piątek, 23 listopada 2012

Dieta elastyczna








NIEWIELKIE ZMIANY PRZYNOSZĄ WSPANIAŁE REZULTATY!
Stwórz dietę dostosowaną do swoich potrzeb – taką, która pasuje do twojego stylu życia, zawiera smaczne i odżywcze posiłki, podnosi poziom energii i pozwala na stałe pozbyć się nadwagi.
Zacznij DZISIAJ, aby pozbyć się dwóch kilogramów. Dieta elastyczna rozpoczyna się od dwutygodniowej fazy zwanej „dzisiaj”. Wprowadź niewielkie zmiany w diecie i stylu życia, które pomogą ci schudnąć już teraz, ukazując drogę do twojego nowego wizerunku.
Rób tak CODZIENNIE, a zrzucisz kolejne pięć kilo. Trzytygodniowy program „codziennych rozwiązań” polega na wprowadzeniu jadłospisów na śniadania, lunch i kolacje. Zawierają one przepisy na dziesiątki smacznych potraw i dostarczają wielu informacji na temat ich wartości odżywczej. Ćwiczenia oraz codzienne zwyczaje sprzyjające zdrowiu serca pozwolą ci zmienić swoje życie.




Wprowadzenie
Lekarze rozwiązują problemy. Tym właśnie się zajmują.
Tak naprawdę nigdy nie miałem zamiaru napisać książki
o diecie. Ale sprawy nie zawsze toczą się tak, jak sobie pomyślimy.
Książka ta powstała, ponieważ zacząłem szukać
odpowiedzi, dzięki którym mógłbym pomóc swoim pacjentom
– a zwłaszcza jednemu z nich – poradzić sobie z dość powszechnym
problemem. Człowiekowi, który potrzebował skutecznego
rozwiązania sprawy, z jaką się borykał.
Pozwól, że opowiem nieco o sobie, aby przedstawić wszystko
w szerszej perspektywie. Jestem kardiologiem – specjalistą
od chorób serca – pracuję w dużym akademickim szpitalu rejonowym
w Portland w stanie Oregon. Codziennie spotykam się
z pacjentami – ludźmi takimi jak ty. Studentami uczelni medycznych,
emerytami, pracownikami fizycznymi i umysłowymi,
samotnymi matkami lub ojcami, osobami urodzonymi w okresie
wyżu demograficznego oraz w okresach przejściowych między
innymi ważnymi generacjami, a także coraz częściej z przedstawicielami
tzw. pokolenia X. Widuję ich w gabinecie, na oddziale
intensywnej opieki medycznej, przy stole do badań lub w helikopterze
sanitarnym, a czasami pod respiratorem.
Wiele z tego, co robię, następuje po dramatycznych wydarzeniach
w ich życiu – które uświadamiają im potrzebę zmian –
zawale, rozpoznaniu zastoinowej niewydolności serca lub palpitacji
związanej z migotaniem przedsionków. Sporo nerwów
kosztuje towarzyszenie pacjentowi w takim momencie i udzielanie
mu pomocy, tak by doczekał następnego awansu, chrzcin czy
10 dieta elast yczna
kolejnych wakacji z rodziną. Jednak mimo całego dramatyzmu
tych działań zawsze czułem, że największy wpływ na człowieka
można mieć z dala od fluorescencyjnych świateł pomieszczenia,
w którym przeprowadza się cewnikowanie serca, i nie wtedy,
gdy chory leży pod respiratorem, podłączony do kroplówki.
Najlepiej udaje mi się to podczas wizyt pacjentów w przychodni
przyszpitalnej, kiedy czują się dobrze, są pełni optymizmu oraz
pewni siebie i mają czas na zadawanie pytań i słuchanie wyjaśnień,
a ja mogę podzielić się z nimi swoimi opiniami, wypisać recepty
i od czasu do czasu zaproponować rozwiązania.
Książkę tę dedykuję swoim pacjentom.
A są nimi prawdziwi ludzie. Nie opowiadają o swoim wyzdrowieniu
w reklamach – są raczej tymi, którzy je oglądają.
Nie mają własnych kucharzy ani osobistych trenerów. Pracują,
doglądają swoich dzieci i śpią, kiedy tylko się da. Jedzą frytki.
Niektórzy palą. Podejmują trudne decyzje i niekiedy popełniają
błędy. Szukają rozwiązań. A czasami zaszczycają mnie swoimi
pytaniami i pozwalają, abym pomógł im w zrozumieniu problemów,
z jakimi się zmagają.
O co pytasz swojego lekarza?
Podczas każdego spotkania pacjent i lekarz realizują swoje
cele. Lekarz być może skupia się na nieprawidłowych wynikach
badania czynności twojej wątroby, interesuje się tym, czy wiesz
wszystko o swojej kolonoskopii, albo też pilnuje, czy przypadkiem
nie czas już na kolejnego pacjenta… lub popołudniową
herbatę. A jakie są twoje cele? Jeśli nie wiesz, znajdujesz się
w zdecydowanie niekorzystnej sytuacji.
Do wizyty u lekarza skłaniają nas różne dolegliwości wywołujące
lęk; często jesteśmy też przerażeni rosnącymi wydatkami
na leczenie, wskutek czego podnosi się nam ciśnienie krwi. Ale
jestem zdumiony, kiedy pytam kogoś, kto się u mnie zjawia:
 „A więc co pana/panią do mnie dzisiaj sprowadza?”, i widzę jedynie
niepewne lub zdziwione spojrzenie. Ludzie wydają się
czasem prawdziwie zaskoczeni tym pytaniem i często nie wiedzą,
co odpowiedzieć. Ja jednak domagam się odpowiedzi i nierzadko
jestem zdumiony tym, co słyszę.
Czy może mi pan pomóc schudnąć?
Kiedy pierwszy raz usłyszałem taką prośbę, naprawdę mnie zatkało.
Jestem kardiologiem, a nie cudotwórcą! Myślałem, że do
moich obowiązków należy naprawianie uszkodzonych serc, operowanie
ludzi, odurzanie ich lekami na nadciśnienie i zrażanie
do siebie zakazami jedzenia hamburgerów z boczkiem i serem.
Nie po to się tym zajmowałem, by rozwiązywać czyjeś problemy
z nadwagą. Wolałbym zostawić to zadanie komuś innemu,
kto ma więcej czasu, cierpliwości, a może i własny program telewizyjny.
Powoli jednak zacząłem sobie coś uświadamiać.
To jasne, że ludzie pragną być zdrowi. Nikt nie ma ochoty
trafić do szpitala z zawałem ani patrzeć, jak ktoś z bliskich poddaje
się operacji serca z powodu zaburzeń, którym można było
zapobiec. Nikt nie chce faszerować się lekarstwami ani też chorować
na nadciśnienie lub cukrzycę. Nie pragnie odczuwać znużenia
przez cały dzień ani też męczyć się okropnie przy wykonywaniu
prostych czynności.
Trudno jednak poczuć swoje ciśnienie. I niełatwo zobaczyć,
jakie ma się stężenie cholesterolu lub cukru we krwi.
Ale istnieje pewien czynnik ryzyka chorób serca, który dostrzegamy
za każdym razem, kiedy idziemy myć zęby, wkładamy
(lub zdejmujemy) ubranie lub proponujemy komuś randkę
 (albo czekamy, aż ktoś nas gdzieś zaprosi). Tym czynnikiem jest
nasza waga.
Ciężar ciała to barometr zdrowia, w tym również stanu serca.
Ludzie interesują się swoją wagą z wielu powodów. Zdrowie
serca zazwyczaj do nich nie należy. Według mnie to jednak nic
złego. Nie ma znaczenia, że nasze motywacje są różne, jeśli rozwiązanie
jest takie samo. Odwołując się do popularnego powiedzenia,
nie mam nic przeciwko temu, żeby dostać się do twojego
serca przez żołądek. Jeśli tylko się tam dostanę.
Z „pleneru” do internetu
Po kilku latach badania tych spraw i szukania rozwiązań w swojej
klinice kardiologicznej czułem się coraz bardziej zdezorientowany
tym, co wydawało się powszechnie występującym problemem.
Ludzie pragną, by ich życie było dobrej jakości, ale
wydaje się czasem, że kiedy dokonują właściwych wyborów, staje
się ono trudniejsze i mniej zadowalające. Kiedy spoglądamy
na swój brzuch, stojąc na łazienkowej wadze, mamy wrażenie,
że nigdy nie uda nam się pozbyć nadmiaru kilogramów. To dotyczy
niemal wszystkich. I nie chodzi tylko o zapobieganie chorobom
serca, lecz raczej o to, by czuć się pewnie, kiedy wchodzimy
do klubu, spotykamy się z przyjaciółmi lub wracamy do
pracy po urlopie macierzyńskim. By czuć się dobrze we własnej
skórze i w swoich ubraniach. I zapewnić sobie bezpieczeństwo
na dłuższą metę.
Chodzi zatem o czas… czyż nie?
Zacząłem częściej rozmawiać z pacjentami i w ogóle ludźmi
na temat tego, co ich trapi. Odwiedzałem kluby rotariańskie,
wchodziłem na fora społecznościowe, opowiadałem o zapobieganiu schorzeniom serca i o konieczności dokonywania lepszych
wyborów. Wciągałem przyjaciół i osoby obce do blogów, na fora
internetowe, do Facebooka i Twittera. Zacząłem nawet zamieszczać
swoje spostrzeżenia (i niekiedy tyrady) w internecie
na stronie www.jamesbeckerman.com – zajrzyj tam czasem.
Kiedy się przekonałem, że ten powszechny problem dotyczy
nie tylko małego zakątka północno-zachodniego rejonu
Ameryki Północnej, ale sięga dużo dalej, postanowiłem wyruszyć
w drogę – a mówiąc konkretniej, internetową autostradą
– i nawiązać kontakty z pacjentami spoza swojej praktyki
klinicznej. Zostałem ekspertem od chorób serca na stronie
www.WebMD.com, a także specjalistą od odchudzania i zdrowego
stylu życia na portalu www.MedHelp.org, gdzie można
mnie znaleźć codziennie – odpowiadam na pytania dotyczące
schorzeń serca, zrzucania nadwagi i zdrowego sposobu życia. Te
strony, odwiedzane przez miliony ludzi w miesiącu, to źródło
wiarygodnych informacji na tematy medyczne. Duże wrażenie
wywarły na mnie spostrzeżenia uczestników internetowych
forów dyskusyjnych, na których proponują oni własne tematy
i dzielą się swoimi doświadczeniami. I wciąż zdumiewa mnie
rozwaga bijąca z listów, na które odpowiadam.
Oprócz tego nadal zajmowałem się swoją wciąż rozwijającą
się praktyką kardiologiczną, w coraz większym stopniu eliminując
czynniki ryzyka chorób serca, a także podkreślając znaczenie
stylu życia i zdrowej diety. Coraz bardziej byłem zajęty.
Wystarczy spytać moją żonę i dzieci. Staram się jednak zachować
równowagę, podobnie jak ty, i sądziłem, że mi się to udaje.
A wtedy poznałem pana S. i potem już nic nie było takie samo.
Jeden pacjent, jedno rozwiązanie
Pozwól, że opowiem ci o panu S. Pewnie znasz dużo takich facetów
jak on. Może to twój brat, kolega z pracy lub małżonek.
Ma czterdzieści parę lat. Dużo pracuje, ale żyje dla swoich dzieci.
Gra na gitarze i chciałby częściej chodzić na siłownię.
Tam właśnie był, kiedy jego serce przestało bić. Szykował się
do wejścia na trenażer eliptyczny i wtedy nastąpiło zatrzymanie
akcji serca, zanim zdążył nacisnąć guzik „start”.
Na szczęście w pobliżu znajdowali się ludzie, którzy mogli
mu pomóc. Jednym z nich był jego syn. Świadkowie wydarzenia
przeprowadzili podstawową akcję reanimacyjną, zanim
przyjechała karetka pogotowia. U pana S. stwierdzono migotanie
komór, zaburzenie rytmu serca, często prowadzące do
śmierci, które sprawia, że nie jest ono w stanie dostarczyć krwi
do mózgu. Ani też tlenu.
Za pomocą defibrylacji przywrócono sercu normalny rytm
i zawieziono pana S. karetką na oddział ratunkowy. Tam przyszedłem
do niego we wtorkowe popołudnie. Elektrokardiogram
wykazał, że pacjent ma zawał serca. Szybko został przewieziony
do laboratorium cewnikowania tego narządu, gdzie stwierdzono
zator niewielkiej tętnicy wieńcowej zasilającej w krew przednią
część serca. Odblokowano ją bez trudu i wstawiono tam mały
metalowy stent, aby pozostała otwarta i mogła dostarczać tlen
uszkodzonemu mięśniowi sercowemu. Ciśnienie krwi nie chciało
się jednak ustabilizować; pacjent potrzebował rurki intubacyjnej
do oddychania i masy leków, aby go utrzymać przy życiu.
Miał trudności z odzyskaniem przytomności. Odwiedzała go
rodzina i przyjaciele i wszyscy traciliśmy nadzieję. Serce zatrzymało
się na zbyt długo. Brakowało tlenu. Naprawdę nie wyglądało
na to, by ta historia mogła zakończyć się szczęśliwie.
Jednak tak się właśnie stało. Niewielkie zmiany doprowadziły
do większych. Oddychanie nieco się poprawiło. Pacjenta odłączono
od respiratora. Po kilku dniach rozchwiania i majaków
pan S. poprosił o swoją gitarę i wszyscy odetchnęliśmy. Kiedy
wypisano go ze szpitala, z radością zobaczyłem, że opuszcza go
o własnych siłach, chociaż mówił powoli i powłóczył nogami.
Przez miesiąc nie myślałem o nim zbyt często. W tym czasie
wydarzyło się sporo zawałów serca. Było mnóstwo zabiegów
cewnikowania tego narządu. I niektóre z tych historii zakończyły
się źle. Bardzo więc się ucieszyłem, kiedy zobaczyłem, że
pan S. jest do mnie zapisany na wizytę kontrolną.
To było niezwykłe. Jeśli ktoś nie widział go wcześniej, nie
domyśliłby się, jak niewiele brakowało mu do śmierci zaledwie
kilka tygodni wcześniej. Wydawał się silny i pewny siebie i miał
świadomość, jak bardzo mu się poszczęściło. Kiedy skończyliśmy
rozmawiać o lekach, jakie ma brać, i umówiliśmy się na
następną wizytę, przystanął przed włożeniem płaszcza.
– Czy mógłby mi pan pomóc pozbyć się tego? – Z zawstydzonym
uśmiechem wskazał na swój brzuch i się roześmiał.
I wtedy do mnie dotarło. Oto facet, którego moglibyśmy uznać
za największego szczęściarza na świecie. Był już jedną nogą na
tamtym świecie i zawrócił, przeszedł bardzo ryzykowną hospitalizację
i udało mu się wyjść z tego tak, że nawet pamiętał, jak
się nazywa. Teraz jednak po tym, jak dzięki najnowocześniejszej
technice przywrócono mu akcję serca i świadomość rzeczywistości,
staliśmy rozmawiając o jego wymiarach w talii, jakby był
studentem college’u użalającym się z powodu pierwszych kilogramów
nadwagi. Po wszystkich tych mękach powróciliśmy
do tematu brzucha. Oczywiście u pana S. występowały też inne
czynniki ryzyka, grożące zaburzeniami serca w przyszłości, ale
waga stanowiła dla niego największy problem. I teraz był gotów
coś z tym zrobić. Miał motywację do wprowadzenia zmian. Natychmiast
postanowiłem: muszę coś uczynić, żeby pomóc panu
S. oraz innym, takim jak on. I niepodobnym do niego.
Wspólny problem, wiele rozwiązań
Opiekując się osobami zajmującymi stanowiska kierownicze
i drwalami, babciami i dzieciakami ze szkoły średniej, dowiedziałem
się jednej rzeczy, a mianowicie tego, że nie można traktować
wszystkich jednakowo, nawet jeśli mają taki sam problem.
Kierowca ciężarówki może mieć inne wymagania co do
swoich leków na nadciśnienie („Proszę, tylko bez środków moczopędnych”)
niż inżynier programista. Samotna matka z trojgiem
dzieci będzie postrzegać świat inaczej niż emerytka czy
emeryt starający się za wszelką cenę poprawić jakość swojego
życia. Z takiego zróżnicowania zdajemy sobie sprawę w służbie
zdrowia codziennie i zmieniamy odpowiednio swoje podejście,
a niekiedy i charakter leczenia, aby osiągnąć takie same rezultaty
jak w wyniku innych terapii. Jeśli leki na serce oraz zabiegi
inwazyjne można dopasować indywidualnie do każdego, to wydaje
mi się, że to samo dotyczy też wyborów związanych z trybem
życia.
W epoce rozwoju indywidualizmu – obejmującego wszystko,
od butów po smartfony – oczekujemy, że będziemy odbierać
świat na własny, jedyny w swoim rodzaju sposób, jeśli nawet
nieindywidualne podejście wydaje się mniej kosztowne lub
łatwiej dostępne. To zupełnie odmienne od tego, co działo się
w poprzednich pokoleniach, kiedy wybór był skromniejszy i ludzie
mieli mniejsze oczekiwania. Obecnie poszukujemy różnych
możliwości i chcemy doświadczać wszystkiego na swój sposób.
Wprowadzenie 17
Na początku postanowiłem opracować metodę odchudzania
i prowadzenia zdrowego stylu życia, która mogłaby zadziałać
u pana S. oraz innych pacjentów z mojej kliniki, wkrótce
jednak się przekonałem, że prawdziwie nowatorskie rozwiązanie
powinno być skuteczne dla wszystkich, zarówno młodych,
jak i starszych, mężczyzn i kobiet, ludzi aktywnych i prowadzących
siedzący tryb życia, wegan i mięsożerców, doświadczonych
w przeprowadzaniu diet oraz takich, którzy są tylko zainteresowani
wypróbowaniem czegoś nowego. Aby program stał się
uniwersalny, musiałem dostosować go do indywidualnych potrzeb.
Dieta elastyczna może i została stworzona dla pana S., ale
opisałem ją w tej książce z myślą o wszystkich innych. Z tobą
włącznie.
Jeden kilogram, jeden krok
Zanim zaplanujemy jakąś podróż, zwykle rozmyślamy o miejscu,
do którego się wybierzemy. Mamy cele, zanim opracujemy
sposób, by je osiągnąć. I czasem marzymy o tym, gdzie chcemy
się znaleźć, nie poświęcając uwagi temu, gdzie jesteśmy obecnie.
A zatem jeśli zamierzasz pozbyć się nadwagi, sposób, w jaki
do tego podchodzisz, może wydawać ci się nieistotny. Jednak
wyznaczenie celu jest prawdziwym wyzwaniem, ponieważ musisz
wymyślić, jak go osiągnąć.
Jak zrzucić pięć, dziesięć czy nawet dwadzieścia kilogramów?
Co jeść? Ile tak naprawdę trzeba ćwiczyć? Trudności wydają
się nie do pokonania. Tak samo niełatwo nam uwierzyć,
że wejdziemy na szczyt góry, gdy spoglądamy na niego, siedząc
u jej podnóża. Kiedy jednak przyjrzysz się ścieżce, zobaczysz
na niej bliższe cele, które podtrzymają nasze zainteresowanie.
Sprawią, że nie porzucisz swojego zamierzenia. Wciąż będą cię
inspirować i napędzać.
Otwierając tę książkę i przerzucając jej pierwsze strony, wyruszasz
w swego rodzaju podróż. Być może robisz to nie po raz
pierwszy. I nie musisz być znawcą chińskich przysłów, by wiedzieć,
że taka podróż, podobnie jak wiele innych, zaczyna się od
pierwszego kroku.
Od jednego kilograma.
Celem jest zrzucenie nadwagi. Dotyczy to pewnych liczb.
Rozmiaru ubrania. Wyznaczonego terminu.
Jednakże w przeciwieństwie do tego, co sugerują niektóre
programy odchudzania, nie można żyć z dnia na dzień, mając
w głowie tylko główny cel. Zbyt trudno wtedy trzymać się
obranej
drogi. Łatwo zrobić błędny krok i przekonać się, że
trzeba zaczynać wszystko od początku.
To prawda, że żyjemy bez kompleksowego planu i zamiast
tego staramy się być bystrzy i elastyczni. Dokonujemy niemal
niezliczonych drobnych wyborów, a z wielu z nich nie zdajemy
sobie nawet sprawy. A one przybliżają nas, powoli lub szybko,
do miejsca, w którym chcemy się znaleźć, lub też od niego oddalają.
Pragniemy spełnić dane sobie obietnice, jednak nasza
strategia będzie polegać na osiąganiu celu krok po kroku, a nie na
próbie dotarcia tam jednym susem, tylko po to, by uświadomić
sobie w locie, że tak naprawdę nie potrafimy latać.
Odchudzanie zaczyna się od zrzucenia jednego kilograma.
Jedz. Pij. Ćwicz. Ruszaj się. Żyj. Gdy poznasz dwieście sposobów
rozwiązywania problemu nadwagi, przedstawionych w kolejnych
rozdziałach, możesz łączyć je ze sobą, aby osiągnąć swoje
cele. Zachowaj elastyczność. Pamiętaj, jeden kilogram na raz. By
nie ustawać na drodze do miejsca, w którym chcesz się znaleźć.
To dieta elastyczna. Nagina się po to, aby cię nie złamać.


Zacznij
od jednego kilograma
To nie góry pokonujemy, ale samych siebie.
Sir Edmund Hillary
Wybrałaś lub też wybrałeś tę książkę nie bez powodu.
Zmęczyły cię wciąż te same stare metody.
Masz dosyć reklam, wyskakujących okienek z ogłoszeniami
na stronach internetowych i zachwalania produktów przez znane
osobistości. Twoja półka jest pełna laminowanych kart, książek
kucharskich, instrukcji obsługi i poradników. Kuchnia zaś
pozbawiona cukru, tłuszczu i smaku. Denerwujesz się, a może
nawet odczuwasz zniechęcenie, ale wciąż planujesz, że w następny
poniedziałek zaczniesz jeszcze raz. Nie możesz wcisnąć
się w spodnie.
Sięgasz po tę książkę, gdyż nadeszła pora na rozwiązanie tego
problemu.
Być może szperałeś/-aś po księgarniach lub w internecie. Albo
powiedział ci o tej książce ktoś ze znajomych. A może nawet
należysz do moich pacjentów. Nie ma znaczenia, jak wpadła ci
ona w ręce, jeśli tylko osiągniesz to, czego chcesz.
20 dieta elast yczna
Możesz być kimkolwiek. Przyszłą druhną lub absolwentem
college’u, obawiającym się pierwszego zjazdu byłych studentów.
Nowo upieczoną mamą, która po ciąży chce się pozbyć nadwagi.
Osobą na wysokim stanowisku w podróży, żywiącą się głównie
stekami i whisky. Emerytem, który pragnie spędzać więcej
czasu poza domem. A może przydarzył ci się ostatnio zawał serca
i teraz próbujesz żyć zdrowo.
Zapraszam do wypróbowania diety elastycznej, nowego podejścia
do starego problemu. Nie ma w niej liczenia kalorii.
Żadnych wag ani punktów. Opiera się ona na prostej zasadzie,
którą można stosować przez całe życie: małe zmiany przynoszą
wielkie rezultaty. Ale muszą być skuteczne. Przez osiem tygodni
będziesz wybierać spośród dwustu różnych rozwiązań, aby
stracić 10 kilogramów.
Wiesz już, że odchudzanie nie jest łatwe. Obojętnie, jak je
traktujesz, wymaga od ciebie wprowadzenia zmian w życiu. To
uczciwe postawienie sprawy. Dieta elastyczna to pierwszy zintegrowany
program zrzucania nadwagi, który pozwala, by każdy
zdecydował, jak to zrobić.
Ludzie to nie paradygmaty
Jesteśmy z natury niecierpliwi. Świadczą o tym stosy książek o odchudzaniu
w pojemnikach na makulaturę i miejscach składowania
odpadów. Półki z książkami i strony internetowe oferują nieskończoną
ilość porad, tworząc wielki szum informacyjny, nie ma jednak
dostatecznie jasnych wezwań do działania. Pisarze, guru od odchudzania,
a nawet lekarze tak bardzo są zajęci próbami wciskania nam
kolejnych wspaniałych metod, że nie wykorzystują okazji do nauczenia
nas umiejętności, które moglibyśmy sami zastosować w życiu.
Zacznij od jednego kilograma 21
Kończy się na tym, że traktujemy odchudzanie jak teleturniej,
a nie sposób na dobrą formę. Diety to coś, co „rozpoczynamy”
lub „przeprowadzamy”, a wszystkie nagrody, złote medale
oraz immunitety zdobywane w programach typu reality
show podniecają nas tak bardzo, że czujemy się, jakbyśmy już
odnieśli sukces, choć nie pozbyliśmy się jeszcze ani kilograma.
To wspaniała rozrywka, ale problem polega na tym, że gdy
zmęczymy się tą sztuczką, musi pojawić się coś, co będzie nas
napędzać.
Opychanie się kiełbaskami z serem zawiniętymi w boczek
w bułce nie stanowi jednej z tych rzeczy.
Powodem, dla którego tak trudno trzymać się diet, jest
przekonanie, że są one odejściem od normalnego trybu życia:
czymś w rodzaju uczestniczenia w obcym rytuale lub systemie
– i dlatego tak łatwo je porzucić. A gdy popełnimy błąd,
zjemy jeden niewłaściwy produkt lub zrobimy zbyt głęboki
wdech w dziale piekarniczym, zniszczymy cały ten sztuczny
świat, który został dla nas stworzony. Kiedy powracamy do
żywnościowej „rzeczywistości”, przypominamy sobie, że ją lubimy.
I w chwili, gdy odkładamy na bok wykresy, gubimy wagę
do mierzenia porcji lub chowamy gdzieś głęboko zamiennik
mąki, znowu robimy najazd na spiżarnię po lukrecjowe smakołyki,
a potem patrzymy tępo w lustro i znowu postanawiamy
zacząć od poniedziałku. Ale wcale nie o poniedziałek powinniśmy
się martwić, lecz o następny czwartek lub długi weekend
na Uniwersytecie Rozpaczy.
Nie zrozum mnie źle. Jest wiele wspaniałych książek o odchudzaniu,
które pomogły ludziom zrzucić mnóstwo zbędnych
kilogramów. Musisz jednak wiedzieć, w co się pakujesz.
To, czy jakaś dieta jest dziwactwem lub przelotnym kaprysem
mody, można rozpoznać po jej sloganach, czy będą to rady, by
22 dieta elastyczna
konsumować mniej lub więcej [wstaw nazwę produktu] lub jadać
częściej albo rzadziej większe albo mniejsze porcje, aż oszalejemy
lub postradamy rozum. Zmiany paradygmatu sprawdzają
się, gdy chodzi o przekonania na temat kształtu Ziemi
lub powody, dla których żyrafy mają długie szyje, ale nie wtedy,
kiedy dotyczą ścisłych zasad spożywania węglowodanów, „najzdrowszych
produktów żywnościowych” lub koktajli białkowych,
które kojarzą się bardziej z eksperymentem naukowym
niż kuchnią – albo też z żołądkiem.
Ludzie to nie paradygmaty, które można zmieniać. Dieta elastyczna
zachęca do indywidualizmu i dokonywania wyborów osobistych,
dzięki którym osiągniemy to, co chcemy – staniemy się
szczuplejsi, zdrowsi i pełni energii. To, co sami wybieramy, wydaje
się bardziej trwałe i wzmacniające niż sztywny zestaw reguł,
których nie wszyscy dadzą radę przestrzegać. Możesz rozumieć
decyzje, jakie podejmujesz, a gdy któreś z nich ostatecznie
nie zgadzają się z twoim stylem życia, możesz je pominąć i nadal
czerpać korzyści z naszego ośmiotygodniowego programu.
Pora na przedstawienie rozwiązań. Kiedy zastanawiałem się
na początku, jak zapoznać swoich pacjentów z zasadami zdrowego
trybu życia, interesowało mnie głównie to, jak podejść do
tego we właściwy sposób. Jak można spojrzeć komuś w oczy
i wyjaśnić wszystko, co trzeba zrobić, aby pozbyć się czterdziestu
pięciu kilogramów? To mocno zniechęcające. Przestańmy jednak
zajmować się liczbami i skupmy się na poszczególnych elementach
programu. Każdy może schudnąć o kilogram. A ten
program pokaże ci, jak to uczynić. Na dwieście sposobów.
Podaję różne metody, od oczywistych po intrygujące, od
zdroworozsądkowych po oparte na najnowocześniejszych badaniach
naukowych, ubarwiając je tylko na tyle, by zachować
poczucie humoru. Przesiałem setki badań naukowych, aby
Zacznij od jednego kilograma 23
zaprezentować czytelnikowi jedynie to, co się sprawdza, oraz tego
przyczyny.
A jeśli jakieś konkretne rozwiązanie ci nie odpowiada, możesz
czytać dalej, aż znajdziesz takie, które pasuje do twojego
stylu życia i wyznaczonych celów – to największa zaleta tego
programu. I to jest właśnie podejście elastyczne. A więc zaczynamy.
Wszystkie metody zostały podzielone na trzy fazy, obejmujące
łącznie osiem tygodni; etapy te nazwałem: „Dzisiaj”,
„Codziennie” i „Na swój sposób”.
Dzisiaj
Tydzień pierwszy i drugi: dwa kilogramy
W praktyce medycznej istnieje pojęcie „okazja do nauczania”.
Takie chwile pojawiają się w kluczowych momentach relacji pacjentów
z systemem opieki zdrowotnej, w których mamy możliwość
pomagania chorym
w dokonaniu dobrych wyborów.
Taka sposobność zdarza
się na przykład w momencie
wypisywania pacjenta
ze szpitala, ponieważ ma on
wtedy motywację do odzyskania
dobrej formy i łatwiej
skupia się na swoim zdrowiu.
To najlepszy moment
na namówienie go do rzucenia
palenia lub rozpoczęcia
kuracji lekami zmniejszającymi
stężenie cholesterolu.
PODEJŚCIE ELASTYCZNE
Ilekroć ujrzysz w książce określenie
„ELASTYCZNY”, to znak, że
masz kolejną okazję przystosowania
programu do swoich potrzeb.
Możesz wybierać spośród różnych
„metod elastycznych” – przedstawię
pewną ich liczbę, a ty musisz
wypróbować tylko jedną, aby odnieść
pożytek. A gdy stwierdzisz,
że już nie chcesz jej stosować, po
prostu zastąp ją inną. Nikomu
o tym nie powiem.
Inne tego rodzaju okazje pojawią się w trakcie wizyty w gabinecie
lekarza lub nawet podczas rozmowy telefonicznej. Chodzi
o to, że ludzie najczęściej zmieniają coś w swoim życiu wtedy,
kiedy skupiają się na swoich celach.
A zatem witaj w dniu otwarcia na nowe pomysły.
Dzisiaj to czas, w którym najlepiej zacząć wprowadzać zmiany.
W tak zatytułowanym rozdziale znajdziesz metody łatwe do
zastosowania, które pomogą ci rozpocząć odchudzanie już teraz.
Korzystając z nich, możesz się spodziewać, że w ciągu następnych
dwóch tygodni schudniesz około dwóch kilogramów, które
już nie powrócą. „Metody na dziś” to twój plan rozpoczęcia
budowania nowego wizerunku własnej osoby.
Codziennie
Tydzień trzeci, czwarty i piąty:
pięć kilogramów
„Metody codzienne” to kamienie węgielne dobrej formy, zapobiegania
tyciu oraz pozbywania się sporej nadwagi. Przeznaczone
są dla wszystkich i powinny odpowiadać twojemu stylowi
życia. Te rozwiązania, których skuteczność została dowiedziona
naukowo, pomogą ci zrzucić kolejne pięć kilogramów zaledwie
w ciągu trzech tygodni. Niemal sto różnych sposobów składa
się na jeden wszechstronny trzytygodniowy program, który
działa na każdego. Codziennie.
Zaprezentowane tu rozwiązania podzieliłem na pięć kategorii,
stanowiących podstawy dobrej formy: jedzenie, picie, ćwiczenia,
ruch oraz styl życia. Metody przedstawione na początku
każdej z tych części przeznaczone są dla wszystkich, natomiast
elastyczne, zamieszczone dalej, dają okazję do przystosowania
Zacznij od jednego kilograma 25
programu do własnych potrzeb. Wybierz co najmniej jedną metodę
elastyczną z każdej części, aby połączyć je z codziennymi.
Na swój sposób
Tydzień szósty, siódmy, ósmy i dalsze:
ile chcesz schudnąć?
Teraz naprawdę zaczyna się robić interesująco. Po dwóch tygodniach
koncentrowania się na „metodach na dziś” i kolejnych
trzech tygodniach pracy z „metodami codziennymi” wyglądasz
i czujesz się świetnie. Możesz z powodzeniem na tym poprzestać.
Ale jeśli chcesz posunąć się o oczko wyżej, a także nieco
się zabawić, podejdź do programu na swój sposób. Lub przynajmniej
dopasuj go do własnych potrzeb. Poświęć trzy tygodnie na
osobisty restart, mając do dyspozycji blisko sto kolejnych rozwiązań.
Wybierz dziesięć indywidualnych sposobów związanych
z jedzeniem, piciem, ćwiczeniami, ruchem i stylem życia, aby
schudnąć co najmniej o kolejne dwa kilogramy, po pół kilo na
raz. A jeśli jakaś metoda na ciebie nie działa, po prostu przerzuć
się na inną. Dieta elastyczna się nagina, aby cię nie złamać. Tak
czy siak wygrasz i osiągniesz sukces.
A więc co masz do stracenia? Zacznij od porzucenia kazań,
wymienników i punktów, jakie stosuje się w niektórych dietach.
Trzymaj się swoich metod i przewróć kartkę, a wejdziesz
ze szczuplejszą talią w zdrowszy rozdział swego życia. Zacznij
tracić zbędne kilogramy na własny sposób.
Książka ta wpadła ci bowiem w ręce nie bez powodu.
Znajdź swoją metodę.
Bo poniedziałek jest dzisiaj.


Dzisiaj
Najwyraźniej nie ma nic takiego, co nie mogłoby się
dziś wydarzyć.
Mark Twain
W tej części książki chciałbym zapoznać czytelnika z metodami,
które można zastosować od razu. Może nawet ktoś przeskoczył
już do tego rozdziału, żeby przejść do rzeczy – i nie mam
mu tego za złe. Przedstawiam tutaj wskazówki, którymi należy
się kierować przez następne dwa tygodnie, aby zacząć dostrzegać
rezultaty już dzisiaj. Każda z tych metod jest łatwa i sensowna.
Jeśli chcesz, możesz dokładnie przeczytać omówienie
każdej z nich, aby lepiej poznać badania oraz argumenty, na jakich
się opiera. Nie wszyscy jednak mają ochotę na lekcję nauk
ścisłych. Od ciebie zależy, jak głęboko zechcesz w to wejść.
W tych rozwiązaniach ważne jest skupienie uwagi. W ciągu
dnia dokonujemy setek wyborów związanych ze stylem życia
– decydując się na chodzenie po schodach zamiast jeździć
windą lub sięgając po określony rodzaj mleka do kawy. A badania
dowodzą, że gdy jesteśmy bardziej zaangażowani w proces
podejmowania decyzji – kiedy uświadamiamy sobie, że mamy
wybór – wtedy przeważnie nasze decyzje są lepsze. Wpadamy
28 dieta elast yczna
w kłopoty, gdy się rozpraszamy lub stajemy się roztrzepani.
Sztuka polega na tym, by zachować uwagę, nie koncentrując się
na diecie przez całą dobę.
Jedyną sprawą trudniejszą od przechodzenia na dietę jest
słuchanie kogoś innego, kto się odchudza. Wysłuchiwanie opowieści
o punktach, produktach wymiennych oraz kaloriach spalanych
na stacjonarnej bieżni to stanowczo za duży natłok informacji.
Chodzi zatem o to, żeby uniknąć podobnej obsesji
i zachowywać przytomność umysłu w bardziej subtelny sposób.
Dzięki temu podporządkujemy się zasadom programu. A stosując
się do jego reguł, będziemy podejmować dobre decyzje
przez dwa tygodnie, dwa miesiące i dłużej. To właśnie zachowywanie
uwagi sprawia, że „metody na dziś” przynoszą sukces.
Zaliczamy do nich takie, które można zacząć stosować zaraz
po przeczytaniu ich listy zamieszczonej poniżej. Chodzi o to,
żeby rozpocząć już dzisiaj. Nie ma znaczenia, w jakim dniu tygodnia
to czytasz. Nieważne, czy masz dzisiaj randkę lub ślub
w najbliższy weekend. Zacznij już dziś, a przez dwa tygodnie
schudniesz dwa kilogramy – a może nawet więcej.
Czy jesteś gotowy lub też gotowa znaleźć metodę dla siebie?
METODY NA DZIŚ
1. Zmotywuj się, robiąc sobie zdjęcie.
2. Dołącz do grupy wsparcia.
3. Korzystaj z automatycznych przypomnień.
4. Wypróbuj Tatango!
5. Zobowiąż się do zrzucenia nadwagi.
6. Znajdź kogoś, z kim będziesz się razem odchudzać.
7. Kontaktuj się na Twitterze z ludźmi, którzy cię inspirują.
Dzisiaj 29
8. Zostań czyimś osobistym trenerem.
9. Prowadź blog.
10. Skontaktuj się z lekarzem.
11. Waż się codziennie.
12. Rób rozgrzewkę.
13. Prowadź dziennik posiłków.
14. Wypijaj sześć szklanek wody dziennie.
15. Zażywaj multiwitaminę.
16. Bierz wapń.
17. Pomyśl o przyjmowaniu tłuszczów rybich.
18. Zainteresuj się probiotykami.
19. Jedz białko serwatkowe po treningu.
20. Noś przy sobie krokomierz.
21. Nie traktuj ćwiczeń jako kary.
22. Jedz migdały.
23. Jedz jabłka.
24. Jedz winogrona.
25. Spożywaj jogurt grecki.
26. Jedz siemię lniane.
27. Jedz piniole.
28. Spożywaj przekąski o wartości 100 kalorii.
29. Nie przejadaj się batonami energetycznymi.
30. Zamknij kuchnię po obiadokolacji.
31. Śpij co najmniej siedem godzin na dobę.
Metoda nr 1
Zmotywuj się, robiąc sobie zdjęcie
Na początku zacznij od określenia tego, co chcesz osiągnąć. Jesteśmy
tak skupieni na celu, że nie poświęcamy dostatecznie
30 dieta elast yczna
dużo uwagi temu, gdzie znajdujemy się w danej chwili. Zrób
sobie zdjęcie i wykorzystaj je jako punkt startowy.
Dokumentowanie swojej drogi odchudzania pozwala zachować
przytomność umysłu i przynosi satysfakcję z czynionych
postępów. Gdy ulegasz pokusie i bułka z cynamonem wydaje
się całkiem odpowiednią przekąską przed snem, nic tak dobrze
nas nie zmotywuje jak duża błyszcząca fotografia. Trzymanie
pod ręką zdjęcia własnej sylwetki z okresu, gdy nasza waga najbardziej
odbiegała od upragnionej, przypomina nam o wyznaczonych
celach, zwłaszcza w trudnych momentach.
Zrób sobie zdjęcie dzisiaj. Posłuż się aparatem cyfrowym lub
z telefonu komórkowego i wydrukuj fotografię, jeśli naprawdę
chcesz, żeby zrobiła na tobie wrażenie. Nie musisz wkładać kostiumu
kąpielowego ani stroju, w którym ci nie do twarzy; postaraj
się tylko, żeby zdjęcie ukazywało stan rzeczywisty, i trzymaj
się z daleka od Photoshopu. Powieś je w łazience lub na
lodówce; wgraj do telefonu lub ustaw jako tło pulpitu na kom-
Nie rób tego sam/-a!
Każdy, kto się kiedyś odchudzał, wie, jak samotnie można się czuć
w barze z sałatkami. Łatwo poczuć się odosobnionym, gdy podejmuje
się decyzję o tym, by zacząć żyć inaczej. Może być ci teraz
trudno, gdyż przyjaciele pewnie chętniej wybiorą się na pizzę niż na
zajęcia jogi, a dzieci i małżonek czy też żona nawet nie tkną sałatki.
Badania wykazują, że posiadanie wsparcia to klucz do skutecznego
odchudzania. A pocieszające jest to, że przechodząc na dietę
dzisiaj, mamy więcej okazji niż kiedykolwiek do tego, by nie odchudzać
się samotnie. Dopasuj do siebie jedną z ośmiu podanych dalej
metod na wciągnięcie do swoich planów innych ludzi. Całkiem
możliwe, że im także pomożesz.
Dzisiaj 31
puterze. A po trzydziestu, sześćdziesięciu lub dziewięćdziesięciu
dniach zrób sobie kolejną fotografię w podobnym otoczeniu –
bez żadnego przyciemniania czy profesjonalnego oświetlenia
pozwalającego na upiększanie rzeczywistości. Zresztą nie będzie
takiej potrzeby, gdyż zdjęcie będzie mówić samo za siebie.
Metoda nr 2
Dołącz do grupy wsparcia
Od dziesięcioleci istnieją grupy wsparcia dla osób chcących pozbyć
się nadwagi. O jednej z nich słyszał pewnie każdy.
Nazywa się ona Weight Watchers (Strażnicy Wagi).
Dawniej ludzie usiłujący schudnąć często odczuwali skrępowanie
i niechętnie rozmawiali z innymi o swoich celach i przeżyciach.
Nadwaga lub otyłość może wywoływać poczucie izolacji
i utrudniać nawiązywanie kontaktów. Jednakże programy
takie jak Weight Watchers oraz Take Off Pounds Sensibly (Zrzucaj
kilogramy rozsądnie) skupiły wokół siebie osoby odchudzające
się i stworzyły pomocne forum, na którym można zdobyć potrzebne
informacje, podjąć odpowiednie zobowiązania i przede
wszystkim przekonać się, że są też inni, borykający się z podobnymi
problemami. To nie tylko działa wzmacniająco, ale też
bardzo skutecznie pomaga w pozbywaniu się nadwagi.
Dowiedziono, że uczestniczenie w takich grupach ułatwia
chudnięcie, a im częstsze spotkania, tym więcej zrzuconych kilogramów.
Właściwa grupa wsparcia pobudza zdrowe nawyki,
a wspólne ważenie się rozwija odpowiedzialność i wytrwałość.
Kontakt z nią to metoda, która może zawierać w sobie wiele
innych rozwiązań. Dowiedz się, gdzie odbywają się spotkania
w twojej okolicy (www.weightwatchers.com i www.tops.com)
lub spytaj o grupy wsparcia w miejscowym szpitalu lub przychodni
lekarskiej.
Osobiste uczestniczenie w spotkaniach takich grup nie
wszystkim jednak odpowiada. Wiąże się bowiem z dojazdem
i znalezieniem czasu w swoim rozkładzie zajęć, a niekiedy też
z tygodniowymi opłatami – a poza tym niektóre osoby nie czują
się dobrze na forum publicznym. Wtedy najlepiej poszperać
w internecie. Stosunkowo łatwo znaleźć grupę dla siebie w sieci,
skupiającą ludzi, którzy zrozumieją, przez co przechodzisz.
Strony www.sparkpeople.com to świetne miejsce do rozpoczęcia
poszukiwań. Skontaktuj się z ludźmi, którzy podobnie jak ty
usiłują znaleźć własne rozwiązania.
Metoda nr 3
Korzystaj z automatycznych przypomnień
Używając wciąż rozwijających się technik nawiązywania kontaktów,
miliony ludzi mogą szybko przekazywać informacje wybranej
grupie odbiorców za pomocą komunikatorów, uaktualnień
czy tweetów. Przyjaciele korzystają z portali społecznościowych,
żeby być ze sobą w kontakcie, liderzy używają ich do nauczania
lub wpływania na ludzi, a inni posługują się nimi, by zdobyć informacje
na jakiś temat, dowiedzieć się o odwołanych lotach i wydarzeniach
sportowych lub poznać wiadomości z ostatniej chwili.
Korzystając w sprytny i skuteczny sposób z komunikatorów
– a zwłaszcza z wiadomości tekstowych – można pomóc
sobie w odchudzaniu. Poświęcono temu wiele badań. Niektóre
z nich wykazały, że otrzymywanie jednej wiadomości w tygodniu
na temat zdrowego odżywiania, ćwiczeń oraz dokonywania
pożytecznych zmian w stylu życia wiązało się ze zrzucaniem
Dzisiaj 33
pół kilograma nadwagi więcej w ciągu miesiąca. Ludzie, którzy
dostają takie wiadomości, przeznaczają na aktywność ruchową
przeciętnie dwie godziny więcej tygodniowo niż inni. I gdyby
się ktoś pytał, to wcale ich takie esemesy nie denerwują! Osoby,
które korzystają z tego rodzaju przypomnień, odbierają je
z przyjemnością i uznają za pomocny dodatek do innych sposobów
odchudzania.
Najbardziej skuteczna opcja to wysyłanie informacji samemu
sobie. Dzięki temu możemy wybrać treść przypomnień, jakie
chcemy otrzymywać. Wiemy, co nas motywuje i co sprawia nam
trudność. Przesłanie sobie wiadomości przypominającej o ćwiczeniach,
przychodzącej w chwili, gdy wracamy z pracy do domu,
lub przestrogi w rodzaju „Trzymaj się z dala od słodyczy!”,
którą dostajemy, siedząc w biurze, podziała na nas otrzeźwiająco.
Automatyczne przypomnienia mogą przybierać najróżniejsze
formy: wiadomości tekstowych, tweetów lub e-maili. Serwisy
www.ohdontforget.com umożliwiają wysyłanie darmowych esemesów;
na stronie www.tweetlater.com można się nauczyć, jak
za pomocą Twittera zlecić wysyłanie tweetów przypominających,
a kalendarz Google’a oferuje prawdopodobnie najlepszy darmowy
i zintegrowany system do wysyłania sobie automatycznych
wiadomości tekstowych oraz e-maili i zaplanowania tych czynności
nawet na miesiąc wcześniej. Wypróbuj któreś z tych serwisów
i zadbaj o to, by codziennie być świadomym tego, co robisz.
Metoda nr 4
Wypróbuj Tatango!
Ustawienie własnego systemu wiadomości tekstowych może na
początku zabierać nieco czasu. Co dzieje się jednak, gdy grupa
34 dieta elast yczna
przyjaciół, członków jakiegoś zespołu lub znajomych z pracy
chce to robić razem? Znalazłem wspaniały serwis o nazwie Tatango,
który za niewielką opłatą pozwala na wysyłanie grupowych
esemesów tak często, jak sobie życzymy. Jest niewiarygodnie łatwy
i pozwala na elastyczność, dzięki której w naszej podróży
do zdrowia weźmie udział cała grupa. Każdego można zaprosić
do przyłączenia się do niej, a gdy ktoś nie chce już wysyłać ani
otrzymywać wiadomości, po prostu z niej rezygnuje. Wspaniałą
zaletą Tatango jest to, że do naszego zespołu może dołączyć nieograniczona
liczba ludzi, a więc spokojnie powiedz o tej metodzie
przyjaciołom. Zajrzyj na stronę www.tatango.com.
Metoda nr 5
Zobowiąż się do zrzucenia nadwagi
Jeśli nie poszczęściło ci się na tyle, by mieć przy sobie Richarda
Simmonsa* jako sędziego pokoju, być może nie bierzesz pod
uwagę, jak może pomóc ci w odchudzaniu twój chłopak lub
dziewczyna, mąż lub żona albo jakaś inna bliska osoba. Kiedy
ktoś obecny w naszym życiu interesuje się naszą dietą lub zdrowiem,
może odegrać ważną rolę w osiąganiu przez nas celów.
Poproś, aby ktoś ci bliski zaangażował się w twoje plany.
Partnerzy powinni przecież wspierać się nawzajem. Nie ma
nic bardziej frustrującego niż siedzenie nad miseczką z owocami,
podczas gdy nasz towarzysz smaruje grubo masłem plaster
boczku i prosi o podanie śmietanki. Twoje odchudzanie przynosi
* Milton Teagle Simmons, znany jako Richard Simmons, to popularna
postać z amerykańskiej telewizji. Zajmuje się propagowaniem zdrowego
trybu życia, sprawności fizycznej oraz programów odchudzających
(wszystkie przyp. tłum.).
Dzisiaj 35
zapewne pożytek bliskiej osobie, bez względu na to, czy robisz
to po to, by lepiej wyglądać w bieliźnie, czy też odstawić leki na
nadciśnienie, aby pozostać na ziemi kilka dekad dłużej. Oboje
wygracie, gdy zachowasz zdrowie – a partner lub partnerka
może też przy okazji poprawić swoje.
Badania wykazują, że małżonkowie odchudzających się osób
również tracą w tym czasie na wadze, nawet jeśli tego nie planują.
Niekiedy dochodziło nawet do zrzucenia ponad dwóch kilogramów.
A im częściej pary spożywały razem posiłki, tym więcej chudły.
Porozmawiaj więc poważnie z bliską osobą już dziś. Opowiedz
o swoich celach i wierze w to, że możecie osiągnąć je razem.
Podziel się swoimi planami, wyjaśnij, jakie metody stosujesz,
i wciągnij ukochanego czy też ukochaną do współpracy.
Jeśli naprawdę potrzebne ci zobowiązanie, napisz je na kartce
i podpisz – pora na odnowienie przyrzeczeń.
Metoda nr 6
Znajdź kogoś, z kim będziesz się razem odchudzać
Każdy potrzebuje przyjaciela, ponieważ może on być kimś więcej
niż tylko kumplem lub tematem kiepskiego filmu o policjancie
i jego psie. Taki przyjaciel może być metodą.
Osoba, z którą się razem odchudzamy, przeprowadzamy dietę
lub ćwiczymy, towarzyszy nam, w rzeczywistości lub tylko
wirtualnie, w podróży do zdrowszego życia. Nie jest to jednak
bierny związek. Taki człowiek może wyciągnąć cię z łóżka o piątej
rano na wspólne pobieganie, umówić się z tobą na lunch
lub wybić ci z głowy pomysł na zjedzenie ziemniaków ze skórką
smażonych w głębokim oleju albo po prostu kontaktować się
z tobą przez internet lub telefon.
Pamiętaj, że ktoś taki wcale nie musi być bliskim przyjacielem
ani partnerem. Możesz poznać taką osobę przez internet
lub na spotkaniu grupy wsparcia albo też na zajęciach w siłowni
lub na przyjęciu. Poznasz ją po tym, że ma cele podobne do
twoich i chciałaby osiągnąć je razem z tobą.
Odchudzanie się z kolegami lub też koleżankami jest skuteczne,
ponieważ osoby te inspirują nas do działania. I vice versa.
Masz większą szansę zrzuceniu nadwagi, jeśli wciągniesz do
tego jeszcze kogoś i jemu również pomożesz odnieść sukces.
Dowiedziono, że ludzie odchudzający się w towarzystwie innych
tracą więcej kilogramów niż ci, którzy walczą z nadwagą
w samotności. Abyśmy mogli czerpać z tego największy pożytek,
nasz towarzysz musi znajdować się w podobnej sytuacji jak
my. Okazuje się, że o wiele trudniej liczyć na zachętę od osoby
o prawidłowej masie ciała, a znacznie łatwiej od człowieka
z nadwagą, który pragnie schudnąć.
Znajdź kogoś, z kim będziesz się spotykać lub kontaktować
przez internet. Zespoły dwuosobowe działają równie skutecznie
jak liczniejsze. Jeśli szukasz kontaktów w sieci, zajrzyj
na takie popularne strony jak: www.webmd.com oraz
www.medhelp.org (przyznaję się, że jestem stronniczy!). Możesz
też sprawdzić www.weightlossbuddy.com, www.weightcircles.com
oraz www.diet.com, gdzie znajdziesz więcej pomysłów.
Metoda nr 7
Kontaktuj się na Twitterze z ludźmi, którzy cię inspirują
Twitter to dziwna bestia – albo z niej korzystasz, albo nie. Jeśli
jednak masz ochotę na coś nowego, otwórz sobie darmowe konto
na stronie www.twitter.com. Pomysł jest prosty. Wysyłasz
Dzisiaj 37
krótkie wiadomości lub spostrzeżenia zwane tweetami i możesz
znajdować w internecie to, co cię interesuje, a także zamieszczać
swoje zdjęcia i filmy. Prawdziwą wartość ma jednak
nawiązywanie kontaktu z ludźmi, którzy wzbudzają twoją ciekawość.
Możesz trochę poszperać, wpisując hasła „dieta”, „odchudzanie”,
„sprawność fizyczna” lub inne kluczowe słowa,
i z łatwością wymieniać poglądy, nawiązując z kimś zadziwiająco
osobisty kontakt i biorąc udział w czyjejś podróży ku zdrowiu
lub dowiadując się o faktach lub metodach, dzięki którym
sam czy też sama nie zboczysz z drogi. Możesz dodawać znajomych
lekarzy, fizjoterapeutów oraz dietetyków, a także osoby,
które starają się zmienić swoje życie. I owszem, możesz też
dodać Ashtona Kutchera*. To wszystko za darmo, warte wypróbowania.
Wejdź na mój profil, aby zobaczyć, jak to działa:
www.twitter.com/jamesbeckerman. Piszę tam o chorobach serca,
diecie oraz zdrowym życiu i uwielbiam nawiązywać kontakty
z interesującymi ludźmi z różnych środowisk. Jeśli zdecydujesz
się dodać mnie do swoich znajomych, wyślij mi wiadomość
i daj znać, że czytasz tę książkę – z pewnością cię przyjmę!
Metoda nr 8
Zostań czyimś osobistym trenerem
Pomagając innym, nie tylko robimy coś pożytecznego, ale także
możemy ujrzeć swoje sprawy i problemy we właściwym kontekście.
Odchudzanie się jest trudne, zwłaszcza gdy tracimy kontakt
z rzeczywistością. Dlatego też radzę, aby zaprosić innych
* Christopher Ashton Kutcher (ur. 7 lutego 1978 roku w Cedar Rapids) –
amerykański aktor, producent, scenarzysta filmowy i telewizyjny, model.
38 dieta elast yczna
ludzi do swojej podróży, czy to prowadząc bloga, dodając kogoś
do grona swoich znajomych na Twitterze, przyłączając się
do grupy wsparcia lub wchodząc w komitywę z kimś, kto również
ma do zrzucenia parę kilogramów. Inną opcją, o której być
może nikt dotąd nie pomyślał, jest coaching.
W ostatnich kilku latach coraz bardziej popularny staje się
coaching dotyczący stylu życia i odżywiania, a zwłaszcza kursy
dostępne przez internet. Chociaż szkolenie z udziałem coacha
przynosi korzyści, to równie pożyteczne mogą być mniej
formalne związki. Nawet jeśli miałeś czy też miałaś problemy
z nadwagą w przeszłości, nie oznacza to, że nie możesz udzielać
rad komuś innemu. To nie przypadek w rodzaju: „Ci, którzy
nie potrafią czegoś zrobić, nauczają tego innych”, lecz raczej:
„Ludzie, którzy przez to przeszli, mogą podzielić się swoimi doświadczeniami,
opowiedzieć o swoich błędach i sukcesach”.
A oto przykład: Jedną z moich ulubionych blogerek jest
Shaun Chavis, która prowadzi blog na stronie www.health.com.
Jej wpis zatytułowany „Ważę sto kilo i piszę o odchudzaniu.
Walczę z tym problemem” bardzo przypadł mi do gustu. Shaun
zauważa ważną rzecz, pisząc o tym, że ludzie borykający się
z cukrzycą lub rakiem często szukają fachowych porad oraz opinii
na temat swojej choroby, natomiast osoby walczące z nadwagą
zazwyczaj nie biorą pod uwagę zdania autorytetów w tej
dziedzinie. Kto jest lepszym nauczycielem? Człowiek, który zawsze
był szczupły i nie myślał zbyt dużo o odchudzaniu, czy
też ktoś, kto codziennie zmaga się z nadwagą, śledzi najnowsze
opinie i wyniki badań dotyczące odchudzania i jest tak samo
sfrustrowany jak ty? Łatwiej słuchać takiego coacha lub mentora,
który potrafi z empatią podejść do tego, co przeżywamy.
Istnieje wiele sposobów na to, by zostać coachem. 
Zobacz: Dieta elastyczna 

Brak komentarzy: