poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim

Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim  ZOBACZ>>>

Życie bez ograniczeń
Profesor Jerzy Vetulani to jeden z najbardziej oryginalnych uczonych. Popularyzator nauki, nierzadko kontrowersyjny neurobiolog. Książka Mózg i błazen to wywiad rzeka, w którym ten wybitny naukowiec opowiada o swoim życiu prywatnym i karierze. Miał okazję spróbować różnych zajęć, jego życiorysem można by obdarować kilka osób. Człowiek nauki, przez jakiś czas zajmował się konferansjerką w „Piwnicy po Baranami”, kobieciarz o czym czasem cicho wspomina i ojciec, któremu zdarza się palić z synem skręta. Ta rozmowa to niezwykle inspirujący materiał, opowiadający o człowieku pełnym pasji i sensu istnienia. Jak sam mówi, od zawsze był błaznem, gdyż posągowość często jest podejrzana, sztuczna i nadęta. Jego poglądy nie raz budzą mieszane uczucia, ale są zarazem dobrze uzasadnione. Niezwykły człowiek, prawdziwy mędrzec i smakosz życia. Z tej książki każdy wyniesie coś dla siebie.
(…) Zacznijmy naszą rozmowę od pańskiego nazwiska, bo wygląda i brzmi obco.
Gdyby moja matka była mniejszą patriotką, to okupację niemiecką przetrwalibyśmy na włoskich dokumentach, czyli o wiele lżej. Formalnie mieliśmy do tego prawo.
Zatem włoskie korzenie.
E tam, włoskie. Lepiej! Na pytanie o moje pochodzenie zawsze odpowiadam, że jestem Etruskiem. (śmiech)
To brzmi nawet dumniej niż „Sarmatą”.
No pewnie! Otóż moja rodzina ze strony ojca pochodzi z Toskanii. Tam jest takie stare etruskie miasteczko Vetulonia i najprawdopodobniej od niego wzięło się nazwisko Vetulani. Mój kuzyn Zygmunt znalazł we Włoszech dalekiego krewnego, profesora Vettolaniego, który pracuje jako astrofizyk w Bolonii. Gdy się z nim skontaktowaliśmy, okazało się, że nasze tradycje rodzinne są dość kompatybilne. Więc chyba rzeczywiście łączą nas więzy etruskiej krwi. Chociaż Zygmunt, który jest niestrudzonym badaczem historii rodziny, ma kilka innych teorii na temat naszego pochodzenia. Okazuje się bowiem, że w Italii znajdowały się dwie, nieistniejące już, osady o nazwie Vetulani: jedna w Lacjum, a druga też w Toskanii, niedaleko Pizy (…)

                                                                                                   Fragment książki  



Brak komentarzy: