zakończyły
się źle. Bardzo więc się
ucieszyłem, kiedy zobaczyłem, że
pan S. jest do mnie zapisany
na wizytę kontrolną.
To było niezwykłe. Jeśli ktoś
nie widział go wcześniej, nie
domyśliłby się, jak niewiele
brakowało mu do śmierci zaledwie
kilka tygodni wcześniej.
Wydawał się silny i pewny siebie i miał
świadomość, jak bardzo mu się
poszczęściło. Kiedy skończyliśmy
rozmawiać o lekach, jakie ma
brać, i umówiliśmy się na
następną wizytę, przystanął
przed włożeniem płaszcza.
– Czy mógłby mi pan pomóc
pozbyć się tego? – Z zawstydzonym
uśmiechem wskazał na swój
brzuch i się roześmiał.
I wtedy do mnie dotarło. Oto
facet, którego moglibyśmy uznać
za największego szczęściarza
na świecie. Był już jedną nogą na
tamtym świecie i zawrócił,
przeszedł bardzo ryzykowną hospitalizację
i udało mu się wyjść z tego
tak, że nawet pamiętał, jak
się nazywa. Teraz jednak po
tym, jak dzięki najnowocześniejszej
technice przywrócono mu akcję
serca i świadomość rzeczywistości,
staliśmy rozmawiając o jego
wymiarach w talii, jakby był
studentem college’u użalającym
się z powodu pierwszych kilogramów
nadwagi. Po wszystkich tych
mękach powróciliśmy
do tematu brzucha. Oczywiście
u pana S. występowały też inne
czynniki ryzyka, grożące
zaburzeniami serca w przyszłości, ale
waga stanowiła dla niego największy problem. I teraz był gotów
coś z tym zrobić. Miał
motywację do wprowadzenia zmian. Natychmiast
postanowiłem: muszę coś
uczynić, żeby pomóc panu
S. oraz innym, takim jak on. I
niepodobnym do niego.
Wspólny problem, wiele rozwiązań
Opiekując się osobami
zajmującymi stanowiska kierownicze
i drwalami, babciami i
dzieciakami ze szkoły średniej, dowiedziałem
się jednej rzeczy, a
mianowicie tego, że nie można traktować
wszystkich jednakowo, nawet
jeśli mają taki sam problem.
Kierowca ciężarówki może mieć
inne wymagania co do
swoich leków na nadciśnienie
(„Proszę, tylko bez środków moczopędnych”)
niż inżynier programista.
Samotna matka z trojgiem
dzieci będzie postrzegać świat
inaczej niż emerytka czy
emeryt starający się za
wszelką cenę poprawić jakość swojego
życia. Z takiego zróżnicowania
zdajemy sobie sprawę w służbie
zdrowia codziennie i zmieniamy
odpowiednio swoje podejście,
a niekiedy i charakter
leczenia, aby osiągnąć takie same rezultaty
jak w wyniku innych terapii. Jeśli
leki na serce oraz zabiegi
inwazyjne można dopasować
indywidualnie do każdego, to wydaje
mi się, że to samo dotyczy też
wyborów związanych z trybem
życia.
W epoce rozwoju indywidualizmu
– obejmującego wszystko,
od butów po smartfony –
oczekujemy, że będziemy odbierać
świat na własny, jedyny w
swoim rodzaju sposób, jeśli nawet
nieindywidualne podejście
wydaje się mniej kosztowne lub
łatwiej dostępne. To zupełnie
odmienne od tego, co działo się
w poprzednich pokoleniach,
kiedy wybór był skromniejszy i ludzie
mieli mniejsze oczekiwania.
Obecnie poszukujemy różnych
możliwości i chcemy
doświadczać wszystkiego na swój sposób.
Wprowadzenie 17
Na początku postanowiłem
opracować metodę odchudzania
i prowadzenia zdrowego stylu
życia, która mogłaby zadziałać
u pana S. oraz innych
pacjentów z mojej kliniki, wkrótce
jednak się przekonałem, że
prawdziwie nowatorskie rozwiązanie
powinno być skuteczne dla
wszystkich, zarówno młodych,
jak i starszych, mężczyzn i
kobiet, ludzi aktywnych i prowadzących
siedzący tryb życia, wegan i
mięsożerców, doświadczonych
w przeprowadzaniu diet oraz
takich, którzy są tylko zainteresowani
wypróbowaniem czegoś nowego.
Aby program stał się
uniwersalny, musiałem
dostosować go do indywidualnych potrzeb.
Dieta elastyczna może i
została stworzona dla pana S., ale
opisałem ją w tej książce z
myślą o wszystkich innych. Z tobą
włącznie.
Jeden kilogram, jeden krok
Zanim zaplanujemy jakąś
podróż, zwykle rozmyślamy o miejscu,
do którego się wybierzemy.
Mamy cele, zanim opracujemy
sposób, by je osiągnąć. I
czasem marzymy o tym, gdzie chcemy
się znaleźć, nie poświęcając
uwagi temu, gdzie jesteśmy obecnie.
A zatem jeśli zamierzasz
pozbyć się nadwagi, sposób, w jaki
do tego podchodzisz, może
wydawać ci się nieistotny. Jednak
wyznaczenie celu jest prawdziwym
wyzwaniem, ponieważ musisz
wymyślić, jak go osiągnąć.
Jak zrzucić pięć, dziesięć czy
nawet dwadzieścia kilogramów?
Co jeść? Ile tak naprawdę
trzeba ćwiczyć? Trudności wydają
się nie do pokonania. Tak samo
niełatwo nam uwierzyć,
że wejdziemy na szczyt góry,
gdy spoglądamy na niego, siedząc
u jej podnóża. Kiedy jednak
przyjrzysz się ścieżce, zobaczysz
na niej bliższe cele, które
podtrzymają nasze zainteresowanie.
Sprawią, że nie porzucisz
swojego zamierzenia. Wciąż będą cię
inspirować i napędzać.
Otwierając tę książkę i
przerzucając jej pierwsze strony, wyruszasz
w swego rodzaju podróż. Być
może robisz to nie po raz
pierwszy. I nie musisz być
znawcą chińskich przysłów, by wiedzieć,
że taka podróż, podobnie jak
wiele innych, zaczyna się od
pierwszego kroku.
Od jednego kilograma.
Celem jest zrzucenie nadwagi. Dotyczy to pewnych liczb.
Rozmiaru ubrania. Wyznaczonego
terminu.
Jednakże w przeciwieństwie do
tego, co sugerują niektóre
programy odchudzania, nie
można żyć z dnia na dzień, mając
w głowie tylko główny cel.
Zbyt trudno wtedy trzymać się
obranej
drogi. Łatwo zrobić błędny
krok i przekonać się, że
trzeba zaczynać wszystko od
początku.
To prawda, że żyjemy bez
kompleksowego planu i zamiast
tego staramy się być bystrzy i
elastyczni. Dokonujemy niemal
niezliczonych drobnych
wyborów, a z wielu z nich nie zdajemy
sobie nawet sprawy. A one
przybliżają nas, powoli lub szybko,
do miejsca, w którym chcemy
się znaleźć, lub też od niego oddalają.
Pragniemy spełnić dane sobie
obietnice, jednak nasza
strategia będzie polegać na
osiąganiu celu krok po kroku, a nie na
próbie dotarcia tam jednym
susem, tylko po to, by uświadomić
sobie w locie, że tak naprawdę
nie potrafimy latać.
Odchudzanie zaczyna się od
zrzucenia jednego kilograma.
Jedz. Pij. Ćwicz. Ruszaj się. Żyj. Gdy poznasz dwieście sposobów
rozwiązywania problemu
nadwagi, przedstawionych w kolejnych
rozdziałach, możesz łączyć je
ze sobą, aby osiągnąć swoje
cele. Zachowaj elastyczność.
Pamiętaj, jeden kilogram na raz. By
nie ustawać na drodze do miejsca,
w którym chcesz się znaleźć.
To dieta elastyczna. Nagina
się po to, aby cię nie złamać.
Zacznij
od jednego kilograma
To nie góry pokonujemy, ale
samych siebie.
Sir Edmund Hillary
Wybrałaś lub też wybrałeś tę
książkę nie bez powodu.
Zmęczyły cię wciąż te same
stare metody.
Masz dosyć reklam,
wyskakujących okienek z ogłoszeniami
na stronach internetowych i
zachwalania produktów przez znane
osobistości. Twoja półka jest
pełna laminowanych kart, książek
kucharskich, instrukcji
obsługi i poradników. Kuchnia zaś
pozbawiona cukru, tłuszczu i
smaku. Denerwujesz się, a może
nawet odczuwasz zniechęcenie,
ale wciąż planujesz, że w następny
poniedziałek zaczniesz jeszcze
raz. Nie możesz wcisnąć
się w spodnie.
Sięgasz po tę książkę, gdyż
nadeszła pora na rozwiązanie tego
problemu.
Być może szperałeś/-aś po
księgarniach lub w internecie. Albo
powiedział ci o tej książce
ktoś ze znajomych. A może nawet
należysz do moich pacjentów.
Nie ma znaczenia, jak wpadła ci
ona w ręce, jeśli tylko
osiągniesz to, czego chcesz.
20 dieta elast yczna
Możesz być kimkolwiek.
Przyszłą druhną lub absolwentem
college’u, obawiającym się
pierwszego zjazdu byłych studentów.
Nowo upieczoną mamą, która po
ciąży chce się pozbyć nadwagi.
Osobą na wysokim stanowisku w
podróży, żywiącą się głównie
stekami i whisky. Emerytem,
który pragnie spędzać więcej
czasu poza domem. A może
przydarzył ci się ostatnio zawał serca
i teraz próbujesz żyć zdrowo.
Zapraszam do wypróbowania
diety elastycznej, nowego podejścia
do starego problemu. Nie ma w
niej liczenia kalorii.
Żadnych wag ani punktów.
Opiera się ona na prostej zasadzie,
którą można stosować przez
całe życie: małe zmiany przynoszą
wielkie rezultaty. Ale muszą
być skuteczne. Przez osiem tygodni
będziesz wybierać spośród
dwustu różnych rozwiązań, aby
stracić 10 kilogramów.
Wiesz już, że odchudzanie nie
jest łatwe. Obojętnie, jak je
traktujesz, wymaga od ciebie
wprowadzenia zmian w życiu. To
uczciwe postawienie sprawy.
Dieta elastyczna to pierwszy zintegrowany
program zrzucania nadwagi,
który pozwala, by każdy
zdecydował, jak to zrobić.
Ludzie to nie paradygmaty
Jesteśmy z natury
niecierpliwi. Świadczą o tym stosy książek o odchudzaniu
w pojemnikach na makulaturę i
miejscach składowania
odpadów. Półki z książkami i
strony internetowe oferują nieskończoną
ilość porad, tworząc wielki
szum informacyjny, nie ma jednak
dostatecznie jasnych wezwań do
działania. Pisarze, guru od odchudzania,
a nawet lekarze tak bardzo są
zajęci próbami wciskania nam
kolejnych wspaniałych metod,
że nie wykorzystują okazji do nauczenia
nas umiejętności, które
moglibyśmy sami zastosować w życiu.
Zacznij od jednego kilograma 21
Kończy się na tym, że
traktujemy odchudzanie jak teleturniej,
a nie sposób na dobrą formę.
Diety to coś, co „rozpoczynamy”
lub „przeprowadzamy”, a
wszystkie nagrody, złote medale
oraz immunitety zdobywane w
programach typu reality
show podniecają nas tak
bardzo, że czujemy się, jakbyśmy już
odnieśli sukces, choć nie
pozbyliśmy się jeszcze ani kilograma.
To wspaniała rozrywka, ale
problem polega na tym, że gdy
zmęczymy się tą sztuczką, musi
pojawić się coś, co będzie nas
napędzać.
Opychanie się kiełbaskami z
serem zawiniętymi w boczek
w bułce nie stanowi jednej z
tych rzeczy.
Powodem, dla którego tak trudno
trzymać się diet, jest
przekonanie, że są one
odejściem od normalnego trybu życia:
czymś w rodzaju uczestniczenia
w obcym rytuale lub systemie
– i dlatego tak łatwo je
porzucić. A gdy popełnimy błąd,
zjemy jeden niewłaściwy
produkt lub zrobimy zbyt głęboki
wdech w dziale piekarniczym,
zniszczymy cały ten sztuczny
świat, który został dla nas
stworzony. Kiedy powracamy do
żywnościowej „rzeczywistości”,
przypominamy sobie, że ją lubimy.
I w chwili, gdy odkładamy na
bok wykresy, gubimy wagę
do mierzenia porcji lub
chowamy gdzieś głęboko zamiennik
mąki, znowu robimy najazd na
spiżarnię po lukrecjowe smakołyki,
a potem patrzymy tępo w lustro
i znowu postanawiamy
zacząć od poniedziałku. Ale
wcale nie o poniedziałek powinniśmy
się martwić, lecz o następny czwartek
lub długi weekend
na Uniwersytecie Rozpaczy.
Nie zrozum mnie źle. Jest
wiele wspaniałych książek o odchudzaniu,
które pomogły ludziom zrzucić
mnóstwo zbędnych
kilogramów. Musisz jednak
wiedzieć, w co się pakujesz.
To, czy jakaś dieta jest
dziwactwem lub przelotnym kaprysem
mody, można rozpoznać po jej
sloganach, czy będą to rady, by
22 dieta elastyczna
konsumować mniej lub więcej
[wstaw nazwę produktu] lub jadać
częściej albo rzadziej większe
albo mniejsze porcje, aż oszalejemy
lub postradamy rozum. Zmiany
paradygmatu sprawdzają
się, gdy chodzi o przekonania
na temat kształtu Ziemi
lub powody, dla których żyrafy
mają długie szyje, ale nie wtedy,
kiedy dotyczą ścisłych zasad
spożywania węglowodanów, „najzdrowszych
produktów żywnościowych” lub
koktajli białkowych,
które kojarzą się bardziej z
eksperymentem naukowym
niż kuchnią – albo też z
żołądkiem.
Ludzie to nie paradygmaty,
które można zmieniać. Dieta elastyczna
zachęca do indywidualizmu i
dokonywania wyborów osobistych,
dzięki którym osiągniemy to,
co chcemy – staniemy się
szczuplejsi, zdrowsi i pełni
energii. To, co sami wybieramy, wydaje
się bardziej trwałe i
wzmacniające niż sztywny zestaw reguł,
których nie wszyscy dadzą radę
przestrzegać. Możesz rozumieć
decyzje, jakie podejmujesz, a
gdy któreś z nich ostatecznie
nie zgadzają się z twoim
stylem życia, możesz je pominąć i nadal
czerpać korzyści z naszego
ośmiotygodniowego programu.
Pora na przedstawienie
rozwiązań. Kiedy zastanawiałem się
na początku, jak zapoznać
swoich pacjentów z zasadami zdrowego
trybu życia, interesowało mnie
głównie to, jak podejść do
tego we właściwy sposób. Jak
można spojrzeć komuś w oczy
i wyjaśnić wszystko, co trzeba zrobić, aby pozbyć się czterdziestu
pięciu kilogramów? To mocno
zniechęcające. Przestańmy jednak
zajmować się liczbami i skupmy
się na poszczególnych elementach
programu. Każdy może schudnąć
o kilogram. A ten
program pokaże ci, jak to
uczynić. Na dwieście sposobów.
Podaję różne metody, od
oczywistych po intrygujące, od
zdroworozsądkowych po oparte
na najnowocześniejszych badaniach
naukowych, ubarwiając je tylko
na tyle, by zachować
poczucie humoru. Przesiałem
setki badań naukowych, aby
Zacznij od jednego kilograma 23
zaprezentować czytelnikowi
jedynie to, co się sprawdza, oraz tego
przyczyny.
A jeśli jakieś konkretne
rozwiązanie ci nie odpowiada, możesz
czytać dalej, aż znajdziesz
takie, które pasuje do twojego
stylu życia i wyznaczonych
celów – to największa zaleta tego
programu. I to jest właśnie
podejście elastyczne. A więc zaczynamy.
Wszystkie metody zostały
podzielone na trzy fazy, obejmujące
łącznie osiem tygodni; etapy
te nazwałem: „Dzisiaj”,
„Codziennie” i „Na swój
sposób”.
Dzisiaj
Tydzień pierwszy i drugi: dwa
kilogramy
W praktyce medycznej istnieje
pojęcie „okazja do nauczania”.
Takie chwile pojawiają się w
kluczowych momentach relacji pacjentów
z systemem opieki zdrowotnej,
w których mamy możliwość
pomagania chorym
w dokonaniu dobrych wyborów.
Taka sposobność zdarza
się na przykład w momencie
wypisywania pacjenta
ze szpitala, ponieważ ma on
wtedy motywację do odzyskania
dobrej formy i łatwiej
skupia się na swoim zdrowiu.
To najlepszy moment
na namówienie go do rzucenia
palenia lub rozpoczęcia
kuracji lekami zmniejszającymi
stężenie cholesterolu.
PODEJŚCIE ELASTYCZNE
Ilekroć ujrzysz w książce określenie
„ELASTYCZNY”, to znak, że
masz kolejną okazję przystosowania
programu do swoich potrzeb.
Możesz wybierać spośród różnych
„metod elastycznych” – przedstawię
pewną ich liczbę, a ty musisz
wypróbować tylko jedną, aby odnieść
pożytek. A gdy stwierdzisz,
że już nie chcesz jej stosować, po
prostu zastąp ją inną. Nikomu
o tym nie powiem.
Inne tego rodzaju okazje
pojawią się w trakcie wizyty w gabinecie
lekarza lub nawet podczas
rozmowy telefonicznej. Chodzi
o to, że ludzie najczęściej
zmieniają coś w swoim życiu wtedy,
kiedy skupiają się na swoich
celach.
A zatem witaj w dniu otwarcia
na nowe pomysły.
Dzisiaj to czas, w którym najlepiej zacząć wprowadzać
zmiany.
W tak zatytułowanym rozdziale
znajdziesz metody łatwe do
zastosowania, które pomogą ci
rozpocząć odchudzanie już teraz.
Korzystając z nich, możesz się
spodziewać, że w ciągu następnych
dwóch tygodni schudniesz około
dwóch kilogramów, które
już nie powrócą. „Metody na
dziś” to twój plan rozpoczęcia
budowania nowego wizerunku
własnej osoby.
Codziennie
Tydzień trzeci, czwarty i piąty:
pięć kilogramów
„Metody codzienne” to kamienie
węgielne dobrej formy, zapobiegania
tyciu oraz pozbywania się
sporej nadwagi. Przeznaczone
są dla wszystkich i powinny
odpowiadać twojemu stylowi
życia. Te rozwiązania, których
skuteczność została dowiedziona
naukowo, pomogą ci zrzucić
kolejne pięć kilogramów zaledwie
w ciągu trzech tygodni. Niemal
sto różnych sposobów składa
się na jeden wszechstronny
trzytygodniowy program, który
działa na każdego. Codziennie.
Zaprezentowane tu rozwiązania
podzieliłem na pięć kategorii,
stanowiących podstawy dobrej
formy: jedzenie, picie, ćwiczenia,
ruch oraz styl życia. Metody
przedstawione na początku
każdej z tych części
przeznaczone są dla wszystkich, natomiast
elastyczne, zamieszczone
dalej, dają okazję do przystosowania
Zacznij od jednego kilograma 25
programu do własnych potrzeb.
Wybierz co najmniej jedną metodę
elastyczną z każdej części,
aby połączyć je z codziennymi.
Na swój sposób
Tydzień szósty, siódmy, ósmy i
dalsze:
ile chcesz schudnąć?
Teraz naprawdę zaczyna się
robić interesująco. Po dwóch tygodniach
koncentrowania się na
„metodach na dziś” i kolejnych
trzech tygodniach pracy z
„metodami codziennymi” wyglądasz
i czujesz się świetnie. Możesz
z powodzeniem na tym poprzestać.
Ale jeśli chcesz posunąć się o
oczko wyżej, a także nieco
się zabawić, podejdź do
programu na swój sposób. Lub przynajmniej
dopasuj go do własnych potrzeb. Poświęć trzy tygodnie na
osobisty restart, mając do
dyspozycji blisko sto kolejnych rozwiązań.
Wybierz dziesięć
indywidualnych sposobów związanych
z jedzeniem, piciem,
ćwiczeniami, ruchem i stylem życia, aby
schudnąć co najmniej o kolejne
dwa kilogramy, po pół kilo na
raz. A jeśli jakaś metoda na
ciebie nie działa, po prostu przerzuć
się na inną. Dieta elastyczna
się nagina, aby cię nie złamać. Tak
czy siak wygrasz i osiągniesz
sukces.
A więc co masz do stracenia?
Zacznij od porzucenia kazań,
wymienników i punktów, jakie
stosuje się w niektórych dietach.
Trzymaj się swoich metod i
przewróć kartkę, a wejdziesz
ze szczuplejszą talią w
zdrowszy rozdział swego życia. Zacznij
tracić zbędne kilogramy na
własny sposób.
Książka ta wpadła ci bowiem w
ręce nie bez powodu.
Znajdź swoją metodę.
Bo poniedziałek jest dzisiaj.
Dzisiaj
Najwyraźniej nie ma nic takiego,
co nie mogłoby się
dziś wydarzyć.
Mark Twain
W tej części książki chciałbym
zapoznać czytelnika z metodami,
które można zastosować od
razu. Może nawet ktoś przeskoczył
już do tego rozdziału, żeby
przejść do rzeczy – i nie mam
mu tego za złe. Przedstawiam
tutaj wskazówki, którymi należy
się kierować przez następne
dwa tygodnie, aby zacząć dostrzegać
rezultaty już dzisiaj. Każda z tych metod jest łatwa i sensowna.
Jeśli chcesz, możesz dokładnie
przeczytać omówienie
każdej z nich, aby lepiej poznać
badania oraz argumenty, na jakich
się opiera. Nie wszyscy jednak
mają ochotę na lekcję nauk
ścisłych. Od ciebie zależy,
jak głęboko zechcesz w to wejść.
W tych rozwiązaniach ważne
jest skupienie uwagi. W ciągu
dnia dokonujemy setek wyborów
związanych ze stylem życia
– decydując się na chodzenie
po schodach zamiast jeździć
windą lub sięgając po
określony rodzaj mleka do kawy. A badania
dowodzą, że gdy jesteśmy
bardziej zaangażowani w proces
podejmowania decyzji – kiedy
uświadamiamy sobie, że mamy
wybór – wtedy przeważnie nasze
decyzje są lepsze. Wpadamy
28 dieta elast yczna
w kłopoty, gdy się rozpraszamy
lub stajemy się roztrzepani.
Sztuka polega na tym, by
zachować uwagę, nie koncentrując się
na diecie przez całą dobę.
Jedyną sprawą trudniejszą od
przechodzenia na dietę jest
słuchanie kogoś innego, kto się odchudza. Wysłuchiwanie opowieści
o punktach, produktach
wymiennych oraz kaloriach spalanych
na stacjonarnej bieżni to
stanowczo za duży natłok informacji.
Chodzi zatem o to, żeby
uniknąć podobnej obsesji
i zachowywać przytomność
umysłu w bardziej subtelny sposób.
Dzięki temu podporządkujemy
się zasadom programu. A stosując
się do jego reguł, będziemy
podejmować dobre decyzje
przez dwa tygodnie, dwa
miesiące i dłużej. To właśnie zachowywanie
uwagi sprawia, że „metody na
dziś” przynoszą sukces.
Zaliczamy do nich takie, które
można zacząć stosować zaraz
po przeczytaniu ich listy
zamieszczonej poniżej. Chodzi o to,
żeby rozpocząć już dzisiaj. Nie ma znaczenia, w jakim dniu tygodnia
to czytasz. Nieważne, czy masz
dzisiaj randkę lub ślub
w najbliższy weekend. Zacznij
już dziś, a przez dwa tygodnie
schudniesz dwa kilogramy – a
może nawet więcej.
Czy jesteś gotowy lub też
gotowa znaleźć metodę dla siebie?
METODY NA DZIŚ
1. Zmotywuj się, robiąc sobie
zdjęcie.
2. Dołącz do grupy wsparcia.
3. Korzystaj z automatycznych
przypomnień.
4. Wypróbuj Tatango!
5. Zobowiąż się do zrzucenia
nadwagi.
6. Znajdź kogoś, z kim będziesz się
razem odchudzać.
7. Kontaktuj się na Twitterze z
ludźmi, którzy cię inspirują.
Dzisiaj 29
8. Zostań czyimś osobistym
trenerem.
9. Prowadź blog.
10. Skontaktuj się z lekarzem.
11. Waż się codziennie.
12. Rób rozgrzewkę.
13. Prowadź dziennik posiłków.
14. Wypijaj sześć szklanek wody
dziennie.
15. Zażywaj multiwitaminę.
16. Bierz wapń.
17. Pomyśl o przyjmowaniu tłuszczów
rybich.
18. Zainteresuj się probiotykami.
19. Jedz białko serwatkowe po
treningu.
20. Noś przy sobie krokomierz.
21. Nie traktuj ćwiczeń jako kary.
22. Jedz migdały.
23. Jedz jabłka.
24. Jedz winogrona.
25. Spożywaj jogurt grecki.
26. Jedz siemię lniane.
27. Jedz piniole.
28. Spożywaj przekąski o wartości
100 kalorii.
29. Nie przejadaj się batonami
energetycznymi.
30. Zamknij kuchnię po
obiadokolacji.
31. Śpij co najmniej siedem godzin
na dobę.
Metoda nr 1
Zmotywuj się, robiąc sobie
zdjęcie
Na początku zacznij od
określenia tego, co chcesz osiągnąć. Jesteśmy
tak skupieni na celu, że nie
poświęcamy dostatecznie
30 dieta elast yczna
dużo uwagi temu, gdzie
znajdujemy się w danej chwili. Zrób
sobie zdjęcie i wykorzystaj je
jako punkt startowy.
Dokumentowanie swojej drogi
odchudzania pozwala zachować
przytomność umysłu i przynosi
satysfakcję z czynionych
postępów. Gdy ulegasz pokusie
i bułka z cynamonem wydaje
się całkiem odpowiednią
przekąską przed snem, nic tak dobrze
nas nie zmotywuje jak duża
błyszcząca fotografia. Trzymanie
pod ręką zdjęcia własnej
sylwetki z okresu, gdy nasza waga najbardziej
odbiegała od upragnionej,
przypomina nam o wyznaczonych
celach, zwłaszcza w trudnych
momentach.
Zrób sobie zdjęcie dzisiaj.
Posłuż się aparatem cyfrowym lub
z telefonu komórkowego i
wydrukuj fotografię, jeśli naprawdę
chcesz, żeby zrobiła na tobie
wrażenie. Nie musisz wkładać kostiumu
kąpielowego ani stroju, w
którym ci nie do twarzy; postaraj
się tylko, żeby zdjęcie
ukazywało stan rzeczywisty, i trzymaj
się z daleka od Photoshopu.
Powieś je w łazience lub na
lodówce; wgraj do telefonu lub
ustaw jako tło pulpitu na kom-
Nie rób tego sam/-a!
Każdy, kto się kiedyś odchudzał,
wie, jak samotnie można się czuć
w barze z sałatkami. Łatwo poczuć
się odosobnionym, gdy podejmuje
się decyzję o tym, by zacząć żyć
inaczej. Może być ci teraz
trudno, gdyż przyjaciele pewnie
chętniej wybiorą się na pizzę niż na
zajęcia jogi, a dzieci i małżonek
czy też żona nawet nie tkną sałatki.
Badania wykazują, że posiadanie
wsparcia to klucz do skutecznego
odchudzania. A pocieszające jest
to, że przechodząc na dietę
dzisiaj, mamy więcej okazji niż kiedykolwiek do tego, by
nie odchudzać
się samotnie. Dopasuj do siebie
jedną z ośmiu podanych dalej
metod na wciągnięcie do swoich
planów innych ludzi. Całkiem
możliwe, że im także pomożesz.
Dzisiaj 31
puterze. A po trzydziestu,
sześćdziesięciu lub dziewięćdziesięciu
dniach zrób sobie kolejną
fotografię w podobnym otoczeniu –
bez żadnego przyciemniania czy
profesjonalnego oświetlenia
pozwalającego na upiększanie
rzeczywistości. Zresztą nie będzie
takiej potrzeby, gdyż zdjęcie
będzie mówić samo za siebie.
Metoda nr 2
Dołącz do grupy wsparcia
Od dziesięcioleci istnieją
grupy wsparcia dla osób chcących pozbyć
się nadwagi. O jednej z nich
słyszał pewnie każdy.
Nazywa się ona Weight Watchers (Strażnicy Wagi).
Dawniej ludzie usiłujący
schudnąć często odczuwali skrępowanie
i niechętnie rozmawiali z
innymi o swoich celach i przeżyciach.
Nadwaga lub otyłość może
wywoływać poczucie izolacji
i utrudniać nawiązywanie
kontaktów. Jednakże programy
takie
jak Weight
Watchers oraz Take
Off Pounds Sensibly (Zrzucaj
kilogramy rozsądnie) skupiły
wokół siebie osoby odchudzające
się i stworzyły pomocne forum,
na którym można zdobyć potrzebne
informacje, podjąć odpowiednie
zobowiązania i przede
wszystkim przekonać się, że są
też inni, borykający się z podobnymi
problemami. To nie tylko
działa wzmacniająco, ale też
bardzo skutecznie pomaga w
pozbywaniu się nadwagi.
Dowiedziono, że uczestniczenie
w takich grupach ułatwia
chudnięcie, a im częstsze
spotkania, tym więcej zrzuconych kilogramów.
Właściwa grupa wsparcia
pobudza zdrowe nawyki,
a wspólne ważenie się rozwija
odpowiedzialność i wytrwałość.
Kontakt z nią to metoda, która
może zawierać w sobie wiele
innych rozwiązań. Dowiedz się,
gdzie odbywają się spotkania
w twojej okolicy
(www.weightwatchers.com i www.tops.com)
lub spytaj o grupy wsparcia w
miejscowym szpitalu lub przychodni
lekarskiej.
Osobiste uczestniczenie w
spotkaniach takich grup nie
wszystkim jednak odpowiada.
Wiąże się bowiem z dojazdem
i znalezieniem czasu w swoim
rozkładzie zajęć, a niekiedy też
z tygodniowymi opłatami – a
poza tym niektóre osoby nie czują
się dobrze na forum
publicznym. Wtedy najlepiej poszperać
w internecie. Stosunkowo łatwo
znaleźć grupę dla siebie w sieci,
skupiającą ludzi, którzy
zrozumieją, przez co przechodzisz.
Strony www.sparkpeople.com to
świetne miejsce do rozpoczęcia
poszukiwań. Skontaktuj się z
ludźmi, którzy podobnie jak ty
usiłują znaleźć własne
rozwiązania.
Metoda nr 3
Korzystaj z automatycznych
przypomnień
Używając wciąż rozwijających
się technik nawiązywania kontaktów,
miliony ludzi mogą szybko
przekazywać informacje wybranej
grupie odbiorców za pomocą
komunikatorów, uaktualnień
czy tweetów. Przyjaciele korzystają
z portali społecznościowych,
żeby być ze sobą w kontakcie,
liderzy używają ich do nauczania
lub wpływania na ludzi, a inni
posługują się nimi, by zdobyć informacje
na jakiś temat, dowiedzieć się
o odwołanych lotach i wydarzeniach
sportowych lub poznać
wiadomości z ostatniej chwili.
Korzystając w sprytny i
skuteczny sposób z komunikatorów
– a zwłaszcza z wiadomości
tekstowych – można pomóc
sobie w odchudzaniu.
Poświęcono temu wiele badań. Niektóre
z nich wykazały, że
otrzymywanie jednej wiadomości w tygodniu
na temat zdrowego odżywiania,
ćwiczeń oraz dokonywania
pożytecznych zmian w stylu
życia wiązało się ze zrzucaniem
Dzisiaj 33
pół kilograma nadwagi więcej w
ciągu miesiąca. Ludzie, którzy
dostają takie wiadomości,
przeznaczają na aktywność ruchową
przeciętnie dwie godziny
więcej tygodniowo niż inni. I gdyby
się ktoś pytał, to wcale ich
takie esemesy nie denerwują! Osoby,
które korzystają z tego
rodzaju przypomnień, odbierają je
z przyjemnością i uznają za
pomocny dodatek do innych sposobów
odchudzania.
Najbardziej skuteczna opcja to
wysyłanie informacji samemu
sobie. Dzięki temu możemy
wybrać treść przypomnień, jakie
chcemy otrzymywać. Wiemy, co
nas motywuje i co sprawia nam
trudność. Przesłanie sobie
wiadomości przypominającej o ćwiczeniach,
przychodzącej w chwili, gdy
wracamy z pracy do domu,
lub przestrogi w rodzaju
„Trzymaj się z dala od słodyczy!”,
którą dostajemy, siedząc w
biurze, podziała na nas otrzeźwiająco.
Automatyczne przypomnienia
mogą przybierać najróżniejsze
formy: wiadomości tekstowych,
tweetów lub e-maili. Serwisy
www.ohdontforget.com
umożliwiają wysyłanie darmowych esemesów;
na stronie www.tweetlater.com
można się nauczyć, jak
za pomocą Twittera zlecić
wysyłanie tweetów przypominających,
a kalendarz Google’a oferuje
prawdopodobnie najlepszy darmowy
i zintegrowany system do
wysyłania sobie automatycznych
wiadomości tekstowych oraz
e-maili i zaplanowania tych czynności
nawet na miesiąc wcześniej.
Wypróbuj któreś z tych serwisów
i zadbaj o to, by codziennie
być świadomym tego, co robisz.
Metoda nr 4
Wypróbuj Tatango!
Ustawienie własnego systemu
wiadomości tekstowych może na
początku zabierać nieco czasu.
Co dzieje się jednak, gdy grupa
34 dieta elast yczna
przyjaciół, członków jakiegoś
zespołu lub znajomych z pracy
chce to robić razem? Znalazłem
wspaniały serwis o nazwie Tatango,
który za niewielką opłatą
pozwala na wysyłanie grupowych
esemesów tak często, jak sobie
życzymy. Jest niewiarygodnie łatwy
i pozwala na elastyczność,
dzięki której w naszej podróży
do zdrowia weźmie udział cała
grupa. Każdego można zaprosić
do przyłączenia się do niej, a
gdy ktoś nie chce już wysyłać ani
otrzymywać wiadomości, po
prostu z niej rezygnuje. Wspaniałą
zaletą Tatango jest to, że do
naszego zespołu może dołączyć nieograniczona
liczba ludzi, a więc spokojnie
powiedz o tej metodzie
przyjaciołom. Zajrzyj na
stronę www.tatango.com.
Metoda nr 5
Zobowiąż się do zrzucenia nadwagi
Jeśli nie poszczęściło ci się
na tyle, by mieć przy sobie Richarda
Simmonsa* jako sędziego
pokoju, być może nie bierzesz pod
uwagę, jak może pomóc ci w
odchudzaniu twój chłopak lub
dziewczyna, mąż lub żona albo
jakaś inna bliska osoba. Kiedy
ktoś obecny w naszym życiu
interesuje się naszą dietą lub zdrowiem,
może odegrać ważną rolę w
osiąganiu przez nas celów.
Poproś, aby ktoś ci bliski
zaangażował się w twoje plany.
Partnerzy powinni przecież
wspierać się nawzajem. Nie ma
nic bardziej frustrującego niż
siedzenie nad miseczką z owocami,
podczas gdy nasz towarzysz
smaruje grubo masłem plaster
boczku i prosi o podanie
śmietanki. Twoje odchudzanie przynosi
* Milton Teagle Simmons, znany
jako Richard Simmons, to popularna
postać z amerykańskiej
telewizji. Zajmuje się propagowaniem zdrowego
trybu życia, sprawności
fizycznej oraz programów odchudzających
(wszystkie przyp. tłum.).
Dzisiaj 35
zapewne pożytek bliskiej
osobie, bez względu na to, czy robisz
to po to, by lepiej wyglądać w
bieliźnie, czy też odstawić leki na
nadciśnienie, aby pozostać na
ziemi kilka dekad dłużej. Oboje
wygracie, gdy zachowasz
zdrowie – a partner lub partnerka
może też przy okazji poprawić
swoje.
Badania wykazują, że
małżonkowie odchudzających się osób
również tracą w tym czasie na
wadze, nawet jeśli tego nie planują.
Niekiedy dochodziło nawet do
zrzucenia ponad dwóch kilogramów.
A im częściej pary spożywały
razem posiłki, tym więcej chudły.
Porozmawiaj więc poważnie z
bliską osobą już dziś. Opowiedz
o swoich celach i wierze w to,
że możecie osiągnąć je razem.
Podziel się swoimi planami,
wyjaśnij, jakie metody stosujesz,
i wciągnij ukochanego czy też
ukochaną do współpracy.
Jeśli naprawdę potrzebne ci
zobowiązanie, napisz je na kartce
i podpisz – pora na odnowienie
przyrzeczeń.
Metoda nr 6
Znajdź kogoś, z kim będziesz się
razem odchudzać
Każdy potrzebuje przyjaciela,
ponieważ może on być kimś więcej
niż tylko kumplem lub tematem
kiepskiego filmu o policjancie
i jego psie. Taki przyjaciel
może być metodą.
Osoba, z którą się razem
odchudzamy, przeprowadzamy dietę
lub ćwiczymy, towarzyszy nam,
w rzeczywistości lub tylko
wirtualnie, w podróży do
zdrowszego życia. Nie jest to jednak
bierny związek. Taki człowiek
może wyciągnąć cię z łóżka o piątej
rano na wspólne pobieganie,
umówić się z tobą na lunch
lub wybić ci z głowy pomysł na
zjedzenie ziemniaków ze skórką
smażonych w głębokim oleju albo
po prostu kontaktować się
z tobą przez internet lub
telefon.
Pamiętaj, że ktoś taki wcale
nie musi być bliskim przyjacielem
ani partnerem. Możesz poznać
taką osobę przez internet
lub na spotkaniu grupy
wsparcia albo też na zajęciach w siłowni
lub na przyjęciu. Poznasz ją
po tym, że ma cele podobne do
twoich i chciałaby osiągnąć je
razem z tobą.
Odchudzanie się z kolegami lub
też koleżankami jest skuteczne,
ponieważ osoby te inspirują
nas do działania. I vice versa.
Masz większą szansę zrzuceniu nadwagi,
jeśli wciągniesz do
tego jeszcze kogoś i jemu
również pomożesz odnieść sukces.
Dowiedziono, że ludzie
odchudzający się w towarzystwie innych
tracą więcej kilogramów niż
ci, którzy walczą z nadwagą
w samotności. Abyśmy mogli
czerpać z tego największy pożytek,
nasz towarzysz musi znajdować
się w podobnej sytuacji jak
my. Okazuje się, że o wiele
trudniej liczyć na zachętę od osoby
o prawidłowej masie ciała, a
znacznie łatwiej od człowieka
z nadwagą, który pragnie
schudnąć.
Znajdź kogoś, z kim będziesz
się spotykać lub kontaktować
przez internet. Zespoły
dwuosobowe działają równie skutecznie
jak liczniejsze. Jeśli szukasz
kontaktów w sieci, zajrzyj
na takie popularne strony jak:
www.webmd.com oraz
www.medhelp.org (przyznaję
się, że jestem stronniczy!). Możesz
też sprawdzić
www.weightlossbuddy.com, www.weightcircles.com
oraz www.diet.com, gdzie
znajdziesz więcej pomysłów.
Metoda nr 7
Kontaktuj się na Twitterze z
ludźmi, którzy cię inspirują
Twitter to dziwna bestia –
albo z niej korzystasz, albo nie. Jeśli
jednak masz ochotę na coś
nowego, otwórz sobie darmowe konto
na stronie www.twitter.com.
Pomysł jest prosty. Wysyłasz
Dzisiaj 37
krótkie wiadomości lub
spostrzeżenia zwane tweetami i możesz
znajdować w internecie to, co
cię interesuje, a także zamieszczać
swoje zdjęcia i filmy.
Prawdziwą wartość ma jednak
nawiązywanie kontaktu z
ludźmi, którzy wzbudzają twoją ciekawość.
Możesz trochę poszperać,
wpisując hasła „dieta”, „odchudzanie”,
„sprawność fizyczna” lub inne
kluczowe słowa,
i z łatwością wymieniać
poglądy, nawiązując z kimś zadziwiająco
osobisty kontakt i biorąc
udział w czyjejś podróży ku zdrowiu
lub dowiadując się o faktach
lub metodach, dzięki którym
sam czy też sama nie zboczysz
z drogi. Możesz dodawać znajomych
lekarzy, fizjoterapeutów oraz
dietetyków, a także osoby,
które starają się zmienić
swoje życie. I owszem, możesz też
dodać Ashtona Kutchera*. To
wszystko za darmo, warte wypróbowania.
Wejdź na mój profil, aby
zobaczyć, jak to działa:
www.twitter.com/jamesbeckerman.
Piszę tam o chorobach serca,
diecie oraz zdrowym życiu i
uwielbiam nawiązywać kontakty
z interesującymi ludźmi z
różnych środowisk. Jeśli zdecydujesz
się dodać mnie do swoich
znajomych, wyślij mi wiadomość
i daj znać, że czytasz tę
książkę – z pewnością cię przyjmę!
Metoda nr 8
Zostań czyimś osobistym trenerem
Pomagając innym, nie tylko
robimy coś pożytecznego, ale także
możemy ujrzeć swoje sprawy i
problemy we właściwym kontekście.
Odchudzanie się jest trudne, zwłaszcza
gdy tracimy kontakt
z rzeczywistością. Dlatego też
radzę, aby zaprosić innych
* Christopher Ashton Kutcher
(ur. 7 lutego 1978 roku w Cedar Rapids) –
amerykański aktor, producent,
scenarzysta filmowy i telewizyjny, model.
38 dieta elast yczna
ludzi do swojej podróży, czy
to prowadząc bloga, dodając kogoś
do grona swoich znajomych na
Twitterze, przyłączając się
do grupy wsparcia lub wchodząc
w komitywę z kimś, kto również
ma do zrzucenia parę
kilogramów. Inną opcją, o której być
może nikt dotąd nie pomyślał,
jest coaching.
W ostatnich kilku latach coraz
bardziej popularny staje się
coaching dotyczący stylu życia
i odżywiania, a zwłaszcza kursy
dostępne przez internet.
Chociaż szkolenie z udziałem coacha
przynosi korzyści, to równie
pożyteczne mogą być mniej
formalne związki. Nawet jeśli
miałeś czy też miałaś problemy
z nadwagą w przeszłości, nie
oznacza to, że nie możesz udzielać
rad komuś innemu. To nie
przypadek w rodzaju: „Ci, którzy
nie potrafią czegoś zrobić,
nauczają tego innych”, lecz raczej:
„Ludzie, którzy przez to
przeszli, mogą podzielić się swoimi doświadczeniami,
opowiedzieć o swoich błędach i
sukcesach”.
A oto przykład: Jedną z moich
ulubionych blogerek jest
Shaun Chavis, która prowadzi
blog na stronie www.health.com.
Jej wpis zatytułowany „Ważę
sto kilo i piszę o odchudzaniu.
Walczę z tym problemem” bardzo
przypadł mi do gustu. Shaun
zauważa ważną rzecz, pisząc o
tym, że ludzie borykający się
z cukrzycą lub rakiem często
szukają fachowych porad oraz opinii
na temat swojej choroby, natomiast
osoby walczące z nadwagą
zazwyczaj nie biorą pod uwagę
zdania autorytetów w tej
dziedzinie. Kto jest lepszym
nauczycielem? Człowiek, który zawsze
był szczupły i nie myślał zbyt
dużo o odchudzaniu, czy
też ktoś, kto codziennie zmaga
się z nadwagą, śledzi najnowsze
opinie i wyniki badań
dotyczące odchudzania i jest tak samo
sfrustrowany jak ty? Łatwiej
słuchać takiego coacha lub mentora,
który potrafi z empatią
podejść do tego, co przeżywamy.
Istnieje wiele sposobów na to,
by zostać coachem.
Zobacz: Dieta elastyczna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz