wtorek, 26 marca 2013

Od pomysłu do sukcesu


MARIUSZ MAKSYMILIAN JASIONOWSKI



Czego pragniesz najbardziej?
Ludzie, którzy wiedzą, czego pragną, zazwyczaj to osiągają. Czego Ty pragniesz najbardziej? Myślisz, myślisz, działasz, myślisz i CZEGOŚ chcesz. To magiczne “coś” może być związane z Twoimi planami zawodowymi. A może ze znalezieniem tej jedynej, wielkiej miłości i ze stworzeniem domowego ogniska? A może bardziej pragniesz czegoś zupełnie innego? Nieważne, czego pragniesz najbardziej - jedno jest pewne - potrzebujesz sukcesu w tym, na czym Ci najbardziej zależy.

Może już określiłeś, co to jest, czego pragniesz najmocniej na świecie. A może jeszcze się zastanawiasz. I tutaj pojawił się, pojawia lub pojawi się ON!

Kim jest tajemniczy ON? ON daje energię i motywację do działania. ON jest jak rakieta, dzięki której poszybujesz w niebo w okamgnieniu. ON może sprawić, że będziesz mieć to, czego pragniesz! ON jednak nie jest samowystarczalny! O NIE! ON daje wiele, jednak sam również wymaga pielęgnacji, opieki i  codzienniej troski. To jednak Ci się opłaca! Bo dzięki tym wszystkim staraniom ON Ci się odwdzięcza -  i to stokrotnie!

Zobacz:
Możesz już go mieć, możesz też go stworzyć. Chyba ........ jest więcej niż ludzi na ziemi. Bardzo ważne jest to, aby Twój ........ pasował do Ciebie, do Twoich umiejętności, do tego, co chcesz robić i do tego, w jaki sposób chcesz wzrastać i osiągać to, co sobie założyłeś w swoim życiu.

........ ma pasować do środowiska, w którym będziesz działać, czyli na Antarktydzie nie będziesz sprzedawał lodów, a tym bardziej kożuchów na równiku. Chociaż ostatnio pogoda płata różne dziwne figle… ........  dobrze osadzony w realiach to taki, na który jest zapotrzebowanie.

Ty też powinieneś go wewnętrznie czuć i wiedzieć, o co chodzi z tym ........ i z jego realizacją.

Teraz moje pytanie wyda Ci się zapewne naiwne: kim jest tajemniczy ON? A raczej powinnam zapytać: czy już GO masz, czy już GO szukasz? Gdzie jest i jaki jest Twój POMYSŁ, bo oczywiście właśnie o niego chodzi?

Dlaczego tak go wychwalam?
Bo pomysł to taka iskra. Na przykład wpadłam na pomysł, żeby wykropkować tekst - może uznasz, że pomysł dobry, taki sobie lub zły. Jesteś już tutaj, więc chyba nie było najgorzej - jedna dziesiąta celu zrealizowana! Ty również możesz go osiągnąć, zaczynając od dobrego pomysłu, który może być uznany za początek drogi do sukcesu.

“Całe życie funkcjonujesz wśród pomysłów innych osób. Każdy sklep, firma, budynek, samochód i wszystko to, co cię otacza, to są zrealizowane marzenia jakichś ludzi. Na ziemi wszystko, co człowiek tworzy, jest materializacją mniej lub bardziej dziwnych pomysłów. Ziemia jest takim miejscem, gdzie istnieje wolna wola i możesz robić, co chcesz, a jedyne, co cię ogranicza, to twój sposób myślenia, postrzegania i działania. Tak że jeśli wciąż powtarzasz sobie, że nie masz żadnego pomysłu na biznes lub na życie, to otwórz oczy. Zacznij postrzegać wszystko dookoła ciebie z punktu widzenia tych, którzy mieli pomysł i go zrealizowali najlepiej jak potrafili. Perfekcja nie istnieje, ideał możesz ścigać całe życie i nigdy go nie dogonisz, ale sam w sobie jesteś idealny i wyjątkowy. Twoje możliwości i geniusz wewnętrzny zaskoczą ciebie i wielu dookoła, o ile oczywiście zechcesz latać…„
M.M. Jasionowski


Skąd wziąć dobry pomysł - taki, który poprowadzi Cię tam, gdzie sobie zamarzysz?
Do sukcesu?

Według Mariusza Maksymiliana Jasionowskiego takich sposobów jest mnóstwo. Jeden z nich to na przykład zostanie wizjonerem. A drugi bushmanem! Możesz też np. kupić sobie książkę o tym, jak rozbudzić swoją kreatywność i zacząć ulepszać to, co już jest. Tak powstało wiele praktycznych patentów! Zawsze można wszystko zrobić szybciej, lepiej, taniej, ładniej itd. O pomysłach na pomysł, o tym, jak je wdrażać, żeby osiągnąć sukces, dowiesz się się z książki, notabene, “Od pomysłu do sukcesu”.

Kim jest autor publikacji?
Mariusz Maksymilian Jasionowski - nigdy nie pracował na etacie,
a pierwszą transakcję przeprowadził w wieku 6 lat. W obecnym świecie wąskich specjalizacji, monotonii zawodowych i życiowych jest człowiekiem renesansu XXI wieku. Biznesmen – handlarz od dziecka, w latach 1999-2004 współwłaściciel firmy odzieżowej i kilku sklepów stacjonarnych, od 2005 jego głównym obszarem działań handlowych jest internet (działał w ponad 10 różnych branżach), gracz giełdowy, czasem inwestuje w grunty, doradca w AMH Coaching. Podróżnik – z ciekawości i chęci znalezienia innego domu oprócz Polski odwiedził ponad 30 krajów, przepłynął jachtem Atlantyk, mieszkał we Włoszech, Ekwadorze i na Mauritiusie, mówi płynnie po włosku, angielsku i hiszpańsku. Pisarz – z przekory, bo w szkole z pisaniem miał największe problemy. Bazuje przede wszystkim na własnych życiowych doświadczeniach, obserwacjach i wnioskach. Autor książek - "Homo Ignorantus", "Jak przestać palić", "Sprzedawca marzeń", "Sztuka świadomego jedzenia", "Podróż przez siebie samego". Autor kursów - "Radykalna zmiana", "Od pomysłu do pieniędzy", dziesiątki artykułów, esejów, autor blogów. Artysta – od 1983 fotografia, od 2003 malarstwo, rzeźba, design, instalacje, rysunki, grafika, architektura – wystawy indywidualne i grupowe. Informatyk – z wykształcenia i zamiłowania, zaczynał ponad 25 lat temu z ZX Spectrum i programowaniem w Basic, potem była informatyka przemysłowa we Włoszech. Religioznawca – z potrzeby głębszego zrozumienia „o co tutaj chodzi ?!?” od 2003 roku zgłębia teoretycznie i praktycznie różne systemy wiary i filozoficzne tego świata min. hinduizm, judaizm, islam, zoroastrianizm, buddyzm, tantrę, szamanizm…

Czego dowiesz się z jego publikacji? M.in.:
Jak i gdzie znaleźć pomysł na firmę?
Jak i gdzie skutecznie testować swoje pomysły za małe pieniądze?
Jak dogłębnie rozeznać każdą branżę?
Jak rozgryźć swoją konkurencję?
Jakie dwie proste czynności dadzą Ci 40% sukcesu?
Jak pracować za stawkę, która Cię w pełni satysfakcjonuje?
Jak osiągnąć 80% skuteczności sprzedaży, odpisując na maile?
Jak prowadzić rozmowy telefoniczne, aby klienci sami chcieli kupować?
Jak zwiększyć swoją efektywność nawet o 400%?
Jak kreatywnie podchodzić do planowania i rozwiązywania problemów?
Jak wyznaczać cele i z łatwością je osiągać?
Jak pewnie wkraczać na nieznany teren?
Jak prowadzić spokojne życie bez pośpiechu?
Jak odkryć swoje naturalne zdolności i predyspozycje?
Bardzo ciekawy i praktyczny kurs - autor ma ogromne doświadczenie w biznesach [...]. Zdecydowanie polecam kurs, jest wart co najmniej 20 x więcej niż kosztuje.
lexuriaa
“Wybierz jeden pomysł i skup całą swoją energię, siłę i myśli tylko na nim. Jeśli będziesz chciał wystartować z dwoma lub z trzema pomysłami naraz, to masz wielkie szanse na wielką porażkę. Koncentracja i skupienie mają moc. Światło słońca padające na suche drewno przez soczewkę jest w stanie spowodować zapalenie się drewna. Jednym z warunków zapłonu jest to, aby skupione światło padało w jedno i tylko w jedno miejsce. Tak samo dzieje się w przypadku pomysłu. Słońce to ty, soczewka to twój plan, światło to cała twoja energia + wszystko to, co masz do dyspozycji, drewno to twój pomysł. Skupienie i koncentracja mają wielką siłę. Rozproszenie jest jak powódź, powoduje wiele szkód. Oczywiście spodziewaj się na swojej drodze 25 innych „lepszych” okazji niż to, co robisz — w takich momentach bądź jak pług śnieżny, który odgarnia na boki wszystko, co znajdzie na swojej drodze.„
fragment "Od pomysłu do sukcesu"

W skrócie, bo czas na pomysł!
Publikacja “Od pomysłu do sukcesu” składa się z czterech części. Z pierwszej dowiesz się, jak sprawisz to, że pomysły nie będą mogły się od Ciebie opędzić; dowiesz się, co zrobić, aby odkryć swój potencjał, określić siebie i nastawić się na odbiór. Zorientujesz się, z czego byłbyś najbardziej zadowolony i co sprawiłoby Ci największą frajdę oraz ile możesz na nią przeznaczyć - dzięki interesującemu ćwiczeniu. Zrobisz remanent samego siebie i tego, co masz do dyspozycji oraz poznasz MindPuzzel.

Dzięki następnym częściom publikacji dowiesz się, co zrobić, aby wprowadzić Twój pomysł w życie - bowiem słomiany zapał to coś, czego powinieneś wystrzegać się jak ognia! Będziesz potrafił m.in. rozeznać się na rynku, dowiesz się, o czym trzeba (koniecznie) pamiętać przy rozpoznawaniu konkurencji, wykonasz też symulację rentowności Twojego pomysłu, poznasz sekret czasu, 10 kroków do osiągnięcia celu, a także to, jak najlepiej odpisywać na maile klientów. I co do tego wszystkiego ma medytacja?

Dowiesz się też, jak zrobić test rynku - jak autor “Od pomysłu do sukcesu”:

“W 2005 roku przeprowadzałem test na rewolucyjną japońską szczoteczkę do zębów, która nie wymaga używania pasty. Na aukcji sprzedały się 3 szczoteczki, została odwiedzona przez 2400 osób. Jedna osoba na 800 kupiła szczoteczkę. Na jednej szczoteczce zysk wynosił 40 złotych. Sprzedaż 3 szczoteczek pokryła koszt testu. Ale ten test pokazał coś większego, a mianowicie to, że 1/800 osób kupiła szczoteczkę, która była i jest nadal totalną nowością, a w dodatku jest czymś zupełnie rewolucyjnym w zaszczepionym w ludziach myśleniu o tym, czym jest mycie zębów.

Szczoteczka była dobra, bo sam ją testowałem i przy używaniu żadnej szczoteczki z pastą nie miałem tak białych zębów. Tym samym wiedziałem, że pojawiłyby się pozytywne opinie, które użyte w kolejnych aukcjach wpłynęłyby na większą sprzedaż, do 1/600, a może nawet 1/400. Policzyłem wtedy, jaka jest skala na cały kraj, jeśli jedna osoba na 800 kupi szczoteczkę. 38 milionów/800 = 47 500 potencjalnych nabywców pomnożonych przez 40 złotych daje rynek w skali kraju wart 1,9 mln złotych! Czy to jest mało? Oczywiście, należy odjąć koszty dotarcia do takiej liczby osób, ale zakładając, że taką sprzedaż chcemy osiągnąć w ciągu 4 lat, to wieść „sama się rozniesie”. Jeśli przeznaczymy 300 tysięcy złotych na marketing, to i tak nasz zysk wyniesie 400 tysięcy złotych w każdym roku [...].

Tak więc w skali kraju szczoteczka miała wielki potencjał i dowiedziałem się tego, inwestując w test 120 złotych + kilkanaście godzin w zdobycie wiedzy odnośnie szkodliwości fluoru i działania tej rewolucyjnej szczoteczki + kilka godzin na przygotowanie naprawdę bardzo dobrej aukcji.

Pamiętaj, że w internecie twoim głównym sprzedawcą jest aukcja/strona/sklep. Jeśli po przeprowadzonym teście uznasz, że aukcja była mało zrozumiała lub zawierała elementy odstraszające kupujących, to popraw ją i wykonaj test ponownie. Zazwyczaj, jeśli coś ma chwycić, to chwyta od razu.„
fragment "Od pomysłu do sukcesu"

Czy masz już swoją szczoteczkę?
Potrafisz określić, gdzie jesteś, o czym marzysz, co Cię fascynuje? Które spełnione marzenie byłoby dla Ciebie pełnią szczęścia?

Masz pomysł, ale słyszysz wokół: to się na pewno nie uda, jakby się dało, to już dawno ktoś by to wymyślił. To wszystko bajki?

Właśnie to, że się nie da, to bajki!
Ile pomysłów w Twojej głowie się pojawiło w czasie czytania tego tekstu? Jak mieć ich jeszcze więcej? Jak je wdrożyć i czerpać z nich radość, satysfakcję i zyski? Jak sprawić, by pomysł Cię uszczęśliwił?

Jeśli zamierzasz wejść na rynek z czymś zupełnie nowym, to
warto zrobić test rynku. Pomysł, produkt, usługa, która już
działa na innym rynku, mogą się okazać wielkim sukcesem
w Polsce, jednak wcale tak nie musi być. Właściwie 90%
tego, co działa na Zachodzie, będzie działać również w Polsce,
ale czasami kluczowe jest wejście w odpowiednim momencie
na rynek. Skala też bywa inna w Polsce i za granicą.
Poprzez test na rynku unikniesz możliwej straty pieniędzy,
czasu i zorientujesz się co do potencjału nabywczego,
jaki jest na to, co oferujesz. Wiarygodność każdego testu
wzrasta wraz z liczbą osób, które w teście uczestniczyły.
Jeśli wyślesz mailing do 10 osób, to twój test jest mało wiarygodny,
jeśli wyślesz mailing do 1000 osób, które pasują
do twojej grupy docelowej, to test jest bardziej wiarygodny.
Im więcej osób z grupy docelowej dostanie twoją ofertę,
tym wyniki testu są bardziej wiarygodne.
Oferta musi być bardzo dobrze przygotowana. Nie
będę tutaj opisywać, jak należy przygotowywać ofertę, bo
na ten temat można by napisać całą książkę. I już wiele
takich napisano. Poza tym oferta usługi pozycjonowania
będzie zupełnie inna niż usługi prania dywanów w domu
klienta, a jeszcze inna będzie sprzedaży rewolucyjnej szczoteczki,
która nie wymaga pasty do zębów.
Polecam ci jedynie:
zdobyć jak  największą (ale bez przesady) wiedzę o tym,
co oferujesz,
 skorzystać z usług dobrego copywritera/marketingowca
praktyka, który w ciekawy sposób opisze to, co oferujesz,
 skorzystać z usług informatyka/grafika, jeśli będziesz
potrzebował strony www lub dobrej aukcji.
Osobiście znam się na HTML-u i na grafice, więc korzystam
czasami jedynie z usług copywriterów. Ty też wykorzystuj
wszystkie swoje umiejętności.
Allegro — test na Allegro jest jednym z prostszych sposobów
sprawdzania rynku. Zaraz dowiesz się, jak to zrobić
w odpowiedni sposób. Kluczem do sukcesu jest dobra
aukcja, przyciągający tytuł, zwracająca uwagę miniaturka
i pewność, że to, co oferujesz, jest „sprzedawalne” na Allegro.
Masz do wyboru różne możliwe formy sprzedaży:
 aukcja zwykła,
 aukcja promowana,
 aukcja na pierwszej stronie (strona główna) Allegro,
 sklep Allegro,
 Oferia,
 otoDom/otoMoto.
Do testu najlepiej używać aukcji na pierwszej stronie Allegro
+ promowana. Razem za taką aukcję zapłacisz ponad
150 złotych i wystawiasz ją na 14 dni. Do 2008 roku aukcje
promowane na pierwszej stronie były o wiele bardziej widoczne
i miały większą oglądalność nawet powyżej 10 000
wizyt w 14 dni. Teraz liczba wizyt jest mniejsza, ale jest to
nadal opłacalne i skuteczne narzędzie.
Jak już wystawisz aukcję (zrób to pomiędzy godziną
20 a 22), to możesz jej jeszcze pomóc. Poproś kilku znajomych,
aby kupili od ciebie po jednej sztuce tego, co oferujesz.
Nazywam to animowaniem sprzedaży. Niech pierwsza
animowana sprzedaż ma miejsce drugiego dnia rano, a kolejna
drugiego lub trzeciego dnia wieczorem. Jeśli miałaby
być jeszcze jedna animowana sprzedaż, to niech będzie dokonana
np. piątego dnia. Pamiętaj, że animowane zakupy
nie mogą odbywać się z jednego konta i najlepiej, aby były
dokonane z różnych adresów IP.
Jeśli to, co oferujesz, jest czymś zupełnie nowym, to
animowanie aukcji pomaga ludziom podjąć decyzję o kupnie,
„bo ktoś inny też kupił”. Po 14 dniach będziesz widzieć,
ile osób odwiedziło twoją aukcję, ile sprzedałeś, jakie
pytania dostałeś itd. Na bazie tego jesteś w stanie zobaczyć,
czy dalsze działania mają sens. „Pobaw się” w statystyki, to
wiele się dowiesz.
W 2005 roku przeprowadzałem test na rewolucyjną japońską
szczoteczkę do zębów, która nie wymaga używania
pasty. Na aukcji sprzedały się 3 szczoteczki, została odwiedzona
przez 2400 osób. Jedna osoba na 800 kupiła szczoteczkę.
Na jednej szczoteczce zysk wynosił 40 złotych.
Sprzedaż 3 szczoteczek pokryła koszt testu. Ale ten test
pokazał coś większego, a mianowicie to, że 1 na 800 osób
kupiła szczoteczkę, która była i jest nadal totalną nowością,
a w dodatku jest czymś zupełnie rewolucyjnym w zaszczepionym
w ludziach myśleniu o tym, czym jest mycie zębów.
Szczoteczka była dobra, bo sam ją testowałem i przy używaniu
żadnej szczoteczki z pastą nie miałem tak białych zębów.
Tym samym wiedziałem, że pojawiłyby się pozytywne
opinie, które użyte w kolejnych aukcjach wpłynęłyby na
większą sprzedaż, do 1 na 600, a może nawet 1 na 400. Policzyłem
wtedy, jaka jest skala na cały kraj, jeśli jedna osoba
na 800 kupi szczoteczkę. 38 miliony/800 = 47 500 potencjalnych
nabywców pomnożonych przez 40 złotych daje
rynek w skali kraju wart 1,9 mln złotych! Czy to jest mało?
Oczywiście, należy odjąć koszty dotarcia do takiej liczby
osób, ale zakładając, że taką sprzedaż chcemy osiągnąć
w ciągu 4 lat, to wieść „sama się rozniesie”. Jeśli przeznaczymy
300 tysięcy złotych na marketing, to i tak nasz zysk
wyniesie 400 tysięcy złotych w każdym roku!
W skali kraju szczoteczka miała wielki potencjał i dowiedziałem
się tego, inwestując w test 120 złotych i kilkanaście
godzin w zdobycie wiedzy odnośnie szkodliwości
fluoru i działania tej rewolucyjnej szczoteczki oraz kilka
godzin na przygotowanie naprawdę bardzo dobrej aukcji.
Pamiętaj, że w internecie twoim głównym sprzedawcą jest
aukcja/strona/sklep. Jeśli po przeprowadzonym teście
uznasz, że aukcja była mało zrozumiała lub zawierała elementy
odstraszające kupujących, to popraw ją i wykonaj
test ponownie. Zazwyczaj, jeśli coś ma chwycić, to chwyta
od razu.
Oczywiście testuj produkt w odpowiednim momencie/
sezonie. Pamiętaj o tym, że w Polsce najlepiej jest startować
wraz z wiosną/Wielkanocą (kwiecień–maj) lub w szczycie
lata (sierpień–wrzesień). Styczeń, luty i marzec są w wielu
branżach miesiącami bez zysków, a jedynie wystarczają
na pokrycie bieżących kosztów. Rynek rusza wraz z ociepleniem,
wiosną i Wielkanocą, potem rozkręca się (uwaga,
długi weekend majowy bywa totalną klapą handlową), aż
do lata, gdzie następuje pewne osłabienie za względu na
urlopy, ale i tak siła nabywcza jest większa niż w pierwsze
3 miesiące roku. Wrzesień jest startem szkoły, końcem wakacji
i to też przynosi nową falę przygotowującą do jesieni
i zimy. Póki na drzewach są liście, sezon trwa, im cieplej,
tym lepiej; gdy opadną liście, opada też energia z ludzi. Pobudzenie
przychodzi w okolicy mikołajek i przed gwiazdką.
Po świętach ludzie nadal kupują, bo dostali pieniądze.
Nowy Rok często jest przełomem w pogodzie na surowszą
i w nastrojach ludzi na bardziej depresyjne.
Pamiętaj, że człowiek wywodzi się z natury i to, co się
dzieje na zewnątrz, ma na nas wielki wpływ. Jak widzisz,
odpowiedni moment na test jest ważny. Podczas jakiejkolwiek
żałoby narodowej handel spada i wzrasta wraz z ostatnim
dniem żałoby. Ciężkie są też huśtawki pogodowe na
przełomie zimy/wiosny i lata/jesieni, gdy nie wiadomo,
„jak się ubrać”.
Test na prototypie
Jeśli przymierzasz się do produkcji lub sprzedaży czegoś
zupełnie nowego i nie masz pojęcia, czy sprawa chwyci, to
warto, abyś znalazł sposób na test bazujący wyłącznie na
prototypie. Nawet ten kurs był testowany na prototypie,
a to oznacza, że wystawiając go na sprzedaż po raz pierwszy,
nie miałem wydrukowanej ani jednej sztuki podręcznika
i nie miałem nagranej ani jednej sztuki DVD. Zawartość
kursu owszem, była gotowa, złożona, przeszła przez redakcję
w 95%, filmy też były już nagrane, ale nie zainwestowałem
w druk i tłoczenie płyt na zapas. W obecnych
czasach większość produkcji można wdrażać na bieżąco.
Wydruk książki to kwestia 2–4 dni, tłoczenie płyt i wydruk
na nich + okładka to kwestia jednego dnia. Do zdjęć użyłem
pustego podręcznika i jedynie wydrukowałem okładkę
za 1,2 złotego.
Gdy w 2005 roku testowałem sprzedaż mieszanki ziół
do przygotowania absyntu, to stworzyłem tylko jedną
sztukę produktu, aby zrobić zdjęcia do aukcji. Oczywiście
miałem wszystko rozeznane i zorganizowane i byłem przy78
Od pomysłu do sukcesu
gotowany na nawet kilkadziesiąt zamówień każdego dnia.
Jednak nie miałem żadnych zapasów. Tamten test kosztował
mnie 20 złotych + koszt aukcji na Allegro (wybrałem
wtedy promowaną aukcję) + około 20 godzin przygotowania
całości. Test wyszedł pozytywnie i w ciągu kolejnych
3 miesięcy produkowałem mieszankę na bieżąco z małymi
zapasami na 2–4 dni do przodu. W sumie z początkowej
inwestycji 20 złotych i 20 godzin pracy podczas kolejnych
3 miesięcy zarobiłem około 10 000 złotych, przeznaczając
na to zajęcie dodatkowo około 100–120 godzin. To chyba
całkiem nieźle. Marża przy produkcji tej mieszanki wynosiła
około 500%. Już jak byłem mały, to mi rodzice wbili do
głowy taką prostą zasadę: „Złotówka włożona w produkcję
ma przynosić co najmniej złotówkę zysku na czysto”.
Na starcie wprowadziłem 2 wersje: mieszanka ziół wraz
z instrukcją za 15 złotych i wersja bogatsza, gdzie oprócz
mieszanki i instrukcji był bawełniany woreczek, dwie nalepki
na butelkę i kostki cukru brydżowego oraz przepisy
na 20 drinków na bazie absyntu. Całość kosztowała
25 złotych. Sprzedaż wynosiła 50/50, ale ludzie zaczęli
mnie pytać, która mieszanka jest mocniejsza i to mnie zainspirowało,
aby zrobić 2 dodatkowe wersje EXTRA. W ten
sposób miałem już 4 wersje: podstawowa za 15 złotych,
podstawowa EXTRA za 20 złotych, bogatsza za 25 złotych
i bogatsza EXTRA za 30 złotych. Za wersję EXTRA
dostawałem 5 złotych więcej, a kosztowała mnie ona jedynie
50 groszy więcej. To całkiem fajna przebitka — 1000%
marży. Widząc te 4 wersje, właściwie nikt nie kupował tej
po 15 złotych ani tej po 25 złotych. Sprzedaż była o wie79
le większa niż poprzednio i dodatkowo zarabiałem więcej.
Jeśli zrozumiesz, czego chcą klienci i im to dasz, to zyskują
obydwie strony.
Gdy w 2006 roku przyśniło mi się, że sprzedaję teleskopy
astronomiczne, zaraz po obudzeniu się zrobiłem
rozeznanie rynku, zebrałem informacje, dotarłem do
producentów w USA i poprzez nich nawiązałem kontakt
z dystrybutorem w Polsce, zainwestowałem czas w opracowanie
aukcji (30–40 godzin) i w sumie zainwestowałem
około 100 złotych. Pomyśl, że nigdy wcześniej nie miałem
teleskopu astronomicznego w dłoniach. To było wielkie
wyzwanie, bo oferowałem produkt, na którym kompletnie
się nie znałem. Trochę czasu zajęło mi nauczenie się, o co
w tym wszystkim chodzi i była to bardzo ciekawa przygoda.
Oczywiście wszelkie testy przeprowadziłem bez posiadania
na stanie ani jednej sztuki tego, co oferowałem.
Uwielbiam najpierw sprzedać, a potem dopiero kupić to, co
już sprzedałem. A podczas dalszego funkcjonowania nigdy
nie posiadałem na stanie towaru za więcej niż 5000 złotych
— zazwyczaj mieściłem się w 2000 złotych, a oferowałem
sprzęty od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.
Przez kolejne 28 miesięcy zajmowałem się tym biznesem
łącznie przez około 1200 godzin i zarobiłem około
100 000 złotych — na sam koniec postanowiłem sprzedać
ten dochodowy biznes. Znalazłem kupca, spisałem księgę
operacyjną, przeprowadziłem 14-dniowe szkolenia nowych
właścicieli i zająłem się czymś innym. 100 000 złotych
za 1200 godzin pracy to wychodzi całkiem przyjemna
stawka za 1 godzinę — około 80 zł. To jest około 20 euro
i to był czas, gdy całe rzesze moich znajomych wyjeżdżało
pracować za granicę, ale oni nie zarabiali tam 20 euro na
godzinę.
Jak mi się to udało? Moje marże tutaj były niskie: 15–25%,
ale obroty duże, nawet 700 000 w ciągu roku. Bardzo ważna
była organizacja, czyli zastosowanie Sekretu Czasu w praktyce.
Całą obsługę wysyłek zleciłem zewnętrznej firmie,
która za tę usługę wystawiała mi faktury i wszystko, co
dotyczyło logistyki, wystawiania faktur i paragonów było
na ich głowie. Ja zajmowałem się Istotą Zajęć — obsługą
klientów, czyli odpisywaniem na maile i doradzaniem
przez telefon. Oprócz tego składałem zamówienia do dystrybutora
i przesyłałem do mojej logistyki maile zawierające
dane do realizacji wysyłek do klientów detalicznych.
W 2008 roku postanowiłem spędzić jesień i zimę w cieplejszym
klimacie i poleciałem na Mauritius, i tam nadal
zajmowałem się sprzętami optycznymi. Odpisywałem na
maile i sprzedawałem przez telefon (warszawski numer na
Skypie przekierowany na mauretańską komórkę). Gdybym
nie zorganizował całej logistyki i zewnętrznej księgowości,
to nigdy w życiu bym nie mógł sobie pozwolić na kilkumiesięczny
pobyt na tej gorącej tropikalnej wyspie.
Jeśli myślisz, że życie na Mauritiusie jest droższe niż
w Polsce, to się mylisz. Jeśli myślisz, że w mojej firmie kogoś
zatrudniałem, to też się mylisz. Jeśli myślisz, że zajmowałem
się firmą całe dnie, to też się mylisz. Zajmowało
mi to mniej niż 40–60 godzin miesięcznie. Jak widzisz,
wszystko jest możliwe, tylko wymaga sprawnej organizacji
i skupienia na tym, co jest najistotniejsze.
W latach 2001–2009 przeprowadziłem kilkadziesiąt testów.
Wiele osób ma pomysł i wchodzi w niego, pomimo
przeszkód i jasnych oznak od rynku, że to nie chwyta. Ale
oni lubią walkę i brną w zaparte, niektórym nawet się udaje.
Tylko wiedz, że to nie ma sensu, gdy zaczynasz coś robić
i od razu widzisz, że jest potencjał i rynek mówi ci tak, to
całość o wiele sprawniej idzie do przodu. Gdy rynek mówi
nie, to nie i już. Dlatego właśnie ważne jest, aby test wykonywać
na prototypie lub mając tylko kilka sztuk tego, co
oferujesz. To pozwoli działać ci spontanicznie, bez presji,
bez stresu o to, co zrobisz, jeśli pomysł nie wypali.
Internet daje piękne i wyjątkowe możliwości na dosłowne
tworzenie pieniędzy z niczego. Nie możesz otworzyć
sklepu w twoim mieście bez towaru, ale możesz to zrobić
w internecie, bo wystarczą ci zdjęcia i opisy. Działania
w internecie pozwalają ci na wielką mobilność i jeśli tylko
zechcesz, możesz z tego korzystać. Twój biznes możesz
prowadzić z każdego miejsca na świecie, gdzie masz dostęp
do internetu. Jeśli chcesz, możesz całe życie spędzić
w Polsce i tylko na urlop wybierać się do innych krajów.
Ale możesz też przemieszczać się i poznawać nowe kultury
od środka, a nie przez śmieszne okienko wiszące na ścianie
zwane TV. To jest twój wybór, co robisz, jak to robisz
i gdzie to robisz.
Mailing — procedura jest podobna — zdobywasz wiedzę,
zlecasz przygotowanie oferty, zawartości maila oraz
stron internetowych. Wybierasz firmę, której zlecasz mailing
do określonej przez ciebie grupy docelowej. Uwag a!
Na Allegro są oferty taniego mailingu, który daje jedynie
polepszenie statystyk odwiedzin twojej strony. Są też oferty
mailingu realnego, który jest w stanie wygenerować sprzedaż.
Normalnie mailing zlecasz w konkretnych firmach, jak
www.wp.pl, www.interia.pl itp. Ale jeśli twoja oferta jest np.
skierowana do właścicieli psów lub kotów, to mailing zleć
portalowi tematycznemu, gdzie tego typu osoby są zarejestrowane.
Jeśli oferujesz coś dla biur nieruchomości, to możesz
kupić dane teleadresowe do wszystkich biur w Polsce
czy województwie na www.pkt.pl. Możesz też znaleźć te biura
w internecie i samemu wysłać do nich ofertę. Uważaj, aby
twój mailing nie stał się spamem. Im mniejsza ilość mailingu,
tym bardziej indywidualnie możesz podejść do testu. Po wysłaniu
maili do biur nieruchomości (możesz wysyłać 10–15
dziennie) odczekaj kilka godzin lub nawet jeden dzień i zadzwoń,
przedstaw się oraz zapytaj, czy otrzymali ofertę, czy
się z nią zapoznali, czy wszystko jest jasne, czy potrzebują
dodatkowych informacji lub czy chcą złożyć zamówienie.
Możliwe, że po kilku przeprowadzonych rozmowach
stwierdzisz, że należy zmienić zawartość maila z ofertą, aby
była bardziej atrakcyjna lub bardziej zrozumiała. Ktoś kiedyś
powiedział, aby najpierw robić test z tymi osobami/
firmami, z którymi nie masz nawet zamiaru współpracować.
Pamiętaj, że to ty masz się wpasować w potrzeby rynku,
a nie rynek w twoje oczekiwania — bądź elastyczny
i wdzięczny za wszelkie uwagi od osób, które są potencjalnymi
zainteresowanymi.
Kiedyś znajoma przesłała mi i wielu znajomym stronę
oferującą produkt finansowy za 10 000 złotych. Poprosiła
wszystkich o zapoznanie się z zawartością i napisanie
ewentualnych uwag i spostrzeżeń. Takie działanie miało
mały sens, ponieważ najpierw powinna była zapytać: „Czy
ktoś z was ma obecnie wolne 10 000 złotych na inwestycję?”.
Stronę do oceny powinna wysłać wyłącznie tym,
którzy mają taką kwotę i są skłonni zainwestować. Kolejna
grupa odpowiednich osób to eksperci z branży i/lub marketingu.
Pozostałe osoby nie są opiniotwórcze, gdyż strona
z ofertą nie jest do nich skierowana. To tak, jakbyś zapytał
łysego o to, który grzebień by kupił. Takie pytanie może
łysego zdenerwować i jego opinia może być totalną pomyłką
w odniesieniu do rzeczywistego rynku twoich potencjalnych
klientów.
Pamiętaj, żeby być przygotowanym na różne wyniki
testu — może się okazać, że popyt jest ogromny i wtedy
trzeba go zaspokoić. Dlatego przed testem musisz mieć zebrane
wszystkie informacje, o których mowa była w Zbieraniu
informacji. A co zrobisz, jeśli tylko jedna osoba złoży
zamówienie? To może być dla ciebie zupełnie nieopłacalne.
Bądź przygotowany na każdą sytuację, jaką spotkasz
„za zakrętem”.
Mailing możesz też wysłać fizycznie listem w kopercie,
z wydrukowaną kolorową ofertą na dobrym papierze.
Koszty takiego mailingu są wyższe, jednak jego waga też
jest często większa, bo maili dziennie wyrzucasz wiele,
a gdy dostaniesz zaadresowany list, to go otworzysz i przeczytasz.
Po wysyłce listów warto, abyś nawiązał telefoniczny
kontakt w celu zebrania informacji pomocnych ci
w dalszych działaniach. Każda rozmowa z potencjalnym
nabywcą przygotowuje cię do kolejnej podobnej rozmowy
w przyszłości, tyle że już będziesz miał gotowe odpowiedzi
na „trudne” pytania.
W 1995 roku zrobiłem mój pierwszy mailing. Wymyśliłem
produkt — książki telefoniczne na dyskietkach i CD —
wtedy nie było tego na rynku. Przygotowałem ofertę, wyselekcjonowałem
500 adresów do różnych firm w Polsce,
które, jak uznałem, mogły być zainteresowane posiadaniem
takiej bazy danych w formie elektronicznej. Zaadresowałem
500 kopert, nakleiłem znaczki i wysłałem. Oczywiście
nie miałem produktu gotowego, ale wiedziałem, że w ciągu
7–14 dni jestem w stanie zorganizować i stworzyć produkt
poprzez skanowanie książek telefonicznych i zamianę skanów
w pliki tekstowe. Otrzymałem 3 zamówienia na CD
w cenie 99 złotych. To nawet nie pokrywało kosztów, jakie
poniosłem w związku z listami i odzew 3/500 nie rokował
dobrze na przyszłość. Tym samym zrezygnowałem z tego
pomysłu, a firmom, które złożyły zamówienia, przesłałem
faksem informację, że z przyczyn od nas niezależnych nie
jesteśmy w stanie zrealizować zamówienia i bardzo przepraszamy.
Kilka lat później CD wydane przez www.pkt.pl
stało się informatycznym produktem roku…
W 2000 roku zrobiłem mailing listowy z ofertą strojów
świętych Mikołajów i tutaj procedura była taka sama. W liście
znalazły się zdjęcie, próbki materiałów oraz opis wraz
z cenami. Dostaliśmy zamówienia i zrealizowaliśmy je na
bieżąco bez stanów magazynowych. Jeśli masz puste magazyny,
to rano się budzisz z wolną głową.
Na udane mailingi internetowe są przeróżne sposoby
i czasem warto samemu zgłębić fachowe opisy przeprowa85
dzonych kampanii lub zlecić to sprytnym ludziom z dobrej
firmy zajmującej się takimi tematami. Polecam ci www.marketing-
news.pl.
Badania marketingowe — zleca się firmom, które
się w tym specjalizują. Nigdy z ich usług nie korzystałem,
dlatego nie będę wypowiadać się w tym temacie. Tańsze
rozwiązanie to przygotowanie np. 10 pytań, jakie studentki
będą zadawać w formie krótkiej ankiety ludziom w twoim
mieście — w ten sposób możesz uzyskać ciekawe informacje.
Pamiętaj, aby dobrze określić swoją grupę docelową.
Reklama w prasie/internecie — możesz wykupić reklamę
w prasie branżowej lub lokalnej i czekać na odzew.
To samo możesz zrobić, wykupując reklamy bannerowe
lub inne w internecie. W każdym teście kluczowe jest określenie
twojej docelowej grupy odbiorców, bo wtedy możesz
umieszczać reklamę tam, gdzie jest więcej twoich potencjalnych
klientów. W reklamie umieszczasz adres strony www,
telefon i czekasz na zamówienia, pytania itp.
Reklama mobilna — czyli twój samochód. Możesz
zlecić profesjonalne oklejenie samochodu tak, aby stał się
mobilną reklamą twojej usługi lub strony www. Koszt jest
niewielki — kilkaset złotych, skuteczność chyba nikt nie
wie jaka, ale warto przetestować. Szczególnie jeśli twój samochód
będzie się wyróżniać i zwracać uwagę, a przekaz
będzie bardzo jasny i łatwy do zapamiętania — np. łatwy
do zapamiętania link „wzmocniony” wizualnie tym, co jest
na grafice auta. Link powinien być czytelny z odległości kilku
metrów, tak aby piesi lub osoby czekające na przystanku
mogły się z nim zapoznać.
Reklama lokalna — czyli akcje ulotkowe. Im więcej
ulotek rozdawanych jest „na mieście” i wkładanych do
skrzynek, tym jest mniejsza ich skuteczność. Swoją pierwszą
kampanię ulotkową do skrzynek przeprowadziłem w roku
1999, a wtedy właściwie nie było reklam w skrzynkach, stąd
skuteczność była wyjątkowo wysoka, a koszty niskie, tym
bardziej że nie skorzystałem z usług poczty, tylko zleciłem
rozniesienie 40 tysięcy ulotek kilku zaufanym osobom.
Ulotki rozdawane „na mieście” też testowałem i okazywało
się, że najchętniej są brane ulotki w kolorach ciepłych,
np. czerwone, żółte, pomarańczowe. Ulotki niebieskie,
błękitne, białe, czarne miały 2–3-krotnie mniejsze branie.
Sposób rozdawania ulotek też ma znaczenie. Najwięcej jest
się w stanie rozdać, idąc dość szybkim krokiem i wręczając
je napotkanym i wyprzedzanym osobom. To powoduje, że
ludzie odbierają to jako okazję, która zaraz zniknie. Gdy
osoba rozdająca stoi w miejscu, wtedy jest więcej czasu na
myślenie i odmówienie. Jeżeli ulotka dana w biegu będzie
ciekawa i wciągająca, tym samym wzrastają szanse na jej
skuteczność.
Miejsca takie jak giełdy samochodowe, bazary są idealne
do rozdawania ulotek. Skuteczność każdej formy reklamowej
wzrasta wraz z mniejszą liczbą konkurencyjnych
reklam w tym samym środowisku. Ulotki możesz też wkładać
za wycieraczki samochodów, na parkingach centrów
handlowych zazwyczaj jest to zabronione.
Telebimy — przygotowany ciekawy spot + łatwy do
zapamiętania adres strony internetowej lub numer telefonu
mogą przyciągnąć potencjalnych nabywców. Twoja rekla18.
Test rynku
ma może się pojawić na telebimach w różnych miastach.
Możesz oferować coś np. w Warszawie, a mieszkać gdzieś
indziej. Wystarczy działać/testować na tamtym rynku reklamowym.
Rynek — giełda — wyjście na rynek lub na giełdę samochodową
to najbardziej realny test, jaki możesz przeprowadzić,
aby uzyskać więcej informacji odnośnie tego, co
oferujesz. Od wieków prawdziwy handel to bazar. I nadal
te miejsca mają wielki potencjał. Z odpowiednim produktem
możesz w ciągu jednego dnia zarobić ponad 1000 złotych.
Wszystko zależy od tego, co oferujesz, jak to oferujesz
i w jakiej cenie. Przy okazji możesz rozdawać ulotki, aby
zapuszczać swój wirus, możesz też użyć do wzmocnienia
sprzedaży reklamy na swoim aucie, które będzie stało obok
lub za tobą. W ciągu jednego dnia dostaniesz bardzo wiele
opinii o tym, co oferujesz. Pamiętaj, że nowości potrzebują
czasu, aby zaczęły się sprzedawać na większą skalę. Wyjście
na giełdę lub rynek może być dla ciebie doskonałym wyzwaniem,
w rezultacie którego przekroczysz sam siebie.




Brak komentarzy: